Kraj odwiedzany przez miliony turystów ma poważny problem
Dla wielu osób to miejsce pozostaje symbolem egzotycznych wakacji, rajskich plaż, tropikalnego klimatu i stosunkowo taniego życia. Co roku przyjeżdżają tu miliony turystów z całego świata. Coraz więcej obcokrajowców decyduje się również na zakup apartamentu lub mieszkania, traktując je jako inwestycję albo miejsce do spędzania zimowych miesięcy.
Tymczasem za pocztówkowymi widokami kryje się problem, o którym coraz głośniej mówią ekonomiści i analitycy rynku nieruchomości.
Według najnowszych szacunków w całym kraju może znajdować się choćby 400 tysięcy niesprzedanych mieszkań i apartamentów. To liczba, która jeszcze kilka lat temu wydawałaby się niewiarygodna.
Apartamentowce są gotowe, ale brakuje kupujących
Jeszcze przed pandemią rynek nieruchomości rozwijał się w błyskawicznym tempie. W największych miastach i kurortach powstawały dziesiątki nowych inwestycji. Deweloperzy prześcigali się w budowie nowoczesnych apartamentowców z basenami, siłowniami i widokiem na morze.
Wiele projektów sprzedawało się jeszcze zanim rozpoczęto budowę.
Kupującymi byli zarówno mieszkańcy kraju, jak i inwestorzy zagraniczni. Szczególnie aktywni byli nabywcy z Chin, Rosji, Europy oraz państw Bliskiego Wschodu.
Deweloperzy uwierzyli, iż popyt będzie trwał bez końca.
Dziś okazuje się, iż rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
W wielu miastach gotowe mieszkania czekają na właścicieli miesiącami, a czasem choćby latami.
Stolica kraju znajduje się pod największą presją
Najbardziej widoczne skutki kryzysu można zaobserwować w Bangkoku.
To właśnie tutaj skoncentrowano ogromną część nowych inwestycji mieszkaniowych. Przez lata stolica była magnesem dla inwestorów, pracowników międzynarodowych korporacji oraz osób poszukujących nowoczesnego stylu życia.
Obecnie liczba dostępnych mieszkań znacząco przewyższa realne zapotrzebowanie rynku.
W niektórych dzielnicach można znaleźć całe budynki, w których znaczna część lokali pozostaje niewykończona lub niezamieszkana.
Wieczorem wiele okien pozostaje ciemnych, mimo iż budynki zostały oddane do użytku wiele miesięcy temu.
Dlaczego doszło do takiej sytuacji?
Eksperci wskazują kilka przyczyn.
Pierwszą jest rosnące zadłużenie gospodarstw domowych. Coraz więcej osób ma problem z uzyskaniem kredytu hipotecznego.
Drugim czynnikiem są wyższe koszty finansowania. Kredyty stały się droższe, a banki dokładniej sprawdzają zdolność kredytową klientów.
Nie bez znaczenia pozostaje również spowolnienie gospodarcze oraz ostrożniejsze podejście inwestorów.
Wielu potencjalnych nabywców uznało, iż to nie jest najlepszy moment na zakup nieruchomości.
Największym problemem okazała się jednak nadprodukcja mieszkań.
Przez lata budowano więcej, niż rynek był w stanie wchłonąć.
Kurorty również odczuwają skutki kryzysu
Problemy nie dotyczą wyłącznie stolicy.
Coraz częściej mówi się również o nadpodaży mieszkań w najpopularniejszych regionach turystycznych.
Pattaya, Phuket czy część inwestycji na Koh Samui również zmagają się z dużą liczbą niesprzedanych lokali.
To właśnie tam wielu zagranicznych inwestorów kupowało apartamenty z myślą o wynajmie krótkoterminowym dla turystów.
Dzisiaj część właścicieli musi konkurować ceną, aby przyciągnąć najemców.
Ceny zaczynają spadać
Coraz większa liczba dostępnych mieszkań powoduje presję na ceny.
Deweloperzy organizują promocje, oferują dodatkowe wyposażenie, pokrywają koszty administracyjne lub proponują specjalne pakiety dla zagranicznych klientów.
Na rynku pojawiają się także oferty, które jeszcze kilka lat temu były nie do pomyślenia.
Niektóre firmy wolą sprzedać mieszkanie taniej niż przez kolejne miesiące utrzymywać niesprzedany lokal.
To właśnie dlatego coraz więcej inwestorów obserwuje w tej chwili rynek z dużym zainteresowaniem.
Czy to okazja dla obcokrajowców?
Wielu ekspertów uważa, iż osoby dysponujące gotówką mogą znaleźć w tej chwili bardzo atrakcyjne okazje.
Kupujący mają większą siłę negocjacyjną niż jeszcze kilka lat temu.
Możliwe są obniżki cen, dodatkowe bonusy, a choćby indywidualne warunki zakupu.
Nie oznacza to jednak, iż każda nieruchomość będzie dobrą inwestycją.
Przy tak dużej liczbie dostępnych mieszkań trzeba bardzo dokładnie analizować lokalizację, jakość inwestycji oraz potencjalny popyt na wynajem.
Turystyka przez cały czas działa pełną parą
Co ciekawe, problemy rynku nieruchomości nie oznaczają załamania turystyki.
Lotniska przez cały czas obsługują miliony podróżnych. Hotele i kurorty w okresie pozostają pełne gości. Plaże, świątynie i atrakcje turystyczne przyciągają odwiedzających z całego świata.
Dla zwykłego turysty kryzys na rynku mieszkań może być wręcz korzystny.
Większa konkurencja pomiędzy właścicielami apartamentów oznacza często niższe ceny noclegów oraz większy wybór zakwaterowania.
Osoby planujące dłuższy pobyt mogą znaleźć bardzo atrakcyjne oferty wynajmu.
Czy sytuacja może się pogorszyć?
Analitycy są podzieleni.
Część uważa, iż rynek potrzebuje po prostu czasu, aby sprzedać ogromną liczbę już wybudowanych mieszkań.
Inni ostrzegają, iż dalsze spowolnienie gospodarcze może wydłużyć proces powrotu do równowagi.
Jedno jest jednak pewne.
Skala problemu jest ogromna i pokazuje, jak gwałtownie może zmienić się sytuacja choćby w kraju uznawanym za jeden z najatrakcyjniejszych kierunków inwestycyjnych i turystycznych na świecie.
Raj dla turystów, trudny czas dla deweloperów
Tropikalne plaże, egzotyczna kuchnia, ciepłe morze i niezwykła kultura przez cały czas przyciągają miliony podróżników.
Jednak za kulisami branża nieruchomości przeżywa jeden z najtrudniejszych okresów od wielu lat.
Setki tysięcy pustych mieszkań, ograniczanie nowych inwestycji oraz rosnąca presja na ceny pokazują, iż rynek znalazł się w punkcie zwrotnym.
Najbliższe lata pokażą, czy obecny kryzys stanie się szansą dla nowych inwestorów, czy też zapisze się w historii jako jedno z największych załamań rynku nieruchomości w Azji.
Tajlandia ma problem. choćby 400 tysięcy mieszkań stoi pustych. Rynek nieruchomości przeżywa największy kryzys od lat

Szok w turystycznym raju. Setki tysięcy mieszkań stoją pustych, a deweloperzy obniżają ceny

2 godzin temu









