Szykują się gorące dni w ochronie zdrowia! Od poniedziałku pogotowie strajkowe

10 godzin temu
Pielęgniarki i położne już nie raz dochodziły swoich praw na ulicy (Fot. Archiwum)

W związku z narastającym kryzysem ochrony zdrowia i próbami odebrania ustawowej gwarancji wzrostu wynagrodzeń, Rada Krajowej Sekcji Służby Zdrowia NSZZ „Solidarność” postanowiła z dniem 23 lutego rozpocząć pogotowie protestacyjne. Na 3 marca demonstrację przed siedzibą resortu zdrowia zapowiedzieli dyrektorzy szpitali oraz samorządowcy, którzy z kolei oczekują pilnych działań naprawczych i wsparcia finansowego dla zadłużonych lecznic.

Stanowisko solidarności jest w dużej mierze pokłosiem tego co działo się wcześniej na trójstronnym Zespole ds. ochrony Zdrowia. W przyjętym wtedy (19 lutego) stanowisku Rada Krajowej Sekcji Służby Zdrowia NSZZ „Solidarność” wyraziła „rosnące zaniepokojenie i sprzeciw wobec aktualnych działań Ministerstwa Zdrowia”, które zamiast kreatorem, staje się likwidatorem publicznej służby zdrowia” – czytamy w stanowisku.

20 grup uprzywilejowanych i poczucie niesprawiedliwości

NSZZ „Solidarność” przypomina, iż wielokrotnie wskazywała na konieczność uregulowania zasad poboru składki na ubezpieczenie zdrowotne od wszystkich obywateli. Zwraca uwagę, iż „system finansowania publicznej służby zdrowia dawno przestał być solidarny, a uprzywilejowanie ponad 20 grup zawodowych niepłacących składki wywołuje coraz większą irytację i poczucie niesprawiedliwości”.

69. Międzynarodowa Wystawa i Giełda Minerałów już w ten weekend w Rzeszowie!

W praktyce koszty przerzuca się na pracowników, przedsiębiorców i emerytów, którzy ze swoich składek zdrowotnych muszą zapewnić opiekę medyczną dla grup uprzywilejowanych. Taki system nie może być wydolny. Obecne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia, zamiast podejmowania kluczowych i politycznych decyzji zwiększających wpływ składki zdrowotnej, przerzuca odpowiedzialność za deficyt finansowy na pracowników służby zdrowia, szukając oszczędności w ich portfelach – tłumaczy Rada. I podkreśla, że „do czasu wprowadzenia sprawiedliwego systemu poboru składek na ubezpieczenia zdrowotne nie będzie naszej zgodny na jakiekolwiek zmiany w ustawie o sposobie ustalania najniższego zasadniczego wynagrodzenia. Nie będzie naszej zgodny na działa antypracownicze i antyspołeczne” – kończy.

Temu sprzeciwiają się medycy

Ministerstwo Zdrowia szukając oszczędności planuje znowelizować ustawę o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Resort proponuje przesunięcie corocznej waloryzacji płac medyków z lipca 2026 roku na styczeń 2027 roku oraz oparcie podwyżek na wzroście płac w sferze budżetowej (obecnie warunkuje je wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za rok poprzedni). Brak podwyżek w tym roku miałby dać oszczędność ok. 5 mld zł.

Tymczasem Główny Urząd Statystyczny (GUS) ogłosił, iż przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 r. wyniosło 8 903,56 zł. To oznacza wzrost o 8,82 proc. w porównaniu do wysokości tego wskaźnika w roku 2024, czyli 8 181,72 zł. Oznacza to, iż wysokość minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia, waloryzowanych co roku 1 lipca, także miałaby wzrosnąć o 8,82 proc.

To by znaczyło, iż pensja minimalna lekarza i dentysty ze specjalizacją, miałaby od 1 lipca wynieść 12 910,16 zł brutto; farmaceuty, fizjoterapeuty, pielęgniarki z tytułem magistra i specjalizacją – 11 485,59 zł brutto; lekarza i dentysty bez specjalizacji – 10 595,23 zł brutto; stażysty – 8458,38 zł brutto.

Wynagrodzenie minimalne m.in. farmaceuty, fizjoterapeuty, diagnosty laboratoryjnego, pielęgniarki i położnej z wykształceniem na poziomie magisterskim, a także pielęgniarki, położnej po studiach I stopnia ze specjalizacją oraz pielęgniarki i położnej ze średnim wykształceniem i specjalizacją od 1 lipca miałoby wynieść 9 081,63 zł brutto.

Pensja minimalna m.in. fizjoterapeuty, pielęgniarki, położnej ze studiami I stopnia lub wykształceniem średnim, bez specjalizacji miałaby wynieść – 8 369,35 zł brutto. Natomiast opiekuna medycznego – 7 657,06 zł brutto.

3 marca protest szpitali i samorządów

Według zarządzających szpitalami tak wysokie podwyżki doprowadzą do upadku wielu szpitali które od dłuższego czasu już borykają się z wielomilionowymi długami. Na 3 marca Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, we współpracy ze Związkiem Powiatów Polskich, organizują więc demonstrację przed Ministerstwem Zdrowia.

Dyrektorzy szpitali oraz samorządowcy oczekują pilnych działań naprawczych i wsparcia finansowego dla zadłużonych lecznic. – Widzimy ułomność systemu i brak perspektyw, jeżeli chodzi o szpitale powiatowe. Nie widzimy jakiejkolwiek strategii – tłumaczył w rozmowie z RMF FM prezes OZPSP Waldemar Malinowski.

Nie inaczej sytuacja wygląda z perspektywy podkarpackich dyrektorów i starostów. Już 15 grudnia 2025 r. uczestniczyli w nadzwyczajnym Konwencie Powiatów Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie.

Co wtedy ustalono? Kontrakty zaproponowane przez NFZ na 2026 rok są niższe o około 8 proc. w porównaniu do w tej chwili obowiązujących. Tak sformułowane umowy niosą ze sobą poważne ryzyko finansowe, zagrażając stabilności funkcjonowania szpitali, a przede wszystkim zdrowiu i życiu mieszkańców regionu. Wobec braku konkretnych rozwiązań ze strony Ministerstwa Zdrowia oraz nierozliczonych nadwykonań świadczeń (zabiegów i badań), dyrektorzy szpitali podjęli wtedy decyzję o odmowie podpisania nowych umów z NFZ.

Bezpieczeństwo Polski nie może czekać!

Dla zobrazowania skali problemu, wykazali np., iż tylko w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Nisku, na dzień 30 listopada 2025 r., wartość niezapłaconych nadwykonań świadczeń wynosiła 5 695 148,86 zł, w tym świadczeń nielimitowanych – 3 506 922,57 zł..

Mając na uwadze taką sytuację, starostowie oraz dyrektorzy szpitali domagają się: zwiększenia wsparcia finansowego, wprowadzenia jasnych i stabilnych rozwiązań systemowych, rozwiązania kwestii rosnących wynagrodzeń, uwzględnienia dynamicznie rosnących kosztów utrzymania (energia, leki, specjalistyczny sprzęt). W dobie drastycznego wzrostu kosztów funkcjonowania obecne propozycje Narodowego Funduszu Zdrowia zostały uznane za niemożliwe do zaakceptowania.

Sytuacja w ochronie zdrowia jest dziś skrajnie trudna. Samorządy prowadzące szpitale od miesięcy mierzą się z narastającymi problemami finansowymi, kadrowymi i organizacyjnymi, które nie są efektem lokalnych decyzji, ale konsekwencją rozwiązań systemowych – podkreślał w styczniowym piśmie do premiera Donalda Tuska prezes ZPP Andrzej Płonka.

Kto w Polsce nie musi płacić składek

Polsce istnieją zawody, które nie muszą wpłacać składek na ZUS. Należą do nich: rolnicy – opłacają znacznie niższe składki w ramach KRUS. Nauczyciele, sędziowie i prokuratorzy – ich składki pokrywa państwo. Górnicy – regulowani przez specjalną ustawę emerytalną, co zwalnia ich z obowiązku płacenia tradycyjnych składek ZUS. Policjanci – również nie muszą martwić się o składki. Posłowie i senatorzy – korzystają z tych samych przywilejów. Osoby prowadzące działalność nierejestrowaną oraz studenci – mogą w pewnych okolicznościach korzystać ze zwolnień z opłat. Wykonawcy umów o dzieło – często zyskują możliwość uniknięcia składek.

Są też osoby, które są zwolnione z obowiązku opłacania składek na ubezpieczenie zdrowotne. Wśród nich są osoby pobierające rentę – ich ubezpieczenie jest pokrywane przez państwo, żołnierze w służbie wojskowej także korzystają z finansowania publicznego, uczniowie i dzieci – maluchy przebywające w placówkach opiekuńczych mogą liczyć na darmową opiekę zdrowotną bez ponoszenia żadnych opłat, bezrobotni osoby, które nie otrzymują zasiłku dla bezrobotnych, również nie muszą martwić się o składki, studenci oraz doktoranci – mogą otrzymać bezpłatną opiekę zdrowotną, o ile spełniają określone warunki, kombatanci i działacze opozycji antykomunistycznej również są zwolnieni z uiszczania składek zdrowotnych, cywilne ofiary działań wojennych, które są niewidome – mają zapewnione ubezpieczenie zdrowotne, absolwenci odbywający staże – są również zwolnieni z opłat zdrowotnych w trakcie stażu.

O ile zwolnienie ze składek dużej części osób jest absolutnie zrozumiałe, to wyłączenie z opłat niektórych, np. sędziów i prokuratorów czy posłów i senatorów woła wręcz o pomstę do nieba i szybkie zmiany.

Idź do oryginalnego materiału