To miejsce zna każdy mieszkaniec Krynek. Historia słynnej „krzywej rury”

sokolka.tv 1 dzień temu

Gdy temperatura sięga zenitu, mieszkańcy Krynek doskonale wiedzą, dokąd się wybrać. Za mostem na rzece Krynki, kilkadziesiąt metrów od rozwidlenia ulic Pohulanki i Granicznej, od dziesięcioleci nieprzerwanie wypływa lodowata, krystalicznie czysta woda. To słynna „krzywa rura” – miejsce, które zna niemal każdy mieszkaniec miasta.

„Krzywa rura” to ujęcie wód głębinowych (artezyjskich), z którego od niepamiętnych czasów mieszkańcy, a także przyjezdni czerpią zimną i niezwykle smaczną wodę. Niezależnie od pory roku i pogody nieustannie wypływa ona na powierzchnię, będąc jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w Krynkach.
Przed II wojną światową w mieście funkcjonowało kilkanaście takich studni artezyjskich. Dziś czynnych pozostało już tylko kilka. Dawniej można je było znaleźć m.in. przy ulicach Garbarskiej, Nadrzecznej i Zaułku Nowym. Budową studni zajmował się Josel Gendler, właściciel zakładu ślusarskiego znajdującego się nieopodal rynku. Jeszcze do niedawna w tym budynku działał antykwariat.
Studnie powstawały przede wszystkim z myślą o miejscowych garbarniach, które do produkcji skór potrzebowały ogromnych ilości wody. Nie wszystkie zakłady mogły jednak korzystać z naturalnego wypływu. Im dalej od rzeki i im wyżej położony był teren, tym zjawisko stawało się mniej wyraźne. Dlatego dla garbarni zlokalizowanych w wyższych partiach miasta wybudowano drewnianą wieżę ciśnień.
Skąd bierze się ten niezwykły fenomen? Odpowiedź kryje się w ukształtowaniu terenu. Krynki leżą w naturalnej niecce otoczonej wzgórzami zbudowanymi z piasków i żwirów pozostawionych przez lodowiec podczas ostatniego zlodowacenia. Przepuszczalne warstwy gruntu zatrzymują wodę opadową nad głęboko położoną warstwą nieprzepuszczalną. Wystarczy wykonać odwiert we właściwym miejscu, a pod wpływem ciśnienia hydrostatycznego woda samoczynnie wypływa na powierzchnię. To niezwykły dar natury.
Woda z „krzywej rury” jest nisko zmineralizowana, bardzo smaczna i przyjemnie chłodna. Wielu mieszkańców uważa, iż najlepiej smakuje z domowym sokiem malinowym lub wiśniowym. Doskonale nadaje się również do przygotowywania domowych przetworów.
Z tym miejscem wiąże się także legenda. Według lokalnych przekazów kryńska woda miała adekwatności lecznicze. Podobno już w XIV wieku korzystała z niej królowa Jadwiga. Mówi się, iż przyszły król Polski Władysław Jagiełło, podróżując z Wilna do Krakowa, zatrzymał się w kryńskim dworze i zabrał ze sobą wodę z miejscowych źródeł, która miała łagodzić dolegliwości żołądkowe królowej. Nie była to jednak woda z dzisiejszej „krzywej rury”, ale z innego źródła znajdującego się w okolicy.
Choć samo ujęcie nie wygląda już tak jak przed laty i dawna „krzywa rura” została z czasem zastąpiona nową konstrukcją, miejsce wciąż pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Krynek. To nie tylko źródło doskonałej wody, ale również wyjątkowy element historii miasta, o którym warto pamiętać i który warto odwiedzić.
{gallery}zdjecia/2026/Lipiec/3{/gallery}
Krynki - historia, miejsca, ludzie
Idź do oryginalnego materiału