Festiwal Kultury Polskiej i Żydowskiej „XXIII Święto Ciulimu-Czulentu – Lelowskie Spotkania Kultur” odbywał się w dniach 21–23 sierpnia. Były koncerty, historia, tradycja, regionalna kuchnia, wystawy i wydarzenia nawiązujące do polskiego i żydowskiego dziedzictwa
Lelowa.Program był bogaty i rozłożony na trzy dni. Festiwal rozpoczął się w piątek w Gminnym Ośrodku Kultury w Lelowie wernisażem wystawy fotograficznej Arkadiusza Ławrywiańca „Chasydzi w Lelowie”, projekcją filmu "Oczy szeroko otwarte" oraz spotkaniem i dyskusją.W sobotę i niedzielę wydarzenia przeniosły się na stadion
sportowy.Na scenie pojawili się lokalni artyści, orkiestry dęte i zespoły folklorystyczne. Wystąpili m.in. Zbóje, Czarnina, Lachersi i Bum Bum
OrkeStar.Największą muzyczną gwiazdą tegorocznej edycji był jednak KOMBI Łosowski.O KOMBI Łosowski napisaliśmy jako pierwsiO tym, iż właśnie KOMBI Łosowski będzie gwiazdą tegorocznego Święta Ciulimu-Czulentu, Gazeta Myszkowska poinformowała jeszcze zanim Gminny Ośrodek Kultury w Lelowie oficjalnie ujawnił wykonawców
festiwalu.Wybór zespołu nie był przypadkowy również z innego powodu. W tym roku mija 50 lat od rozpoczęcia historii KOMBI związanej ze Sławomirem Ł
osowskim.To pół wieku obecności muzyki, której charakterystycznego brzmienia trudno pomylić z czymkolwiek innym. „Słodkiego miłego życia”, „Nasze randez-vous”, „Kochać cię – za późno” czy „Black and White” należą do utworów znanych kilku pokoleniom Polakó
w.Sobotni koncert był więc niewątpliwie najmocniejszym muzycznym punktem tegorocznego programu. I tego dnia publiczność naprawdę dopisała. Przed sceną zebrały się trzy pokolenia, które śpiewały największe
hity.Tylko czy dzisiaj jedna duża gwiazda wystarczy, żeby przywrócić festiwalowi tłumy sprzed lat?Gdzie podziały się tłumy?To pytanie nasuwa się coraz mocniej.Święto Ciulimu-Czulentu obserwujemy od jego początków. Pamiętamy lata, kiedy Lelów podczas festiwalowego weekendu przeżywał prawdziwe oblężenie, a liczba uczestników liczona była w dziesiątkach tysięcy.Z roku na rok trudno jednak nie dostrzegać
zmiany.Frekwencja jest coraz
mniejsza.Oczywiście pojedynczej edycji wydarzenia nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat liczby osób stojących pod sceną w konkretnym momencie. Wpływ mają pogoda, konkurencyjne wydarzenia organizowane w tym samym terminie, program czy zmieniający się sposób spędzania wolnego
czasu.Jeżeli jednak tendencja utrzymuje się przez kolejne lata, warto zacząć o niej rozmawiać.Nie po to, żeby festiwal krytykować dla samej
krytyki.Wręcz przeciwnie – po to, żeby go nie stracić.Może czas zmienić format?Święto Ciulimu-Czulentu ma coś, czego nie da się stworzyć za pieniądze w ciągu jednego
sezonu.Ma swoją historię, markę i rozpoznawalność.Ma też unikalny punkt wyjścia – wielokulturową historię Lelowa, tradycję polską i żydowską oraz dwa dania, których nazwy stały się znakiem rozpoznawczym
wydarzenia.Być może jednak po 23 edycjach przyszedł czas, żeby zadać pytanie, czy formuła, która sprawdzała się kilkanaście lat temu, przez cały czas odpowiada temu, czego oczekuje dzisiejsza publiczność.Może potrzeba nowych pomysłó
w.Może większego zaangażowania młodych mieszkańców w przygotowanie wydarzenia i dania im przestrzeni do realizowania własnych
koncepcji.Może innego sposobu promocji, nowych wydarzeń towarzyszących albo programu, który sprawi, iż do Lelowa ponownie będzie chciało przyjechać nie kilka, ale kilkadziesiąt tysięcy osó
b.Zmiana formatu nie musi oznaczać rezygnacji z tradycji. Może być sposobem na jej uratowanie.Złoty Potok już stracił swoją wielką imprezęW regionie mieliśmy już przykład wydarzenia, które w czasach świetności przyciągało ogromną publiczność.Jurajskie Lato Filmowe w Złotym Potoku należało przed laty do największych imprez na Jurze. Bywały edycje przyciągające dziesiątki tysięcy osób.Późniejsze zmiany organizacyjne i oddanie wydarzenia w inne ręce nie przyniosły jednak oczekiwanego rozwoju. Impreza ostatecznie zniknęła z
kalendarza.Dzisiaj pozostały wspomnienia czasów, gdy Złoty Potok podczas festiwalu pękał w
szwach.Lelów ma jeszcze możliwość uniknięcia podobnego
scenariusza.Nowa dyrektor, nowe wyzwaniePrzed Elizą Kwiatkowską, nową dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Lelowie, stoi więc duże
wyzwanie.Ma przy tym atut, który może okazać się bardzo istotny – wieloletnie doświadczenie pracy w mediach. Wie, jak zmieniły się sposoby docierania do odbiorców, jak ważna jest promocja i jak gwałtownie zmieniają się oczekiwania publicznoś
ci.Nie sposób oczekiwać, iż jedna osoba kilka miesięcy po objęciu stanowiska całkowicie przebuduje wydarzenie organizowane od ponad dwóch
dekad.Tegoroczna edycja może być natomiast punktem wyjś
cia.Do przeanalizowania tego, co przez cały czas działa, co przestało działać i czego festiwalowi dzisiaj
brakuje.Bo najgorszym rozwiązaniem byłoby organizowanie kolejnych edycji wyłącznie dlatego, iż „zawsze tak było”.Za rok dostaniemy pierwszą odpowiedźŚwięto Ciulimu-Czulentu jest częścią współczesnej historii Lelowa i jedną z najbardziej rozpoznawalnych imprez, jakie powstały w tej części
Jury.Dlatego warto o jego przyszłości rozmawiać właśnie
teraz.Nie wtedy, kiedy pod sceną zostanie garstka ludzi i ktoś zacznie zastanawiać się, czy kolejną edycję w ogóle organizować.Być może festiwal potrzebuje świeżego spojrzenia, nowych ludzi i nowych pomysłów, ale bez wyrzucania tego, co przez ponad dwie dekady zbudowało jego markę.Przed nową dyrektor GOK w Lelowie pierwszy pełny rok, w którym będzie mogła pokazać własną wizję jednego z najważniejszych wydarzeń w gminie.I właśnie kolejna edycja może dać pierwszą odpowiedź na najważniejsze pytanie: czy Święto Ciulimu-Czulentu odzyska dawną publiczność i dostanie nowe życie, czy też jego najlepsze lata pozostaną już tylko wspomnieniem?