To nie pył z Sahary, ani kwaśne deszcze

2 godzin temu
Zdjęcie: Źródło: Canva


Po opadach deszczu w naszym regionie na kałużach mieszkańcy zaobserwowali charakterystyczne żółte kożuchy, a na karoseriach samochodów żółty osad.

Choć w sieci krążą teorie o pyle znad Sahary lub kwaśnych deszczach, leśnicy uspokajają – przyczyna jest znacznie bliższa rodzimej naturze i związane z cyklem życia drzew.

Za to zjawisko odpowiedziane są drzewa iglaste, takie jak sosna i jodła – wyjaśnia Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce. Maj jest dla nich czasem intensywnego pylenia.

– Produkują one tę substancję w bardzo dużych ilościach. Charakterystyczny żółty osad pojawia się niemal wszędzie, choćby jeżeli w najbliższej okolicy nie widzimy lasu. Wynika to ze specyficznych adekwatności tego pyłku. Jest on bardzo drobny i lekki, dlatego wiatr może go przenosić na duże odległości. Tak naprawdę w naszej okolicy wcale nie musi być dużo sosen, żeby z tym pyłkiem mieć do czynienia. I faktycznie najczęściej widujemy go w postaci takich obwódek na kałużach po opadach deszczu, a czasami choćby takiego kożucha – stąd często pojawiają się teorie o kwaśnych deszczach – wskazuje.

Pyłek jest niemal wszędzie: na balkonach, oknach, a także na karoserii samochodów. Jednak, jak mówi alergolog Oskar Solarski, efekt wizualny to jedyny minus tego zjawiska, bowiem pyłki iglaków zwykle nie są uciążliwe dla zdrowia

– Żółty pyłek sosny nie wpływa szczególnie na samopoczucie człowieka. Za większość alergii w tej chwili odpowiada pyłek brzozy czy traw, które w tej chwili również kwitną. Jednak przez to, iż żółty pyłek bardziej rzuca się w oczy ludzie mogą źle interpretować swoje objawy – Tłumaczy.

Sezon pylenia drzew iglastych trwa zwykle do końca czerwca.


Idź do oryginalnego materiału