– Dziewczyny płaczą i są naprawdę załamane – mówi jedna z położnych wodzisławskiego szpitala. Po zawieszeniu działalności porodówki 22 osoby otrzymały wypowiedzenia, a część personelu szuka pracy w innych placówkach. Tymczasem dyrekcja wskazuje na brak lekarzy, a pracownicy pytają, czy zamknięcia oddziału można było uniknąć.