Aż sześć polskich miast znalazło się w dziesiątce najbardziej zatłoczonych miast Europy – wynika z danych TomTom Traffic Index. Najgorzej sytuacja wygląda we Wrocławiu. W 2025 roku pokonanie 10 km zajmowało w mieście nad Odrą średnio 30 minut.
W minionym roku pokonanie 10 km zajmowało w stolicy Dolnego Śląska średnio pół godziny. Fot. gov.plNiewiele lepszy wynik miał Poznań (28 minut i 2 sekundy) i Łódź (26 minut i 40 sekund). Za „podium” znalazł się Kraków (24 minuty i 29 sekund). Stosunkowo nieźle wygląda pod tym względem sytuacja w Warszawie, gdzie przejechanie 10 km zajmuje 24 minuty i 23 sekundy.
Jednym z kluczowych wskaźników TomTom Traffic Index jest poziom zatłoczenia miast. Jest on obliczany na podstawie wszystkich czasów podróży zarejestrowanych przez TomTom w danym okresie i poprzez porównanie ich z najniższymi czasami podróży (tj. w sytuacji całkowicie płynnego ruchu) na tym samym obszarze. Wydłużenie czasu podróży jest zatem wyrażane jako procentowy wskaźnik zatorów.
Największy poziom zatłoczenia wśród polskich miast ma Łódź – 73 procent. Oznacza to, iż średni czas podróży w godzinach szczytu był o 73 proc. dłuższy niż w warunkach, kiedy na drodze ruch jest płynny. Ten wynik plasuje Łódź na 4. miejscu globalnego rankingu. kilka lepiej sytuacja wygląda w Lublinie, gdzie poziom zatłoczenia wyniósł 70 proc. (szósty wynik na świecie).
Kolejne miasta z najwyższym poziomem zatłoczenia dróg to Poznań (65 proc.), Wrocław (59 proc.), Bydgoszcz (59 proc.) oraz Kraków (59 proc.) – wszystkie one znajdują się w dziesiątce najbardziej zatłoczonych miast Europy.
W rankingu globalnym miastem, w którym odcinek 10 km pokonuje się najdłużej, jest Barranquilla w Kolumbii (36 minut i 35 sekund). jeżeli chodzi o poziom zatłoczenia w ujęciu globalnym, to nr 1 jest miasto Meksyk (75.9 proc.).
tom













