Świnoujście traci szanse na rozwój – takich sobie malkontentów ekonomicznych wybraliście

1 godzina temu

Ponad 8 milionów ton ładunków w ciągu jednego miesiąca. Historyczny rekord Portu Gdańsk. To nie są slogany, foldery promocyjne ani konferencje prasowe. To konkretne statki, towary, miejsca pracy, podatki, inwestycje i pieniądze napędzające gospodarkę.

Sierpień 2026 roku zapisze się w historii Portu Gdańsk. Po raz pierwszy miesięczne przeładunki przekroczyły 8 mln ton. To aż 13,3 proc. więcej niż rok wcześniej.

Rosną praktycznie wszystkie najważniejsze grupy ładunkowe:

  • drobnica – +21 proc.
  • paliwa płynne – +5 proc.
  • ruda – +311 proc.
  • zboża – +90 proc.
  • tonaż kontenerów – +15 proc.
  • liczba obsłużonych TEU – +16 proc.

Od stycznia do końca sierpnia Port Gdańsk przeładował już 57,7 mln ton ładunków, czyli o 10 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Tak właśnie wygląda rozwój

Port to nie tylko nabrzeże i statki.

Port to tysiące miejsc pracy.

Port to firmy transportowe, spedycyjne, logistyczne, remontowe i usługowe.

Port to zamówienia dla przedsiębiorców, rozwój infrastruktury, podatki i ogromne pieniądze krążące później w lokalnej oraz krajowej gospodarce.

Gospodarka morska nie jest problemem miasta. Gospodarka morska jest jego szansą.

I właśnie dlatego, patrząc na rekordowe wyniki Gdańska, warto zadać niewygodne pytanie:

A gdzie w tym wszystkim jest Świnoujście?

Mamy wyjątkowe położenie. Mamy port, terminal promowy, dostęp do Bałtyku, zaplecze kolejowe i drogowe oraz wielkie inwestycje prowadzone w regionie.

Mamy coś, czego większość polskich miast nigdy mieć nie będzie – naturalny potencjał miasta portowego.

Czy wykorzystujemy go w wystarczającym stopniu?

To pytanie powinno dziś wybrzmieć bardzo mocno.

Władze Świnoujścia prowadzą własne inwestycje związane m.in. z Portem Jachtowym, a wcześniej miasto realizowało również obwodnicę wschodnią łączącą tereny portowe z drogą krajową nr 93. Nie można więc twierdzić, iż w mieście nie dzieje się w tej sferze nic.

Jednocześnie przykład Gdańska pokazuje, jak ogromną skalę może osiągnąć gospodarka morska, kiedy port i jego otoczenie traktowane są jako strategiczny element rozwoju.

Port nie jest wrogiem mieszkańców

W Świnoujściu dyskusja o gospodarce morskiej zbyt często sprowadza się do konfliktów: ciężarówek, terenów, dróg, hałasu czy wielkich inwestycji.

O tych problemach oczywiście trzeba mówić.

Ale trzeba też pamiętać o drugiej stronie równania.

Bez gospodarki morskiej Świnoujście pozbawia się jednego ze swoich największych atutów gospodarczych.

Turystyka jest ważna.

Uzdrowisko jest ważne.

Plaża i promenada są ważne.

Ale nowoczesne miasto powinno potrafić rozwijać kilka filarów gospodarki jednocześnie.

Nie trzeba wybierać: albo turystyka, albo port.

Prawdziwym wyzwaniem jest takie planowanie miasta, aby gospodarka morska dawała mieszkańcom pracę i dochody, a jednocześnie jej rozwój odbywał się z poszanowaniem jakości życia ludzi.

Gdańsk właśnie pokazał, o jaką stawkę toczy się gra

8 milionów ton w miesiąc.
57,7 miliona ton w osiem miesięcy.

Za każdą z tych liczb stoi gospodarka.

Za gospodarką stoją przedsiębiorstwa.

Za przedsiębiorstwami stoją miejsca pracy i pieniądze.

Świnoujście ma morze, port i położenie, którego mogą nam zazdrościć dziesiątki innych miast.

Dlatego zamiast traktować gospodarkę morską przede wszystkim jako źródło problemów, trzeba poważnie rozmawiać o tym, jak wykorzystać ją dla mieszkańców Świnoujścia.

Bo miasta portowe na całym świecie nie rozwijają się dlatego, iż odwracają się plecami do morza.

Rozwijają się dlatego, iż potrafią z niego korzystać.

Gdańsk właśnie bije historyczne rekordy.

A Świnoujście powinno bardzo uważnie patrzeć na ten przykład.

Idź do oryginalnego materiału