Świnoujście przegrywa zimę. Miasto bez wizji i bez turystów

1 godzina temu

Nadmorski boom omija Świnoujście

Wzdłuż całego polskiego wybrzeża widać dziś wyraźną zmianę. choćby małe miejscowości nadmorskie przeżywają boom turystyczny nie tylko latem, ale również jesienią, zimą i wczesną wiosną. Tam, gdzie powstały nowoczesne hotele, centra spa, baseny, strefy wellness, sauny oraz atrakcje dla całych rodzin, turystyka nie kończy się wraz z ostatnim sierpniowym weekendem. Te miejscowości żyją przez cały rok.

Problem polega na tym, iż Świnoujście nie poszło tą drogą.

Miasto, które bało się hotelarstwa

Przez lata w Świnoujściu trwała ideologiczna walka z hotelami. Duże inwestycje hotelowe przedstawiano jako zagrożenie dla miasta, dla mieszkańców i dla lokalnej tożsamości. Rozwój turystyki całorocznej był spychany na margines, a narracja władz skupiała się na drobnej zabudowie i mikroskali noclegowej.

Tymczasem rynek turystyczny zmienił się radykalnie. Dzisiejszy turysta nie szuka małych, ciasnych pokoi o niskim standardzie. Nie chce noclegu, w którym czuć wilgoć i stęchliznę. Oczekuje komfortu, przestrzeni, zaplecza rekreacyjnego i oferty, która ma sens także poza sezonem letnim.

Zima w Świnoujściu to turystyczna pustynia

Poza dwoma lub trzema większymi obiektami hotelowymi Świnoujście praktycznie nie oferuje infrastruktury zdolnej przyciągać turystów zimą. Brakuje dużych hoteli z pełnym zapleczem spa i wellness, brakuje kompleksów basenowych i atrakcji, które mogłyby być magnesem w listopadzie, styczniu czy lutym.

Efekt jest widoczny gołym okiem. Od jesieni do późnej wiosny miasto zamiera. Kaloryfery w hotelach są zakręcone. Pensjonaty i apartamenty stoją puste. Całe bloki noclegowe świecą pustkami. Tysiące miejsc noclegowych nie generują żadnej wartości dla lokalnej gospodarki.

Sezonowość, która zabija miasto

Świnoujście stało się miastem skrajnie sezonowym. Latem przeżywa krótkotrwałe oblężenie, a przez resztę roku funkcjonuje w trybie uśpienia. Restauracje się zamykają, pracownicy sezonowi wyjeżdżają, a lokalne firmy tracą stabilność finansową.

To nie jest naturalny stan rzeczy. To efekt decyzji politycznych i braku długofalowej strategii rozwoju. W czasie, gdy inne miejscowości nad Bałtykiem inwestowały w całoroczną ofertę turystyczną, Świnoujście koncentrowało się na blokowaniu dużych projektów.

Małe miejscowości wyprzedziły Świnoujście

Dziś choćby niewielkie wsie nad Bałtykiem potrafią przyciągać turystów przez dwanaście miesięcy w roku. Mają hotele, aquaparki, rozbudowane strefy spa i ofertę skierowaną do rodzin, seniorów i turystów zagranicznych. Tymczasem Świnoujście, posiadające status uzdrowiska, port, infrastrukturę komunikacyjną i wyjątkowe położenie, przegrywa konkurencję.

Miasto straciło swoją przewagę. I przez cały czas ją traci.

Brak wizji i odpowiedzialności

Za obecną sytuację odpowiadają ludzie, którzy przez lata decydowali o kierunkach rozwoju miasta. Zamiast wizji była ideologia. Zamiast strategii była polityka. Zamiast odwagi była zachowawczość.

Miastem rządzili i rządzą nie wizjonerzy, ale partyjni urzędnicy realizujący bieżące interesy polityczne. Bez długoterminowego planu, bez myślenia o przyszłych pokoleniach i bez zrozumienia mechanizmów nowoczesnej turystyki.

Świnoujście przez cały czas traci swoją szansę

Turystyka nie znosi próżni. jeżeli miasto nie potrafi stworzyć atrakcyjnej oferty, turyści wybierają inne kierunki. Dziś wybierają je coraz częściej. Świnoujście nie przegrywa dlatego, iż ma gorsze warunki naturalne. Przegrywa dlatego, iż zabrakło odwagi do rozwoju.

Jeśli ta polityka się nie zmieni, miasto pozostanie letnim kurortem bez przyszłości. A sezonowa pustka stanie się jego stałym symbolem.

Podsumowanie

Świnoujście miało wszystko, by stać się całorocznym liderem turystyki nad Bałtykiem. Zamiast tego stało się przykładem zmarnowanego potencjału. Każdy kolejny rok bez zmiany strategii to kolejny krok w stronę marginalizacji.

To nie jest problem pogody. To problem decyzji

Świnoujście przegrywa zimę. Bo od lat walczy z rozwojem

Idź do oryginalnego materiału