Kierowcy poruszający się wylotówką z Lublina w stronę Świdnika przeżywają prawdziwy drogowy koszmar. Od kilku dni na al. Witosa realizowane są prace związane z frezowaniem zniszczonych fragmentów nawierzchni oraz odtworzeniem nowej wylewki. Roboty drogowe prowadzone w godzinach szczytu komunikacyjnego paralizują ruch na kluczowej trasie.
Jezdnia jak szwajcarski ser i jazda slalomem
Utrudnienia występują na odcinku od skrzyżowania z ul. Łęczyńską aż do skrzyżowania z ul. Doświadczalną, na jezdni prowadzącej w stronę Świdnika. Drogowcy zajmują naprzemiennie oba pasy ruchu, co zmusza kierowców do jazdy slalomem pomiędzy wyciętymi fragmentami a miejscami, gdzie pojawił się już nowy asfalt.
Obecnie nawierzchnia al. Witosa przypomina szwajcarski ser. Głębokie uskoki i wyfrezowane płaty wymusiły wprowadzenie ograniczenia prędkości do 30 km/h. W połączeniu z dużym natężeniem ruchu doprowadziło to do powstania zatorów.
Zobacz również
Koniec ze wspinaczką po schodach w Ratuszu. Urząd Miasta wybuduje windę dla mieszkańców i… pracowników
Nowy basen dla Sławina powstanie przy szkole na Zbożowej. Miasto szuka projektanta
Nowy McDonald’s w Lublinie coraz bliżej. Restauracja ruszy jeszcze przed końcem wakacji [ZDJĘCIA]
Stadion żużlowy przy Zygmuntowskich ma wykonawcę. Nie wygrała najtańsza oferta
Dlaczego drogowcy pracują za dnia, a nie w nocy?
Przejazd odcinkiem, który w normalnych warunkach zajmuje niespełna trzy minuty, w godzinach szczytu wydłużył się kilkukrotnie. Wśród stojących w ogromnym korku kierowców rośnie frustracja i padają ostre pytania pod adresem drogowców oraz urzędników odpowiedzialnych za organizację ruchu.
Mieszkańcy i kierowcy dopytują, dlaczego tak uciążliwe roboty drogowe na głównej arterii wyjazdowej z miasta nie są realizowane w godzinach nocnych lub wieczornych, kiedy natężenie ruchu spada.
fot. DW
1 godzina temu














