Świnoujście dopłaca do rejsów dla jednodniowych turystów. Mieszkańcy pytają: kto na tym naprawdę zarabia?

18 godzin temu

Setki tysięcy złotych na wakacyjne rejsy. Krytycy mówią wprost: to marnowanie publicznych pieniędzy

W czasie gdy w Świnoujściu brakuje miejsc parkingowych, mieszkańcy narzekają na komunikację miejską, a turyści godzinami czekają na stolik w restauracjach, lokalni samorządowcy postanowili ponownie wydać ogromne publiczne pieniądze na projekt, który coraz częściej budzi poważne pytania.

Chodzi o Samorządowy Szlak Wodny, który wraca od 27 czerwca i będzie działał do końca sierpnia. W Policach podpisano już umowę z armatorami obsługującymi wakacyjne połączenia wodne między Świnoujściem, Trzebieżą, Nowym Warpnem, Szczecinem i Stepnicą.

Miasto oraz samorządy regionu przedstawiają projekt jako wielki sukces turystyczny i wyjątkową atrakcję Pomorza Zachodniego. Jednak coraz więcej mieszkańców pyta wprost. Czy naprawdę warto dopłacać setki tysięcy złotych do rejsów dla jednodniowych turystów, skoro Świnoujście w wakacje i tak przeżywa oblężenie?

Świnoujście pęka w szwach bez dodatkowych atrakcji

Latem w Świnoujściu trudno znaleźć wolny nocleg. Promenada jest pełna ludzi od rana do późnej nocy. Restauracje są przepełnione, a na stolik często trzeba czekać choćby godzinę lub dwie. Plaża należy do najbardziej zatłoczonych nad Bałtykiem.

Miasto od lat promuje się praktycznie samo. Turyści przyjeżdżają niezależnie od dodatkowych kampanii czy kosztownych projektów.

Dlatego wielu mieszkańców nie rozumie, dlaczego samorządowcy kolejny raz przeznaczają publiczne środki na inicjatywę, która zdaniem krytyków nie przynosi realnych korzyści lokalnej gospodarce.

Bo jaki faktyczny zysk zostawia w mieście jednodniowy turysta przypływający rano i odpływający wieczorem?

Najczęściej kupi kawę, może loda, czasem obiad. Nie wynajmie hotelu, apartamentu ani pensjonatu. Nie zostawi pieniędzy na dłuższy pobyt. Nie zapłaci podatku turystycznego przez kilka dni pobytu.

Tymczasem koszty organizacji rejsów ponoszą wszyscy mieszkańcy regionu.

Jeśli projekt jest tak świetny, dlaczego nie utrzymuje się sam?

To pytanie coraz częściej pojawia się w internetowych komentarzach.

Jeżeli Samorządowy Szlak Wodny jest tak wielkim sukcesem biznesowym i turystycznym, to dlaczego wymaga ciągłych dopłat z publicznych pieniędzy?

Prywatni przedsiębiorcy działający w turystyce nie otrzymują wielkich dotacji tylko dlatego, iż prowadzą restaurację, hotel czy atrakcję turystyczną. Muszą sami walczyć o klienta i rentowność.

W przypadku wodnych rejsów sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Samorządy od lat wspierają projekt finansowo i przedstawiają go jako promocję regionu.

Krytycy uważają jednak, iż promocja nie może być usprawiedliwieniem dla wydawania ogromnych pieniędzy bez jasnego rozliczenia efektów ekonomicznych.

Mieszkańcy mają inne potrzeby

Wystarczy przejrzeć lokalne grupy internetowe, aby zobaczyć skalę codziennych problemów mieszkańców Świnoujścia.

Ludzie skarżą się na:

• problemy z komunikacją miejską
• brak miejsc parkingowych
• chaos drogowy w sezonie
• wysokie ceny życia
• kolejki do lekarzy
• przeciążoną infrastrukturę miasta

W tym samym czasie samorządy znajdują pieniądze na wakacyjne rejsy dla turystów.

To właśnie budzi największe emocje.

Mieszkańcy pytają, czy naprawdę nie ma ważniejszych wydatków niż sponsorowanie atrakcji dla osób, które pojawią się w mieście na kilka godzin.

Samorząd chwali sukces. Krytycy mówią o propagandzie sukcesu

Według oficjalnych komunikatów Samorządowy Szlak Wodny to jeden z najbardziej rozpoznawalnych produktów turystycznych regionu.

Brzmi efektownie. Problem w tym, iż mieszkańcy coraz częściej oczekują konkretów.

Ile dokładnie kosztuje projekt?

Jakie są realne wpływy dla lokalnej gospodarki?

Ilu turystów wraca później do Świnoujścia na dłuższy pobyt?

Jakie korzyści mają mieszkańcy poza medialnymi zdjęciami z podpisywania umów i uśmiechniętymi konferencjami prasowymi?

Na razie dominują piękne hasła o wodnej przygodzie i promocji regionu.

Świnoujście nie potrzebuje sztucznego pompowania ruchu

Prawda jest brutalna. Świnoujście od dawna nie ma problemu z brakiem turystów.

Miasto w okresie letnim jest wręcz przeciążone. Wielu mieszkańców uważa, iż potrzebna jest raczej poprawa jakości infrastruktury i komunikacji niż sprowadzanie kolejnych fal jednodniowych odwiedzających.

Coraz częściej pojawia się pytanie, czy samorządowcy nie próbują tworzyć kosztownych projektów głównie po to, aby później chwalić się nimi w mediach społecznościowych jako sukcesem.

Bo łatwo pokazać zdjęcia statków i zachodów słońca. Trudniej odpowiedzieć mieszkańcom, dlaczego ich pieniądze trafiają na przedsięwzięcie, które bez publicznych dopłat prawdopodobnie nie miałoby szans utrzymać się na rynku.

Czy mieszkańcy naprawdę chcą za to płacić?

To pytanie powinno wybrzmieć najmocniej.

Bo publiczne pieniądze nie należą do polityków ani urzędników. To pieniądze mieszkańców, którzy każdego dnia płacą podatki i coraz częściej zmagają się z rosnącymi kosztami życia.

W czasach gdy samorządy tłumaczą brak pieniędzy koniecznością oszczędzania, finansowanie sezonowych atrakcji dla jednodniowych turystów może budzić ogromne kontrowersje.

Zwłaszcza w mieście, które latem i tak przeżywa prawdziwe oblężenie.

Świnoujście dopłaca do rejsów dla jednodniowych turystów. Mieszkańcy pytają kto na tym naprawdę zarabia

ALERT IMGW. Gwałtowne burze nad Polską. Ulewy, wichury i grad mogą sparaliżować regiony
Idź do oryginalnego materiału