Telefon w środku nocy, czyli pożegnanie giganta. "Kiedy mnie zaprosił, wzruszyłem się"
Zdjęcie: Andrzej Morozowski
Jego odejście jest dla mnie czymś więcej niż smutną wiadomością o śmierci znanej telewizyjnej twarzy. Odchodzi ktoś, kogo oglądałem przez ponad 20 lat i kto stał się moim zawodowym punktem odniesienia. Nie pouczał. Nie robił wokół siebie hałasu. Wręcz przeciwnie.

1 godzina temu









