Kierowcy z Warszawy i całego Mazowsza obudzili się z nowymi cenami na pylonach. Po zakończeniu rządowego pakietu osłonowego paliwo przestało być objęte dotychczasowymi limitami, a niższy VAT wygasł 30 czerwca. Efekt widać od razu: na warszawskich stacjach benzyna 95 E10 kosztuje już około 6,48-6,50 zł za litr, a w kraju część kierowców zobaczyła jeszcze wyższe stawki.
Dystrybutor paliwa | Fot. Warszawa w Pigułce.Po północy skończyła się ochrona. Ceny ruszyły w górę
1 lipca przyniósł kierowcom zmianę, której wielu próbowało uniknąć, tankując jeszcze dzień wcześniej. Wygasł pakiet „Ceny Paliwa Niżej”, który przez ostatnie miesiące ograniczał ceny na stacjach. Ministerstwo Finansów informowało wcześniej, iż niższy VAT na benzynę, olej napędowy i biokomponenty został przedłużony tylko do 30 czerwca 2026. Po tej dacie stacje wróciły do standardowych zasad rozliczeń.
Ostatnie limity obowiązujące 30 czerwca wyglądały następująco: benzyna 95 – 6,00 zł/l, benzyna 98 – 6,68 zł/l, olej napędowy – 6,19 zł/l. Ministerstwo Energii podawało, iż paliwa nie mogły być sprzedawane powyżej tych kwot na żadnej stacji w kraju.
Po wygaśnięciu mechanizmu sytuacja zmieniła się natychmiast. Ceny paliw zaczęły wracać do poziomów rynkowych, a różnice między stacjami znów stały się widoczne. RMF FM opisywał, iż od 1 lipca paliwo na stacjach jest droższe, a rozbieżności między punktami sprzedaży ponownie zaczęły się powiększać.
Warszawa: 6,48 zł za 95 E10 to już nowa rzeczywistość
Na nadesłanym zestawieniu z warszawskich stacji widać ceny benzyny 95 E10 z 1 lipca. Na stacji Auchan przy Modlińskiej/Electronowej paliwo kosztuje 6,48 zł/l. Przy Jutrzenki 156 na stacji E.Leclerc widnieje 6,49 zł/l. Na Auchan przy Górczewskiej 124/Wola Park cena wynosi 6,50 zł/l, a na Circle K przy Puławskiej 427, przy Auchan, również 6,50 zł/l.
Dla Warszawy to istotna zmiana, bo jeszcze 30 czerwca benzyna 95 nie mogła kosztować więcej niż 6,00 zł/l. Różnica 48-50 groszy na litrze oznacza, iż przy tankowaniu 50 litrów kierowca zostawia przy kasie około 24-25 zł więcej niż dzień wcześniej przy cenie maksymalnej. Przy 4 tankowaniach w miesiącu daje to już niemal 100 zł dodatkowego kosztu.
Najmocniej odczują to osoby, które codziennie dojeżdżają do pracy z Białołęki, Wawra, Ursynowa, Bemowa, Targówka, Woli, Pragi, Piaseczna, Marek, Ząbek, Legionowa czy Pruszkowa. Przy warszawskich korkach i długich trasach dojazdowych choćby kilkadziesiąt groszy na litrze gwałtownie zamienia się w realny rachunek.
Nie tylko Warszawa. Mazowsze znów będzie miało duże różnice między stacjami
W czasie działania limitów kierowcy widzieli na wielu stacjach bardzo podobne ceny. To dawało złudzenie stabilności. Po 1 lipca wraca klasyczny podział: inaczej wycenia paliwo stacja przy trasie, inaczej punkt przy markecie, inaczej stacja premium, a inaczej lokalna placówka w mniejszej miejscowości.
Na Mazowszu różnice będą szczególnie widoczne przy trasach wyjazdowych z Warszawy: S8, S7, A2, DK50, DK61, DK79 i drogach prowadzących w stronę Radomia, Płocka, Siedlec, Ostrołęki oraz Mazur. Stacje przy ruchliwych wylotówkach często korzystają z tego, iż kierowca tankuje „po drodze”, bez sprawdzania alternatyw.
W praktyce najtańsze mogą być punkty przy dużych sklepach, gdzie paliwo jest jednym z elementów walki o klienta. Najdrożej bywa przy autostradach, trasach szybkiego ruchu i w miejscach, gdzie kierowca nie ma czasu w szukanie innej stacji.
Dlaczego ceny podskoczyły tak szybko?
Najważniejszy powód to koniec czasowego obniżenia VAT i wygaśnięcie cen maksymalnych. Rządowy mechanizm przez kilka miesięcy tłumił część kosztów, które normalnie byłyby widoczne na pylonach. Po jego zakończeniu stacje mogły ponownie kształtować ceny według warunków rynkowych.
Rzeczpospolita opisywała przed zmianą, iż prognozy dotyczące podwyżek wahały się od kilku groszy do 40-60 groszy na litrze. To dokładnie ten przedział, który widać na części warszawskich przykładów po 1 lipca.
Biuro Reflex wskazywało, iż po zakończeniu programu CPN i powrocie wyższego VAT ceny paliw mogą wzrosnąć choćby o 60 groszy za litr. W rozmowie przywoływanej przez TVN24 analityczka Urszula Cieślak zwracała też uwagę, iż różnice między stacjami ponownie staną się wyraźniejsze.
Hurt też rośnie. Rafinerie podniosły punkt odniesienia dla stacji
Detaliczna cena przy dystrybutorze nie zależy wyłącznie od podatków. Liczą się też ceny hurtowe, kurs walut, ropa, logistyka i marża sprzedawcy. Z aktualnych notowań e-petrol.pl z 2 lipca wynika, iż średnie ceny paliw w polskich rafineriach wynosiły netto: 5383,20 zł/m3 dla Pb95, 6050,20 zł/m3 dla Pb98, 5506,00 zł/m3 dla ON oraz 4310,20 zł/m3 dla oleju napędowego premium. Dane zawierają akcyzę i opłatę paliwową.
Dla kierowcy te kwoty brzmią abstrakcyjnie, ale mają prosty skutek. o ile hurt idzie w górę, stacja szybciej aktualizuje ceny sprzedaży. o ile hurt spada, obniżki zwykle przychodzą wolniej, bo sieci obserwują konkurencję i własną marżę.
Portal WNP, powołując się na komentarz e-petrol.pl, pisał o gwałtownych wzrostach po zakończeniu CPN. Według tej relacji podwyżki objęły wszystkie paliwa, a diesel w części przypadków podrożał szczególnie mocno.
Psychologiczna granica wraca. 7 zł za litr znów straszy kierowców
W Warszawie pokazane ceny 95 E10 na poziomie 6,48-6,50 zł/l jeszcze nie przebijają 7 zł. Problem zaczyna się przy paliwach premium, dieslu premium i stacjach w mniej konkurencyjnych lokalizacjach. Po wygaśnięciu limitów w wielu miejscach kraju ceny znów zaczęły zbliżać się do granicy, której kierowcy nie chcieli oglądać na pylonach.
Dziennik.pl pisał, iż po powrocie VAT z 8 proc. do 23 proc. kierowcy musieli zderzyć się z nową rzeczywistością cenową. Serwis wskazywał na poranne odczyty z pylonów po 1 lipca i gwałtownie wyższe ceny benzyny, diesla oraz LPG.
Największy problem mają kierowcy tankujący regularnie do pełna. Różnica 50 groszy na litrze wygląda niepozornie tylko przy 10 litrach. Przy 50 litrach to już 25 zł. Przy firmowej flocie, kurierach, przedstawicielach handlowych albo taksówkarzach koszt rośnie wielokrotnie.
Warszawski przykład: ile więcej kosztuje pełny bak?
Policzmy to na konkretnych danych ze stolicy. Przy cenie maksymalnej 30 czerwca benzyna 95 kosztowała 6,00 zł/l. Pełny bak 50 litrów oznaczał wydatek 300 zł.
Po zmianie, przy cenie 6,48 zł/l na stacji Auchan przy Modlińskiej/Electronowej, ten sam bak kosztuje 324 zł. Przy cenie 6,50 zł/l na Górczewskiej albo Puławskiej rachunek rośnie do 325 zł.
Różnica to 24-25 zł na jednym tankowaniu. Przy 2 samochodach w rodzinie i kilku tankowaniach miesięcznie podwyżka zaczyna przypominać dodatkową opłatę za codzienne dojazdy. W Warszawie, gdzie wiele osób łączy samochód z pracą, szkołą dzieci, zakupami i dojazdem do komunikacji, taki wzrost gwałtownie przechodzi z pylonu do domowego budżetu.
Dlaczego stacje przy marketach mogą być teraz ważniejsze?
Po zakończeniu limitów wraca walka o klienta. Stacje przy marketach często schodzą niżej z marżą, bo paliwo przyciąga kierowców na zakupy. Dlatego warszawskie ceny z Auchan, E.Leclerc i stacji przy dużych obiektach handlowych mogą być dla wielu osób punktem odniesienia.
Nie oznacza to jednak, iż zawsze trzeba jechać przez pół miasta po tańsze paliwo. o ile różnica wynosi 2-3 grosze na litrze, dodatkowy dojazd może zjeść całą oszczędność. Inaczej wygląda sytuacja, gdy różnica między stacjami wynosi 30-50 groszy, a tańszy punkt leży przy codziennej trasie.
Właśnie dlatego kierowcy z Woli, Białołęki, Ursynowa czy Mokotowa powinni zacząć patrzeć na ceny jak na element planowania trasy. Tankowanie „przy okazji” może być dziś bardziej opłacalne niż tankowanie „na rezerwie”.
LPG też pod presją. Taniej, ale nie bezboleśnie
Podwyżki nie ominęły autogazu. Choć LPG przez cały czas pozostaje tańsze od benzyny i diesla, również tu kierowcy widzą wzrosty po zakończeniu osłon. Część serwisów motoryzacyjnych opisywała, iż 1 lipca ceny LPG w wielu miejscach ruszyły w górę, a stawki przekraczały poziomy, do których kierowcy zdążyli się przyzwyczaić w czasie działania pakietu.
Dla osób jeżdżących na LPG najważniejsza jest relacja ceny autogazu do benzyny. o ile benzyna drożeje mocno, instalacja gazowa przez cały czas może się opłacać. o ile jednak LPG również idzie w górę, okres zwrotu inwestycji w instalację wydłuża się, zwłaszcza przy mniejszych przebiegach.
Koniec limitów oznacza koniec prostych porównań
Do 30 czerwca kierowca mógł założyć, iż ceny na wielu stacjach będą zbliżone. Po 1 lipca to założenie przestało działać. Stacje znów mogą różnić się wyraźnie w zależności od lokalizacji, konkurencji, marki, strategii cenowej i rodzaju paliwa.
Dla Mazowsza to szczególnie ważne, bo region ma duże zróżnicowanie. Warszawa i podwarszawskie miejscowości mają dużą konkurencję, ale też ogromny popyt. Mniejsze miasta mogą mieć mniej stacji i mniejszą presję na obniżki. Trasy szybkiego ruchu działają jeszcze inaczej: kierowcy płacą za wygodę, czas i brak konieczności zjeżdżania z drogi.
Prawo i podatki: to nie była zwykła promocja
Rządowy pakiet nie był rabatem od właściciela stacji. Opierał się na decyzjach podatkowych i administracyjnych. Ministerstwo Finansów informowało, iż niższa stawka VAT na określone paliwa silnikowe została przedłużona tylko do 30 czerwca 2026. Resort zaznaczał, iż rozwiązanie ma charakter czasowy i jest częścią programu CPN.
Równolegle Minister Energii ogłaszał maksymalne ceny detaliczne paliw. Na 30 czerwca były to 6,00 zł/l dla Pb95, 6,68 zł/l dla Pb98 i 6,19 zł/l dla oleju napędowego. Po zakończeniu obowiązywania tych limitów rynek wrócił do mechanizmu, w którym cena zależy od kosztów, podatków i decyzji sprzedawców.
Prawo.pl opisywało wcześniej, iż nowelizacje wprowadzające maksymalne ceny paliw oraz możliwość czasowego obniżania akcyzy ukazały się w Dzienniku Ustaw pod koniec marca, a mechanizmy miały działać jako czasowa ochrona rynku.
Co może się stać w kolejnych dniach?
Pierwsze dni po zmianie podatków i limitów są zwykle nerwowe. Stacje testują ceny, kierowcy porównują pylony, a rynek sprawdza, gdzie klienci przez cały czas tankują bez względu na stawkę. Możliwe są więc lokalne korekty, ale trudno liczyć na szybki powrót do cen z końca czerwca.
Duże znaczenie będzie miał też początek wakacji. Większy ruch na trasach wyjazdowych z Warszawy może podtrzymywać wyższe ceny przy popularnych punktach. Kierowcy jadący nad morze, na Mazury, w góry albo na wschód kraju będą tankować częściej i często mniej ostrożnie niż na co dzień.
W drugiej połowie lipca rynek może się ustabilizować, ale już na wyższym poziomie. o ile ceny hurtowe nie spadną, a popyt wakacyjny utrzyma się wysoko, kierowcy nie powinni oczekiwać szybkiej ulgi.

1 godzina temu




![Katowice jak hiszpański Sóller. Zabytkowy tramwaj z 1922 roku wyjedzie na tory [Zdjęcia]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-07/IMG_0933.jpeg)








