Były związane z Kielcami. Artystki, lekarki, nauczycielki działały na rzecz lokalnej społeczności, a kiedy trzeba było ramię w ramię z mężczyznami walczyły o wolność kraju. Mimo swojego zaangażowania, pamięć o nich zaginęła. Nazwiska niektórych z nich przypomniała Marzena Nosek podczas spotkania w Muzeum Historii Kielc.
– Mało się mówi o kobietach, bo jak pokazuje historia, świat jest męski – zauważa Marzena Nosek, autorka książki „Nie(d)ocenione. Kobiety w dziejach Kielc do 1939 roku”.
– jeżeli kobiety działały, to często dla siebie, albo w takim zakresie, w jakim pozwolili im mężczyźni, często tego nie opisywano. Żeby je wydobyć z mroków niepamięci, trzeba się przekopać przez różne archiwa, opracowania, notatki. Najczęściej, kiedy szukałam informacji o tych kobietach, to najpierw trafiałam na nazwisko jakiegoś mężczyzny, kilka stron opisu jego działalności, a w tym były dwa zdania o jego żonie, która czymś się zajmowała. To był punkt wyjścia do dalszej kwerendy i w ten sposób tworzył się obraz tej kobiety – opowiada o kulisach swojej pracy.
Jak dodaje Marzena Nosek, adekwatnie do czasów II wojny światowej kobiety były podporządkowane mężczyznom: ojcom, mężom, braciom. Oczywiście były wyjątki, a jednym z nich jest Maria Kiebabczy, która przejęła interes rodzinny.
– Ojciec otworzył kioski, w których sprzedawał prasę. Ściągał gazety m.in. z Warszawy. Natomiast córka rozwinęła ten biznes w przedsiębiorstwo o wielkiej renomie. Przyjmowała również ogłoszenia do gazet praktycznie w całej Polsce. Cieszyła się nieskazitelną opinią i słynęła z rzetelności – podkreśla.
Marzena Nosek w swojej książce opisała sylwetki 72 kobiet.
– Zdaję sobie sprawę, iż było ich zdecydowanie więcej. Zresztą kiedy książka się ukazała, czasami ktoś mnie zaczepiał, mówiąc: „a o tej kobiecie to pani nic nie napisała”. I to prawda, bo chyba nie było możliwe zebrać wszystkie sylwetki. Zresztą pisząc tę książkę, dałam tylko sygnał, iż takie osoby były w naszej historii, działały w różnych obszarach. To było wywołanie tematu. Liczyłam na to, iż ten temat zacznie żyć i kolejne osoby zaczną wyciągać z niepamięci kolejne kobiety, albo poszerzą informacje o tych osobach, które ja już zaprezentowałam. Tych dziedzin i kobiet jest bardzo dużo. Może nie miały spektakularnych sukcesów, ale na miarę tamtych czasów i tamtych możliwości robiły wiele. Musimy pamiętać, iż także one tworzyły tę historię – podkreśla.
W swoim wystąpieniu Marzena Nosek skupiła się na artystkach przełomu XIX i XX wieku. Jedną z nich była Teodozja Friderici-Jakowicka.
– Śpiewaczka operowa, która występowała nie tylko na naszym lokalnym rynku, ale przede wszystkim w całej Europie, na wielkich scenach: w Mediolanie, Paryżu, w Berlinie, ale też w Hawanie czy w Nowym Jorku. Mieliśmy też w Kielcach śpiewaczkę operową, której rodzina do dziś żyje w Kielcach, czyli panią Bożenę Jarońską. Zrobiłaby fantastyczną karierę, zresztą taką jej wróżono, gdyby nie osobista tragedia, która złamała jej życie – opisuje.
Marzena Nosek przywołała także postać malarki, Leokadii Ostrowskiej.
– Urodziła się w Kielcach, potem zwiedziła niemal cały świat. Malowała obrazy, wystawiała w różnych galeriach, aż wreszcie wróciła do Kielc. Tu umarła w zapomnieniu, w domu opieki społecznej. Jej grób został zlikwidowany w 2018 roku – mówi.
Zresztą historia nie była łaskawa także dla innej malarki, pochodzącej z Kiec, działającej już w drugiej połowie XX wieku, czyli Jadwigi Trzcińskiej. Ta postać jest szczególnie bliska Grzegorzowi Maciągowskiemu, dyrektorowi Muzeum Historii Kielc. Podejmowane przez tę instytucję działania przypominają artystkę, która choć zmarła zaledwie 21 lat temu, już została zapomniana. Stąd apel dyrektora.
– jeżeli popatrzymy na tę historię, którą najczęściej opowiadamy, czy której słuchamy, to ona jest w większości zmaskulinizowana. Ten pierwiastek męski jest dominujący, ale historię tworzyły również kobiety. O nich musimy pamiętać, musimy je przypominać, musimy pokazywać ich rolę i rangę w historii tej wielkiej, ale szczególnie w tej małej, lokalnej – zaznacza.

1 godzina temu












