W niedzielę Trefl zajmował w tabeli męskiej Superligi czwarte miejsce, ale mogło to się zmienić następnego dnia, gdy już po oddaniu tego numeru „Kroniki Tygodnia” do druku piąty w tabeli KS Dekorglass Działdowo miał zagrać z plasującym się na siódmej pozycji zespołem TTS Polonia Bytom. Także na poniedziałek zaplanowany był mecz trzeciego w tabeli zespołu The PLUGiN ASTS Olimpia Grudziądz z KS Villa Verde Olesno (gospodarzem zawodów miała być ta druga drużyna). W niedzielę ekipy z Grudziądza, Zamościa i Działdowa miały po 36 punktó
w.Pierwszy w tabeli Orlen Bogoria Grodzisk Mazowiecki (52 punkty) nie miał łatwej przeprawy w potyczce z zamojskim Treflem. – Oba zespoły stworzyły świetne widowisko. Wracaliśmy z Grodziska z wielkim niedosytem, bo wywieźliśmy stamtąd jeden punkt, a mogliśmy trzy, choć liczyliśmy się z klasą rywala – mówi Piotr Kostrubiec, prezes, menedżer i szkoleniowiec
Trefla.Goście upatrywali swojej szansy m.in. w absencji Miłosza Redzimskiego, który w piątek wyleciał do Makau, by walczyć tam ze światową czołówką w ramach rozgrywek Pucharu Świata. – Warunkiem zdobycia trzech punktów w Grodzisku było zwycięstwo w drugim pojedynku Amirrezy Abbasiego nad Panagiotisem Gionisem. Grek okazał się nieznacznie lepszy od naszego zawodnika. O sukcesie zawodnika Bogorii zadecydowały detale. Wyrównana pięciosetowa walka tych graczy trwała godzinę i dziesięć minut. Dziennikarze komentujący tę potyczkę zastanawiali się, czy jest to czasowy rekord Superligi. Trudno było sobie przypomnieć, by kiedykolwiek wcześniej jakiś pojedynek był tak długi – mówi Piotr
Kostrubiec.PRZECZYTAJ TEŻ: Faworyt nie zawiódł. Trefl Zamość w tym sezonie będzie walczyć o główne trofeumMecz rozpoczął się od zwycięstwa Marka Badowskiego nad Viktorem Broddem 3:0 po dość wyrównanej i zaciętej walce. Zawodnik Bogorii ograł Szweda, ale nie poradził sobie później z Abbasim. Przegrał z zawodnikiem z Iranu 1:3. Z kolei Panagiotis Gionis był poza zasięgiem dla Brodda. Grek gładko wygrał ze Szwedem 3:0. – Badowski i Gionis to świetni zawodnicy, ale Brodd i Abbasi wcześniej z nimi wygrywali. W piątek Gionis był nie do przeskoczenia, zwłaszcza dla Brodda. Zawodnik z Grecji osiągnął szczytową formę – mówi Piotr
Kostrubiec.Nie zawiódł Jakub Stecyszyn, który bez trudu pokonał Piotra Łęckiego 3:0. – Gdybyśmy zdobyli w Grodzisku trzy punkty, to w końcówce sezonu nasz awans do Final Four zależałby już tylko od nas. Po dwóch kolejnych zwycięstwach za trzy punkty, w dwóch ostatnich meczach sezonu zasadniczego, znaleźlibyśmy się w czołowej czwórce Superligi bez względu na wyniki pozostałych spotkań. W meczu z Bogorią zdobyliśmy tylko jeden punkt, a to oznacza, iż choćby dwie wygrane po trzy punkty mogą nam nie wystarczyć do gry w Final Four. Punkty musiałby gdzieś „zgubić” któryś z naszych konkurentów z Gdańska, Grudziądza i Działdowa – tłumaczy Piotr
Kostrubiec.Trefl Zamość zagra jeszcze z drugim w tabeli Superligi zespołem Balta AZS AWFiS Gdańsk (w czwartek, 9 kwietnia o godz. 18 w Zamościu) i zajmującym dziewiąte miejsce KS Villa Verde Olesno (w niedzielę, 12 kwietnia o godz. 16 na wyjeździe).NIE PRZEGAP: Orlen Bogoria Grodzisk Mazowiecki – Trefl Zamość 3:2Marek Badowski – Viktor Brodd 3:0 (12:10, 12:10, 11:9)Panagiotis Gionis – Amirreza Abbasi 3:2 (11:13, 12:10, 9:11, 13:11, 6:4)Piotr Łęcki – Jakub Stecyszyn 0:3 (4:11, 5:11, 3:11)Marek Badowski – Amirreza Abbasi 1:3 (11:7, 4:11, 8:11, 8:11)Panagiotis Gionis – Viktor Brodd 3:0 (11:9, 11:6, 11:2)Sędziował: Tomasz Ruszkiewicz (Zgierz).