Pierwsze miesiące 2025 roku przyniosły dramatyczne informacje dla pracowników w Polsce. Dane urzędów pracy pokazują, iż w ciągu zaledwie pół roku firmy zgłosiły zwolnienia obejmujące aż 80 tysięcy osób. To ponad dwa razy więcej niż w całym 2024 roku.

Fot. Warszawa w Pigulce
Redukcje w każdej branży
Co szczególnie niepokojące, cięcia nie dotyczą już wyłącznie sektorów wrażliwych na kryzys, takich jak handel czy usługi. Grupa osób tracących zatrudnienie rośnie również w obszarach, które do tej pory były uznawane za stabilne i odporne na wahania gospodarcze – w ochronie zdrowia, IT, telekomunikacji, a choćby w przetwórstwie spożywczym.
Lipiec pod znakiem masowych zwolnień
Największa fala redukcji przewidywana jest w lipcu 2025 roku. Wtedy ponad 4 tysiące pracowników może pożegnać się z pracą w wyniku zapowiedzianych zwolnień grupowych. Szczególnie trudna sytuacja ma miejsce w województwach śląskim i mazowieckim – to właśnie tam koncentrują się największe redukcje. Tylko na Śląsku pracę stracić może ponad 2300 osób, a w województwie mazowieckim ponad 1000.
Niepokojące sygnały dla gospodarki
Tak gwałtowny wzrost liczby zwolnień budzi obawy analityków. Eksperci podkreślają, iż masowe cięcia zatrudnienia nie tylko pogłębiają niepewność pracowników, ale mogą także osłabić konsumpcję wewnętrzną, która do tej pory była jednym z filarów polskiej gospodarki.
Co to oznacza dla czytelnika?
Rosnąca fala zwolnień grupowych to sygnał, iż polski rynek pracy wchodzi w okres poważnych turbulencji. Pracownicy powinni przygotować się na trudniejsze warunki zatrudnienia, większą konkurencję o miejsca pracy i możliwe spowolnienie gospodarcze.