Szlabany w dół, nerwy w górę. Pociągi zwolniły do 20 km/h, kierowcy szukali objazdów

mylomza.pl 2 dni temu
Czerwone światło, opuszczona rogatka i głucha cisza. Czwartkowy poranek po nocnej ulewie zaczął się dla wielu łomżyńskich kierowców od zgrzytania zębami. Nawałnica, która przeszła nad miastem, uszkodziła automatykę na torach, blokując dwa przejazdy. Dla tych, którzy spieszyli się do pracy na pierwszą zmianę, oznaczało to jedno: szukanie objazdów.
Napisał do nas Czytelnik, którego po godzinie 4:30 rano zablokował przejazd kolejowo-drogowy na al. Piłsudskiego.


– Jeżdżę tą trasą do pracy po kilka razy w tygodniu i doskonale wiem, iż o tej porze żaden pociąg tu nie jeździ – opowiada zniecierpliwiony kierowca. – Stoję przed zamkniętym szlabanem, minęły trzy minuty, potem pięć, w końcu dziesięć. Żadnego pociągu, żadnego ruchu, a rogatki ani drgną. W końcu odpuściłem, wycofałem auto i musiałem nadrabiać drogi okrężną trasą przez Sikorskiego, Kolejową i Geodetów.


gwałtownie okazało się, iż problem nie dotyczył tylko jednego miejsca. Awaria dotknęła przejazd także przy ulicy Poznańskiej. Kolejarze tłumaczą, iż winna jest wyłącznie pogoda i pioruny, które sparaliżowały urządzenia sterujące rogatkami.


- Po nocnej burzy we czwartek 6 sierpnia, o godz. 5:39, doszło do awarii urządzeń na przejazdach kolejowo-drogowych w al. Piłsudski
Idź do oryginalnego materiału