W czasie dużego kryzysu karetka może nie pojawić się po kilku minutach, a szpital może być zajęty ratowaniem osób w najcięższym stanie. Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” zawiera w tej sprawie wyjątkowo jednoznaczne ostrzeżenie: szpitale w czasie kryzysu będą przeciążone, a w sytuacjach, które nie zagrażają życiu, mieszkańcy będą musieli radzić sobie samodzielnie. Nie oznacza to oczywiście, iż ciężkie urazy, zatrzymanie krążenia czy masywny krwotok mamy leczyć w domu. Chodzi o coś zupełnie innego – podczas poważnego zdarzenia pierwsze minuty mogą należeć wyłącznie do świadków, rodziny albo sąsiadów, a drobniejsze problemy zdrowotne nie powinny dodatkowo obciążać ratowników i szpitalnych oddziałów ratunkowych.
Karetka pogotowia. Zdjęcie poglądowe. | Fot. Shutterstock.Dlatego w rządowym poradniku pierwsza pomoc nie jest dodatkiem na końcu broszury. Obok zapasów wody, żywności, leków i przygotowania mieszkania znalazło się zalecenie, aby skompletować apteczkę i nauczyć się udzielać pierwszej pomocy. Szczególnie mocno zaakcentowano trzy sytuacje, w których człowiek znajdujący się obok może zdecydować o życiu poszkodowanego jeszcze zanim pojawi się zespół ratownictwa medycznego: nagłe zatrzymanie krążenia, konieczność użycia AED oraz masywny krwotok.
Rząd ostrzega wprost: pomoc medyczna może być przeciążona
Takie założenie nie odnosi się wyłącznie do wojny. Kryzysem może być powódź, katastrofa komunikacyjna, rozległy pożar, eksplozja, awaria infrastruktury, długotrwały blackout, zdarzenie terrorystyczne albo sytuacja, w której w krótkim czasie pojawia się bardzo duża liczba poszkodowanych. Zespoły ratownictwa i szpitale muszą wówczas w pierwszej kolejności zajmować się ludźmi znajdującymi się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
Rządowy poradnik sprowadza to do bardzo praktycznej zasady. jeżeli zagrożone jest życie, należy wezwać pomoc i rozpocząć działania ratunkowe. o ile sytuacja nie zagraża życiu, trzeba być przygotowanym na to, iż przez pewien czas z drobnym urazem czy dolegliwością będziemy musieli poradzić sobie przy użyciu własnej apteczki. Właśnie dlatego państwo zaleca, aby środki medyczne znalazły się zarówno w zapasach domowych na minimum 3 dni, jak i w plecaku przygotowanym na ewentualną ewakuację.
Domowa apteczka na kryzys wygląda inaczej niż pudełko z plastrem i tabletką przeciwbólową
Lista podana przez rząd jest znacznie szersza niż wyposażenie, które wiele osób rzeczywiście trzyma w domu. W apteczce powinny znaleźć się przede wszystkim leki przyjmowane na stałe, bo podczas kryzysu dostęp do apteki może być ograniczony. Do tego leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwwymiotne i przeciwbiegunkowe, gaza, bandaże, opatrunki na oparzenia, rękawiczki jednorazowe, środki antyseptyczne, termometr i nożyczki.
Na rządowej liście znajdują się jednak także rzeczy kojarzone bardziej z profesjonalnym zestawem ratowniczym: opaska do tamowania krwotoków, folia termiczna oraz maseczki FFP3. Nie umieszczono ich tam przypadkowo. Przy poważnym urazie silny krwotok może zabić człowieka w ciągu kilku minut, a wychłodzenie pogarsza stan osoby poszkodowanej. Maseczki mogą natomiast przydać się w zależności od rodzaju zagrożenia i warunków, w jakich trzeba będzie działać.
| Leki przyjmowane na stałe | Na wypadek czasowo utrudnionego dostępu do apteki lub lekarza |
| Leki przeciwbólowe i przeciwzapalne | Przy drobniejszych dolegliwościach i urazach |
| Leki przeciwwymiotne i przeciwbiegunkowe | Przy problemach żołądkowo-jelitowych |
| Gaza i bandaże | Do zabezpieczania ran i tworzenia opatrunków |
| Opatrunki na oparzenia | Do zabezpieczenia oparzonej powierzchni |
| Rękawiczki jednorazowe | Do ograniczenia kontaktu z krwią i wydzielinami |
| Środki antyseptyczne | Do odkażania zgodnie z przeznaczeniem preparatu |
| Opaska do tamowania krwotoków | Do ciężkiego krwotoku z kończyny, gdy prostsze metody nie wystarczają |
| Folia termiczna | Do ograniczenia wychłodzenia poszkodowanego |
| Termometr i nożyczki | Podstawowe wyposażenie do oceny stanu i przygotowania opatrunków |
| Maseczki FFP3 | Element wyposażenia na niektóre sytuacje kryzysowe |
Obfity krwotok może zabić w kilka minut. Tu nie można czekać bezczynnie na karetkę
Rządowy poradnik używa bardzo mocnego sformułowania: obfity krwotok może w ciągu kilku minut doprowadzić do śmierci. W takiej sytuacji samo zadzwonienie pod 112 może nie wystarczyć. Świadek zdarzenia powinien rozpocząć tamowanie krwi jeszcze przed przyjazdem ratowników.
W pierwszej kolejności poradnik zaleca założenie opatrunku uciskowego. Można użyć bandaża, ale o ile profesjonalnego wyposażenia nie ma pod ręką, może posłużyć również odpowiedni materiał lub chusta. o ile krwawienie z kończyny nie ustaje, rządowa instrukcja przewiduje użycie opaski do tamowania krwotoków założonej powyżej rany na ramieniu albo udzie. Należy również zapisać godzinę jej założenia. o ile nie da się założyć opatrunku ani opaski, trzeba bezpośrednio uciskać ranę dłonią lub tkaniną aż do zatrzymania krwawienia albo przyjazdu ratowników.
To jeden z powodów, dla których sama obecność specjalistycznej opaski w szufladzie kilka daje, o ile nikt w domu nie wie, jak jej użyć. Rząd zachęca do uczestnictwa w kursach pierwszej pomocy. Takiego szkolenia nie zastąpi przeczytanie instrukcji podczas samego wypadku, kiedy człowiek działa pod ogromnym stresem.
Nieprzytomny człowiek nie oddycha? Liczą się pierwsze minuty
Druga sytuacja opisana bardzo szczegółowo w poradniku to nagłe zatrzymanie krążenia. o ile osoba nie reaguje, należy sprawdzić jej oddech i wezwać pomoc. Gdy poszkodowany nie oddycha prawidłowo, trzeba rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową. Oficjalne instrukcje wskazują u osoby dorosłej uciskanie środka klatki piersiowej na głębokość około 5-6 cm z częstotliwością mniej więcej 100-120 razy na minutę.
Standardowym schematem jest 30 uciśnięć i 2 oddechy ratownicze. o ile świadek nie chce albo nie może wykonywać oddechów, rządowy poradnik wyraźnie wskazuje, żeby nie rezygnować z pomocy – należy wtedy kontynuować same uciśnięcia klatki piersiowej. Resuscytację prowadzi się do przyjazdu ratowników, pojawienia się wyraźnych oznak powrotu krążenia albo chwili, gdy dalsze udzielanie pomocy zaczyna stwarzać zagrożenie dla ratownika.
| Poszkodowany reaguje | Ustal, co się stało, oceń jego stan i w razie potrzeby wezwij pomoc |
| Nie reaguje, ale oddycha prawidłowo | Wezwij pomoc, zabezpiecz poszkodowanego i kontroluj oddech |
| Nie reaguje i nie oddycha prawidłowo | Wezwij 112 lub 999 i rozpocznij RKO |
| Dostępne jest AED | Uruchom urządzenie i wykonuj jego polecenia |
| Nie chcesz wykonywać oddechów ratowniczych | Nie przerywaj pomocy – prowadź ciągłe uciśnięcia klatki piersiowej |
AED może obsłużyć zwykły świadek zdarzenia. Urządzenie samo mówi, co robić
Defibrylator AED przez cały czas dla wielu osób wygląda jak sprzęt, którego powinien dotykać wyłącznie lekarz albo ratownik medyczny. Tymczasem właśnie po to urządzenia te umieszcza się w urzędach, galeriach handlowych, na dworcach, lotniskach czy stacjach metra, aby w razie nagłego zatrzymania krążenia mógł użyć ich przypadkowy świadek zdarzenia.
AED po uruchomieniu wydaje instrukcje głosowe i wizualne. Użytkownik nie musi samodzielnie rozpoznawać rytmu serca ani decydować, czy potrzebna jest defibrylacja. Urządzenie analizuje sytuację i prowadzi człowieka przez kolejne czynności. Rządowy poradnik wprost zaleca, aby przy osobie nieprzytomnej poprosić konkretną osobę z otoczenia o przyniesienie defibrylatora, a po jego dostarczeniu użyć AED i wykonywać wydawane przez urządzenie polecenia.
To ważne również psychologicznie. Wiele osób boi się, iż używając defibrylatora „zrobi coś źle”. Tymczasem samo urządzenie zostało zaprojektowane właśnie dla ludzi bez wykształcenia medycznego. Znacznie większym problemem może być bezczynność i czekanie na ratowników w sytuacji, gdy serce poszkodowanego przestało skutecznie pracować.
Rząd przypomina: udzielenie pierwszej pomocy jest obowiązkiem
Pierwsza pomoc nie jest wyłącznie kwestią dobrej woli. Ministerstwo Zdrowia przypomina o art. 162 Kodeksu karnego. Osoba, która nie udziela pomocy człowiekowi znajdującemu się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, mimo iż mogłaby to zrobić bez narażenia siebie lub innej osoby na podobne niebezpieczeństwo, może podlegać karze więzienia do 3 lat. Przepisy przewidują przy tym określone wyjątki, między innymi gdy udzielenie pomocy wymagałoby specjalistycznego zabiegu lekarskiego albo możliwa jest niezwłoczna pomoc osoby lub instytucji do tego powołanej.
Jednocześnie oficjalne materiały mają przełamać obawę, iż świadek poniesie odpowiedzialność dlatego, iż podczas ratowania człowieka nie wykonał wszystkiego idealnie. Rządowy poradnik podkreśla, aby nie bać się pomagać z obawy przed nieumyślnym błędem. Najpierw zawsze trzeba jednak zadbać o własne bezpieczeństwo. o ile miejsce wypadku jest niebezpieczne – na przykład występuje ogień, ryzyko porażenia prądem, ruch samochodowy czy inne bezpośrednie zagrożenie – ratownik nie powinien sam stawać się kolejną poszkodowaną osobą.
Telefon pod 112 to dopiero początek. Dyspozytor może powiedzieć, co robić
Podczas wezwania pomocy trzeba podać możliwie dokładne miejsce zdarzenia, powiedzieć, co się stało, ilu jest poszkodowanych oraz czy są przytomni i oddychają. Nie należy rozłączać się jako pierwszy. Dyspozytor może potrzebować dodatkowych informacji, a w przypadku nagłego zagrożenia zdrowotnego może również pomagać świadkowi przejść przez kolejne działania.
Jeżeli wokół znajduje się kilka osób, rząd zaleca wskazywanie konkretnego człowieka. Zamiast krzyczeć do tłumu „niech ktoś zadzwoni po karetkę”, lepiej zwrócić się do jednej osoby i polecić jej wezwanie pomocy, a drugiej przyniesienie AED. W sytuacji stresowej rozmyta odpowiedzialność może doprowadzić do tego, iż każdy założy, iż telefon wykonał ktoś inny.
W kryzysie drobne urazy mogą zostać w domu. Poważnych nie wolno bagatelizować
Rządowe zdanie o konieczności samodzielnego radzenia sobie w sytuacjach niezagrażających życiu nie oznacza, iż podczas kryzysu należy rezygnować z pomocy medycznej przy poważnych objawach. Ból w klatce piersiowej, ciężka duszność, utrata przytomności, nagłe objawy neurologiczne, rozległe oparzenie, ciężki uraz czy silny krwotok nie stają się błahymi problemami tylko dlatego, iż system ratownictwa jest przeciążony.
Sens rządowego zalecenia jest inny. Skaleczenie, niewielkie otarcie czy drobny problem, który można bezpiecznie zabezpieczyć podstawowymi środkami, nie powinny w czasie masowego zdarzenia konkurować o te same zasoby z człowiekiem po ciężkim wypadku. Dlatego odpowiednio wyposażona apteczka i podstawowa wiedza pozwalają nie tylko pomóc własnej rodzinie, ale również odciążyć ratowników, którzy w tym samym czasie mogą walczyć o czyjeś życie.
Przygotuj informacje o lekach i chorobach. W kryzysie rodzina może odpowiadać za Ciebie
Rząd zaleca także, aby poinformować najbliższych o swoich chorobach i alergiach oraz przechowywać dokumentację medyczną w jednym, łatwo dostępnym miejscu. Osoba, która na co dzień samodzielnie przyjmuje kilka leków, może po urazie nie być w stanie powiedzieć ratownikom, jakie preparaty stosuje, na co choruje i czego nie wolno jej podawać.
Osobom przewlekle chorym zaleca się posiadanie przy sobie niezbędnych leków i urządzeń wspomagających. Rząd zwraca również uwagę na możliwość uzyskania karty grupy krwi w centrum krwiodawstwa lub laboratorium medycznym i noszenia jej przy sobie. Sama informacja zapisana długopisem na kartce czy wpisana przez właściciela telefonu nie zastępuje odpowiednio potwierdzonego dokumentu medycznego.
W Warszawie AED można znaleźć na mapie. Warto sprawdzić urządzenia obok domu i pracy
Mieszkańcy Warszawy mogą wcześniej sprawdzić lokalizację defibrylatorów. Miejskie Centrum Kontaktu Warszawa 19115 udostępnia mapę urządzeń AED, a ich lokalizacje są również dostępne w aplikacji w sekcji „Warszawa chroni”. W tym samym miejscu można znaleźć między innymi informacje o szpitalach i aptekach. Miasto przypomina, iż AED jest urządzeniem przeznaczonym do użycia również przez osoby bez specjalistycznego przygotowania i prowadzi użytkownika dzięki poleceń głosowych oraz wizualnych.
Dobrym nawykiem jest sprawdzenie takich urządzeń zanim wydarzy się wypadek. Można zobaczyć, gdzie AED znajduje się w miejscu pracy, galerii handlowej, na dworcu, w metrze czy obiekcie sportowym, z którego regularnie korzystamy. Rządowy poradnik zaleca nawet, aby w miejscu pracy sprawdzić lokalizację wyjść ewakuacyjnych, gaśnic, apteczek i właśnie defibrylatorów.
Najważniejszej rzeczy nie da się kupić do apteczki
Można zgromadzić bandaże, leki, opaskę do tamowania krwotoków i folię termiczną, ale bez wiedzy część tego wyposażenia pozostanie tylko zawartością pudełka. Dlatego jednym z najbardziej praktycznych zaleceń rządu jest po prostu ukończenie kursu pierwszej pomocy. Kilka godzin ćwiczeń na fantomie pozwala zrobić coś, czego nie da się nauczyć z samego tekstu – przećwiczyć działanie rękami, zanim po raz pierwszy trzeba będzie zrobić to na żywym człowieku.
W normalnych warunkach na profesjonalną pomoc zwykle można liczyć stosunkowo szybko. W dużym kryzysie sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Rząd mówi o tym bez eufemizmów: szpitale mogą być przeciążone. Wtedy przygotowana apteczka pozwoli samodzielnie zabezpieczyć drobne problemy, ale przy najcięższych zdarzeniach decydujące mogą być pierwsze minuty – ucisk rany, rozpoczęcie RKO, przyniesienie AED i telefon pod 112. Zanim przyjedzie karetka, najważniejszą osobą przy poszkodowanym może okazać się ktoś, kto jeszcze chwilę wcześniej był tylko przypadkowym świadkiem.

2 godzin temu













