Tak GDDKiA dba o drogę krajową w Gryfowie Śląskim

1 godzina temu

Po każdym deszczu na drodze krajowej tworzy się wielka kałuża. Dlaczego tak się dzieje i dlaczego drogowcy nic z tym nie robią mimo, iż posiadają wiedzę o tym problemie?

Droga krajowa – GDDKiA.

To problem, który nie jest nowy. Gryfowianie przyznają, iż już się do niego przyzwyczaili. Po każdym deszczu, bądź w czasie roztopów śniegu na drodze krajowej nr 30 w Gryfowie Śląskim tworzy się ogromna kałuża. Mowa o fragmencie ulicy Jeleniogórskiej na wysokości Zakładu Wodociągów i Kanalizacji i przystanku autobusowego.

Miejscowi kierowcy znają zagrożenie, przejezdni doświadczają uroków podróży krajówką. Na szczęście nie wszyscy z pokorą przyjmują istniejące zaniedbania. Pod koniec września, jeden z mieszkańców zwrócił się do redakcji z prośbą o nagłośnienie sprawy i pokazanie w czym tkwi problem. Do listu dołączył także wykonane podczas mżawki nagranie wideo.

Wjazd w kałużę – uszkodzenie samochodu.

Otóż każdy doświadczony kierowca wie, iż wjechanie w kałużę może słono kosztować. Chwila nieuwagi może skończyć się kosztowną awarią, utratą panowania nad samochodem, a choćby zagrożeniem dla innych uczestników ruchu.

Kałuża zawsze stanowi ryzyko dla opon, felg i zawieszenia. Nie wiadomo przecież, co kryje się pod wodą. Zapadnięta studzienka, studzienka bez pokrywy, czy dziury z ostrymi krawędziami, to jedne z możliwych niespodzianek. Wjazd w kałużę bardzo często kończy się zwichrowaniem tarcz hamulcowych. Kolejnym elementem, który wbrew pozorom dość często ulega awarii w wyniku działania wody jest przepływomierz powietrza. Zdarzają się też uszkodzenia katalizatora, filtra cząstek stałych, czy turbo sprężarki. Szczególnie, gdy elementy te nie są osłonięte. Woda może również przedostać się także do układów elektrycznych i elektronicznych, powodując zwarcia, awarie czujników, problemy z instalacją elektryczną oraz uszkodzenia sterowników odpowiedzialnych za pracę silnika i innych podzespołów. Jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest zassanie wody przez układ dolotowy do cylindrów silnika, co może wywołać tzw. uderzenie hydrauliczne, prowadzące do skrzywienia korbowodów, uszkodzenia tłoków, a choćby całkowitego zniszczenia jednostki napędowej.

Wjazd w kałużę – utrata panowania nad samochodem.

Kałuża może doprowadzić również do niebezpiecznej sytuacji na drodze. Gwałtowny wjazd w wodę destabilizuje auto. Im wyższa prędkość, tym wyższe ryzyko tzw. aquaplaningu i utraty panowania nad pojazdem. Skutki na ruchliwej drodze są łatwe do przewidzenia.

Wjazd w kałużę – oblanie pieszego.

Gdy wjedziemy w kałużę i oblejemy wodą idącą obok jezdni osobę, możemy zapłacić choćby kilka tysięcy złotych, a na twoim koncie może pojawić się kilka punktów karnych. W grę wchodzi nie tylko mandat i punkty karne, ale także odpowiedzialność za uszkodzenie ubrań, czy innych rzeczy osobistych, np. telefonu. Co więcej, policja wcale nie musi przyłapać nas na gorącym uczynku – w praktyce do ukarania wystarczy wiarygodny świadek lub nagranie z monitoringu.

W Gryfowie Śląskim na drodze krajowej o taką sytuację naprawdę nie trudno, bo ta wielka kałuża znajduje się przy przystanku autobusowym.

Droga krajowa – skala zaniedbań.

Na zarządzanym przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad odcinku drogi nr 30 wystarczy chwila opadów deszczu, by na drodze pojawiła się nie tyle kałuża, co – jak mówią kierowcy – jezioro. Woda spływa tu z wyższych partii drogi tak od strony Lubania, jak i od strony Jeleniej Góry i zgodnie z prawami fizyki kumuluje się w najniżej położonym miejscu. Kumuluje się, gdyż nie ma adekwatnego odprowadzenia.

Droga krajowa – zatkane odpływy wody.

W praktyce budowniczowie tej drogi przewidzieli w tym miejscu studzienki kanalizacji deszczowej, ale nie przewidzieli, iż odpowiedzialni za ich utrzymanie nie będą wywiązywali się ze swoich bieżących obowiązków. Jak się bowiem okazuje, studzienki są zasypane piaskiem i odpadami roślinnymi. Jak możemy dostrzec na poniższych zdjęciach, wykonanych w piątek, 9 października, nie są to chwilowe zaniedbania, a sytuacja utrzymująca się od dawna.

Widać niezamiatane pobocza, widać rosnące na skraju drogi chwasty, widać niewykoszone i nieoczyszczone odpływy wody. Nie widać tylko osób odpowiedzialnych za taka sytuację.

GDDKiA nabiera wody w usta.

Dwa i pół tygodnia temu redakcja Lwówecki.info zwróciła uwagę na problem kierując pytania do zarządcy drogi. W tych zapytaliśmy, czy GDDKiA dostrzega zagrożenie bezpieczeństwa oraz jakie działania zamierza w tej sprawie podjąć a także, co najważniejsze, kiedy poczynione zostaną w tej sprawie realne działania rozwiązujące problem?

Niestety, Waldemar Wojciechowski Dyrektor Oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad we Wrocławiu milczy w tej sprawie. Jego pracownicy – do chwili publikacji artykułu – ani nie udzieli odpowiedzi, ani nie poczynili skutecznych działań, by choć poprzez sprzątanie doprowadzić ten fragment drogi do należytego stanu, a tym samym poprawić bezpieczeństwo na krajówce.

Czy teraz to się zmieni? Czy drogowcy wezmą się do pracy?

[See image gallery at lwowecki.info]
Idź do oryginalnego materiału