To był mecz godny sąsiadów z ligowej tabeli. Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn stoczyli zacięty, pięciosetowy bój z Asseco Resovią Rzeszów. Choć podopieczni Daniela Plińskiego prowadzili w meczu 2:1, ostatecznie to gospodarze zachowali więcej zimnej krwi w końcówce, zwyciężając 3:2.
Rywalizacja w Rzeszowie zamknęła 26. kolejkę PlusLigi i od początku elektryzowała kibiców. Stawka była wysoka – obie ekipy walczą o jak najlepszą rozstawienie przed fazą play-off. Przed meczem olsztynianie zajmowali 4. miejsce, mając zaledwie dwa punkty przewagi nad rzeszowianami.
Huśtawka nastrojów na Podpromiu
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy gwałtownie objęli prowadzenie 4:0. Akademicy z Kortowa zdołali jednak opanować emocje i po asie serwisowym Pawła Halaby wyszli na prowadzenie 13:11. O losach premierowej odsłony zadecydowała walka punkt za punkt, w której minimalnie lepsza okazała się Resovia (25:23).
Druga i trzecia partia to pokaz siły olsztynian. Dobra gra w bloku, skuteczność Moritza Karlitzka w polu serwisowym oraz udane ataki Halaby pozwoliły gościom przejąć kontrolę nad meczem. Po wygranych odpowiednio do 23 i 19, Indykpol AZS prowadził w całym spotkaniu 2:1 i był o krok od zgarnięcia pełnej puli.
Powrót gospodarzy i decydujący tie-break
Czwarty set przyniósł jednak przebudzenie ekipy Massimo Bottiego. Rzeszowianie, napędzani przez Yacine’a Louatiego, zdominowali boisko, wygrywając pewnie do 16. O zwycięstwie musiał zatem zadecydować tie-break. W nim gospodarze powtórzili scenariusz z początku meczu, odskakując na 4:0. Mimo ambitnej pogoni olsztynian i próby zniwelowania strat, Resovia utrzymała dystans i wygrała decydującą partię 15:11. Statuetka MVP trafiła w ręce Denny’ego Demyanenki.
Momentami trochę falowaliśmy. Czasami brakowało wyraźnej komunikacji na boisku, choćby prostego okrzyku „moja piłka”. Rywale często zagrywali mocno, co powodowało u nas dłuższe przestoje. Problem pojawiał się głównie w momentach przełamania, zwłaszcza na początku seta – podsumował po meczu środkowy AZS-u, Paweł Cieślik.
Co dalej? Kierunek Jastrzębie!
Mimo porażki, punkt wywieziony z trudnego terenu w Rzeszowie jest niezwykle cenny w kontekście układu tabeli przed play-offami. Przed zawodnikami z Olsztyna ostatni akcent fazy zasadniczej.
Już w najbliższą niedzielę, 22 marca o godzinie 14:45, Indykpol AZS Olsztyn zmierzy się na wyjeździe z aktualnym mistrzem Polski – Jastrzębskim Węglem. To spotkanie ostatecznie zadecyduje, z której pozycji akademicy przystąpią do decydującej walki o medale.
Asseco Resovia Rzeszów – Indykpol AZS Olsztyn 3:2
(25:23, 23:25, 19:25, 25:16, 15:11)
źródło: Materiały prasowe

2 godzin temu







