Po kilku miesiącach leżenia w piwnicy narty rzadko nadają się prosto na stok. Problem wychodzi na jaw już podczas pierwszego zjazdu na Kotelnicy czy Kasprowym, gdy deski nie trzymają na twardym śniegu, a suchy spód hamuje na każdym łagodniejszym odcinku trasy. Wtedy zaczyna się nerwowe szukanie otwartego serwisu pod wyciągiem i tracenie cennego czasu z wykupionego karnetu.