„To projekt, w którym widzę duży potencjał” – Tomasz Kowalczuk nowym dyrektorem sportowym Sokoła!

sokolkleczew.pl 1 godzina temu

Nowy dyrektor sportowy Sokoła: „To projekt, w którym widzę duży potencjał”
Z boiska do gabinetu. Legenda Sokoła wraca do Kleczewa

Dariusz Walory: Blisko 300 meczów i ponad 50 bramek w barwach Sokoła to już historia. Tomasz Kowalczuk rozpoczyna teraz nowy etap – będzie odpowiadał za budowę kadry, scouting oraz rozwój szkolenia młodzieży.
Do Kleczewa wracasz już nie jako piłkarz, ale w zupełnie nowej roli. Czym dokładnie będziesz się zajmował?

Tomasz Kowalczuk: Będę dyrektorem sportowym, co oznacza ścisłą współpracę ze sztabem pierwszego zespołu przy budowaniu kadry oraz całego projektu sportowego. Do moich obowiązków będzie należał przede wszystkim scouting, pozyskiwanie zawodników oraz ich odpowiednia selekcja pod model gry trenera, możliwości finansowe klubu i cele, które sobie stawiamy.

Będę również wspierał sztab szkoleniowy od strony analiz i statystyk. Jestem w klubie od trzech tygodni i już uczestniczę w procesie budowy zespołu. Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek zastępować, ale żeby wspólnie podejmować jak najlepsze decyzje.

D.W.: Jakich zmian można się spodziewać w klubowej akademii?

T.K.: To będzie bardzo ważna część mojej pracy. Chcemy uporządkować cały proces szkolenia, wprowadzić spójny program treningowy i stworzyć strukturę, której wcześniej tutaj brakowało. Zamierzam ściśle współpracować z Norbertem Grzelakiem, nowym koordynatorem grup młodzieżowych w Sokole. Zależy nam na tym, aby wszyscy trenerzy pracowali według jednego modelu, dzięki czemu zawodnicy będą rozwijać się w sposób ciągły – od najmłodszych grup aż do wieku juniora. Naszym celem jest przede wszystkim stworzenie dzieciom jak najlepszych warunków do rozwoju. Chcemy otoczyć je lepszą opieką, urozmaicić treningi, wprowadzić więcej działań okołosportowych i sprawić, by klub był bezpiecznym oraz atrakcyjnym miejscem zarówno dla zawodników, jak i ich rodziców.

Będziemy zwiększać liczbę grup młodzieżowych grających w piłce jedenastoosobowej i popularyzować sport wśród najmłodszych. Chcemy budować lokalną tożsamość, aby dzieci z Kleczewa i okolic utożsamiały się z Sokołem i widziały tutaj miejsce do swojego rozwoju.

Równie ważna będzie kooperacja z innymi klubami z regionu. Nie patrzymy na nie wyłącznie jak na konkurencję. Chcemy budować dobre relacje i wspólnie tworzyć jak najlepsze środowisko do rozwoju dzieci i młodzieży.

Planujemy także organizację większych wydarzeń dla najmłodszych – turniejów czy innych imprez sportowych. Klub ma dziś bardzo dobrą bazę treningową i chcemy ją maksymalnie wykorzystać. Zależy nam również na tym, aby treningi były bardziej wszechstronne. Oprócz piłki nożnej chcemy wykorzystywać także elementy innych dyscyplin rozwijających koordynację ruchową, motorykę i ogólną sprawność ruchową.

D.W.: Gra w Sokole obfitowała w wiele emocjonujących momentów. Jak wspominasz ten etap swojej kariery?

T.K.: To bardzo duża część mojego życia. Przez blisko dziesięć lat rozegrałem prawie 300 spotkań i zdobyłem ponad 50 bramek. Co ciekawe, nigdy nie mieszkałem w Kleczewie – przez cały ten czas dojeżdżałem na treningi i mecze. To wymagało sporo poświęcenia, ale przez cały ten okres czułem, iż warto.

Bardzo mocno utożsamiałem się z tym klubem, ludźmi, z którymi pracowałem, trenerami, kolegami z szatni i prezesami. Były sukcesy, były kontuzje, operacje i trudniejsze momenty, ale zdecydowanie więcej zostało tych pozytywnych wspomnień. Lubiłem tu przyjeżdżać i ludzi, z którymi przyszło mi pracować.

D.W.: Które sportowe chwile zapamiętałeś najbardziej?

T.K.: Na pewno zdobycie Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim trzy lata temu. Wówczas rywalem była Unia Swarzędz. To jedno z najświeższych i jednocześnie najpiękniejszych wspomnień. Bardzo dobrze wspominam też swój pierwszy sezon w Sokole, kiedy zdobyłem mój pierwszy Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim. Przeciwnikiem była Polonia Kępno, którą w 2014 roku ograliśmy 5:0, a bramki zdobywali Jakub Dębowski, Łukasz Cichos, Paweł Lisiecki i Arkadiusz Bajerski. Solidna ekipa.

Pamiętam również przegrane baraże o awans z Nadwiślanem Góra. Mimo iż nie zakończyły się sukcesem, byliśmy wtedy bardzo zżytą drużyną o świetnej mentalności i rywalizowaliśmy z naprawdę mocnymi przeciwnikami. To były doświadczenia, które wiele mnie nauczyły.

D.W.: Po zakończeniu kariery nie odszedłeś od piłki. Co się z Tobą działo przez ten czas?

T.K.: Skupiłem się na rozwoju. Wiedziałem, iż po zakończeniu kariery piłkarskiej będę chciał zostać przy futbolu. Ukończyłem choćby kurs UEFA B i scoutingowy organizowane przez PZPN, rozwijając się jednocześnie w kierunku pracy organizacyjnej. W ostatnim sezonie pracowałem dla Zawiszy Bydgoszcz, gdzie uczestniczyłem w budowaniu kadry, która wywalczyła awans do II ligi. Odpowiadałem za obserwację zawodników i aktywnie uczestniczyłem w procesie rekrutacji, zarówno podczas letniego okna transferowego. Stworzyłem także model sportowy implementowany w tym klubie.

D.W.: Co sprawiło, iż zdecydowałeś się wrócić do Kleczewa?

T.K.: Przekonała mnie wizja przedstawiona przez prezesa Michała Wasika oraz możliwość współpracy z trenerem Tomaszem Pozorskim. Bardzo podoba mi się jego i wizja pracy i z pewnością przyglądanie się temu procesowi wiele mnie nauczy także na innych płaszczyznach. To projekt, w którym widzę sens i duży potencjał. Wierzę, iż wspólnie możemy zbudować coś wartościowego.

D.W.: A w przyszłości bardziej widzisz siebie jako dyrektora sportowego czy jednak trenera?

T.K.: Tej drugiej ścieżki absolutnie nie zamykam. Na dziś bardziej skupiam się na pracy organizacyjnej i procesach związanych z budową i funkcjonowaniem klubu.

D.W.: Tomku, cała społeczność Sokoła wita Cię ponownie przy Alei 600-lecia i życzymy samych sukcesów!

T.K.: Dziękuję i zapraszam na nasze mecze!

Idź do oryginalnego materiału