Ta choroba może zabić. Coraz więcej osób walczy z otyłością

20 godzin temu
Zdjęcie: Ta choroba może zabić. Coraz więcej osób zmaga się z otyłością


W Polsce z otyłością walczy już blisko 9 milionów osób. Statystyki są coraz bardziej alarmujące, a prognozy mało optymistyczne. Ponadto lekarze biją na alarm i mówią wprost: otyłość to choroba, które może zabić!

O problemie otyłości, a także walce z nią z Katarzyną Woźniak – obesitologiem, czyli lekarzem specjalistą od leczenia otyłości rozmawiał Tomasz Maczulski

Za nami wiele noworocznych życzeń i postanowień, a chyba jednym z najczęstszych jest walka z nadwagą. Często te postanowienia po jakimś czasie są łamane. Jak to jest z tą otyłością w województwie lubelskim? Czy można mówić już o pandemii otyłości?

Niestety tak. W całej Polsce mamy ok. 9 milionów osób chorujących na otyłość, natomiast samą nadwagę i otyłość ma już ponad 60 procent dorosłych. W Lubelskiem te statystyki są jeszcze gorsze, bo u nas to sięga 66 procent. Jest to spowodowane tym, iż mamy jednak starzejące się społeczeństwo w naszym województwie, a otyłość jest chorobą, która rozwija się szczególnie gwałtownie u kobiet od menopauzy i u mężczyzn wcześniej, już od 30. roku życia. Tutaj statystyki mamy nieubłagane – z roku na rok jest coraz gorzej.

A jak to wygląda u dzieci?

Mniej więcej co czwarte dziecko w Polsce ma za wysoką masę ciała. Niezależnie czy w naszym województwie czy w kraju, to wygląda podobnie. Jest źle. Kiedyś, jak chodziliśmy do szkoły, to pewnie wszyscy pamiętają, iż w klasie przeważnie była jakaś jedna osoba z problemem otyłościowym, może dwie. Teraz, patrząc na dzieci, widzimy, iż jest ich znacznie więcej.

Jakie są najczęstsze przyczyny? Bo jest ich na pewno wiele, a problem nie jest zero-jedynkowy…

Myślę, iż warto wyjść od tego, iż otyłość to choroba przewlekła z tendencjami do nawrotów. To choroba o wieloczynnikowym podłożu. Tutaj znaczenie ma: genetyka; to, jak byliśmy wychowani; jak nauczyliśmy się jeść w domu i w ogóle spędzać czas wolny; to, jaką mamy pracę, czy mamy dużo aktywności spontanicznej w pracy, czy raczej pracę siedzącą, no i to, co jemy i to, jak śpimy. Bardzo duży związek jest nadwagi i otyłości ze snem, a raczej z takim złym snem, z permanentnym niewyspaniem, stresem, zaniedbaniem zdrowia psychicznego. To trochę samonapędzające się koło. Na przykład każda nieprzespana noc skutkuje tym, iż następnego dnia my dużo mniej chętnie się ruszamy, łatwiej sięgamy po wysoko przetworzone przekąski, bo nasz organizm działa w trybie oszczędzania energii. Jestem zmęczony – rezygnuję z aktywności, raczej siedzę i kumuluję zapasy. To jest okej, jak nam się taka nieprzespana noc zdarzy raz w miesiącu, ale to nie jest okej, jak to jest permanentny stan. Kiedyś ludzie żyli wolniej, więc było naturalnie mniej tej choroby otyłościowej. Kiedyś wysoko przetworzona żywność była mniej dostępna, więc tak bardzo nas nie kusiło. Inny był model pracy, było dużo więcej spontanicznej aktywności. Teraz w większości jednak pracujemy umysłowo. Co jeszcze ważne, żyjemy coraz dłużej, więc mamy więcej czasu w to, iż rozwinie się u nas choroba otyłościowa. Jeszcze tak z pokolenia na pokolenie to się bardzo przekłada. Jak mamy otyłość u rodziców, to bardzo możliwe, iż to się rozwinie też u dzieci. Jak mamy takie zaniedbania dietetyczne, otyłość u kobiety w ciąży, to później na przykład ciężej jest zadbać o laktację, o poród siłami natury, tylko raczej cesarskie cięcie. A to są wszystko rzeczy, które predysponują do rozwoju choroby otyłościowej u dziecka.

CZYTAJ: Powiat puławski: utrudnione podróżowanie z powodu opadów śniegu

Ludzie często mówią: jedz mniej, więcej się ruszaj i będzie po problemie. Czy to faktycznie jest takie łatwe? Może krzywdzące?

To jest bardzo krzywdzące. Jakby to było takie łatwe, to nie mielibyśmy 60-procentowej nadwagi i otyłości u osób dorosłych w Polsce. Tu nie ma takiego prostego rozwiązania. Osoby, które mają nadmierną masę ciała przecież doskonale wiedzą, iż trzeba jeść mniej i więcej się ruszać. I robią to, ale to nie wystarcza. Często otyłość jest związana z dodatkowymi chorobami, na przykład z niedoczynnością tarczycy czy z insulinoopornością, która jest bardziej takim stanem, nie jest sama w sobie chorobą. Ale jeżeli się pojawi, to utrudnia redukcję nadmiernych kilogramów, więc tutaj potrzeba tego wsparcia.

Kiedy w ogóle mówimy o nadwadze czy otyłości? Czy to jest konkretna waga, czy jakieś inne jednostki?

U osób dorosłych korzystamy z kalkulatora BMI. Bardzo łatwo można sobie w Internecie znaleźć taki kalkulator i policzyć. jeżeli wychodzi nam BMI 30 lub więcej, to znaczy, iż już mamy chorobę otyłościową. Pytanie w jakim stopniu rozwiniętą. Waga może być różna, to jest też zależne od wzrostu, więc osoby wyższe mogą mieć znacznie wyższą wagę ciała. jeżeli mamy BMI u osoby dorosłej 30 bądź wyżej, to sygnał, iż koniecznie należy się zająć problemem. Natomiast nadwaga zaczyna się wcześniej – to jest moment ostrzegawczy, moment, gdy warto zgłosić się do dietetyka, czasami też do lekarza, jeżeli mamy jakieś choroby towarzyszące, na przykład już się pojawia nadciśnienie czy hiperlipidemia. Leczenie otyłości farmakologiczne jest możliwe, jeżeli mamy BMI 27 i jakąś chorobę towarzyszącą lub po prostu BMI 30 i więcej.

Cała rozmowa w materiale audio:

Według NFZ szacuje się, iż refundacja leczenia konsekwencji otyłości w 2023 roku wyniosła 3,8 mld zł.

MaTo/ opr. DySzcz

Fot. pexels.com

Idź do oryginalnego materiału