Tego produktu może zabraknąć tej zimy. Ceny już szybują w górę, a część sortymentów znika ze sprzedaży

1 godzina temu

Przed sezonem grzewczym na rynku węgla robi się nerwowo. W niektórych składach opału tona kosztuje już od około 1600 do ponad 2000 zł, a sprzedawcy mówią o problemach z dostępnością przede wszystkim grubych sortymentów – orzecha i kostki. W oficjalnym sklepie Polskiej Grupy Górniczej część popularnych rodzajów węgla jest w tej chwili oznaczona jako „chwilowo niedostępna”. Były prezes ORLEN Termika ostrzegł nawet, iż przy mroźnej zimie węgla może zabraknąć. Rząd i eksperci tonują jednak te obawy i podkreślają, iż ogólnokrajowy niedobór nie jest dziś przesądzony.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Temat wywołuje duże emocje, ponieważ jeszcze kilka tygodni temu sytuacja była znacznie spokojniejsza. Teraz, wraz ze zbliżającym się sezonem grzewczym, część gospodarstw domowych zaczyna uzupełniać zapasy, a ceny w niektórych punktach sprzedaży gwałtownie idą w górę.

W ciągu dwóch tygodni cena wzrosła o ponad 300 zł

Money.pl/WP Finanse sprawdziło sytuację bezpośrednio w składach opału w różnych częściach Polski.

Jeden ze sprzedawców przekazał, iż cena oferowanego przez niego węgla wzrosła w ciągu zaledwie około dwóch tygodni z 1460 do 1780 zł za tonę.

To oznacza podwyżkę:

o 320 zł na jednej tonie.

Przy zakupie czterech ton różnica wynosi już 1280 zł.

Z rozmów portalu ze sprzedawcami wynika, iż w tej chwili ceny dla klientów indywidualnych sięgają od około 1600 zł do ponad 2000 zł za tonę, zależnie od rodzaju, parametrów i miejsca zakupu.

Najtrudniej zdobyć orzech i kostkę

Problem nie dotyczy wszystkich rodzajów paliwa jednakowo.

Sprzedawcy wskazują przede wszystkim na trudniejszą dostępność grubych sortymentów węgla, czyli m.in.:

orzecha i kostki.

To właśnie te rodzaje są wykorzystywane w wielu tradycyjnych piecach i kotłach zasypowych.

Jeden ze sprzedawców cytowanych przez WP mówił, iż sytuacja zmienia się bardzo gwałtownie – ceny dostaw potrafią obowiązywać jednego dnia, a kolejnego być już inne.

W sklepie PGG część produktów już jest niedostępna

Co ciekawe, problemy z dostępnością widać również bezpośrednio w ofercie Polskiej Grupy Górniczej.

W aktualnej ofercie sklepu PGG jako „BRAK TOWARU” lub „produkt chwilowo niedostępny” oznaczone są m.in. wybrane:

węgle orzech z kopalń Piast-Ziemowit, Jankowice, Marcel, Murcki-Staszic czy Mysłowice-Wesoła, a także część groszków.

Nie oznacza to, iż PGG nie ma żadnego węgla. Poszczególne produkty i terminy odbioru pojawiają się w sprzedaży, a dostępność zależy od sortymentu, kopalni i sposobu dostawy.

Pokazuje jednak, iż przy niektórych popularnych produktach kupujący mogą już natrafić na ograniczoną dostępność.

Ceny w PGG też poszły w górę

Jeszcze pod koniec sierpnia w sklepie PGG można było znaleźć część węgla za około 1135 zł za tonę.

We wrześniu popularne sortymenty kosztują już około 1300–1329 zł za tonę, a w przypadku opakowania typu big-bag cena może sięgać około 1500 zł za tonę.

W prywatnych składach i przy węglu workowanym ceny bywają jeszcze znacznie wyższe.

W dużych marketach budowlanych węgiel workowany kosztował na początku września w przeliczeniu przeważnie około 1550–1750 zł za tonę, zależnie od parametrów.

Były prezes ORLEN Termika ostrzegł przed zimą

Duże poruszenie wywołała wypowiedź ówczesnego prezesa ORLEN Termika Andrzeja Gajewskiego.

Podczas branżowego forum ostrzegał, iż jeżeli nadchodząca zima okaże się mroźna, może pojawić się problem z dostępnością surowca.

Gajewski oceniał, iż przy trudnym scenariuszu branża może zejść z zapasami do bardzo niskich poziomów. Jednocześnie zaznaczał, iż sama ORLEN Termika ma zabezpieczone dostawy.

Dzień później został odwołany ze stanowiska. ORLEN potwierdził zmianę, ale nie podał oficjalnie przyczyny odwołania.

Rząd uspokaja: ogólnopolskiego braku węgla nie przewiduje

Tu potrzebne jest bardzo ważne zastrzeżenie.

Ostrzeżenia sprzedawców oraz byłego prezesa ORLEN Termika nie oznaczają, iż w Polsce na pewno zabraknie węgla.

Resorty odpowiedzialne za energetykę i aktywa państwowe uspokajają, iż krajowy rynek jest w tej chwili stabilizowany, a zarówno wydobycie, jak i import mają rosnąć.

Eksperci cytowani przez Business Insider również oceniają, iż ogólnokrajowe niedobory nie powinny wystąpić, choć jednocześnie wskazują na ryzyko dalszych wzrostów cen.

Najbardziej realnym problemem dla gospodarstw domowych może więc być nie całkowity brak węgla w Polsce, ale czasowe braki określonych sortymentów w konkretnych punktach oraz coraz wyższa cena.

Polska wydobywa coraz mniej węgla

Długoterminowe dane pokazują jednak istotny trend.

Państwowy Instytut Geologiczny podaje, iż w 2025 roku wydobycie węgla kamiennego w Polsce wyniosło około:

38,73 mln ton.

Było to o 3,56 proc. mniej niż rok wcześniej i był to już czwarty z rzędu rok spadku krajowego wydobycia.

Spadająca produkcja krajowa zwiększa znaczenie importu i sprawia, iż sytuacja na zagranicznych rynkach może mocniej wpływać na dostępność i ceny surowca w Polsce.

Najdrożej może być, gdy przyjdzie prawdziwa zima

Wrzesień to tradycyjnie moment, w którym wiele gospodarstw dopiero zaczyna kupować opał.

Jeżeli popyt wzrośnie równocześnie w całym kraju, a zima rozpocznie się gwałtownie i będzie mroźna, presja na dostępność może się zwiększyć.

Właśnie tego obawiają się sprzedawcy.

Nie oznacza to jednak, iż należy kupować węgiel w panice lub robić zapasy znacznie większe niż rzeczywiste potrzeby gospodarstwa.

Przy zakupie warto przede wszystkim porównać cenę, kaloryczność, zawartość popiołu i siarki oraz koszt transportu, ponieważ najtańsza tona nie zawsze oznacza najtańsze ogrzewanie.

Ceny już rosną. Z dostępnością trzeba się liczyć

Na dziś można powiedzieć jedno: rynek wyraźnie się zmienił.

Część składów informuje o podwyżkach rzędu kilkuset złotych na tonie, najpopularniejsze grube sortymenty są miejscami trudniejsze do zdobycia, a oficjalny sklep PGG pokazuje chwilową niedostępność wielu wariantów orzecha i groszku.

Nie ma jednak podstaw, by twierdzić, iż tej zimy węgiel na pewno zniknie ze sprzedaży w całej Polsce.

Bardziej precyzyjny scenariusz brzmi: jeżeli zima będzie mroźna, okresowe problemy z dostępnością części sortymentów są możliwe, a ceny mogą dalej rosnąć.

Idź do oryginalnego materiału