Tomasovia Tomaszów Lubelski przegrała na własnym stadionie z Hetmanem Zamość 1:3 (1:1), a w następnej serii meczów wygrała na wyjeździe z Huraganem Międzyrzec Podlaski 3:1 (0:1). W obu spotkaniach bramkę na 3:1 zdobył Wiktor Łuczkowski. W potyczce z Hetmanem strzelił „samobója”, zaś na stadionie w Międzyrzecu podwyższył prowadzenie swojego zespołu. Na Hetmana wyszedł w podstawowej jedenastce. Natomiast starcie z Huraganem zaczął w rezerwie. Zresztą, nie tylko on, ale też Oleksandr Miszczenko, Maciej Żerucha i Cristyan Oliveira Da Silva pojawili się na boisku dopiero w drugiej połowie meczu z ligowym autsajderem. Szansę dostali młodzi wychowankowie Tomasovii, by klub lepiej punktował w rentownej klasyfikacji Pro Junior System. – Powiem to szczerze i z pełną odpowiedzialnością za słowa: to, co robię, jest nieuczciwe wobec niektórych piłkarzy, zasługujących na miejsce w podstawowej jedenastce. Ale robię to dlatego, żeby klub miał większe finansowanie. Nie jestem zadowolony z postawy niektórych młodych piłkarzy. Wiedzieli, iż zagrają w kolejnych meczach, bez względu na to, jak się prezentowali w ostatnim czasie. Czuli się pewni występów, więc nie zawsze poważnie podchodzili do meczów. Niektórzy młodzi dostali miejsce w składzie na wyrost, ale nie odwdzięczyli się adekwatną postawą na boisku. Gdybym nie dokonał dwóch zmian w składzie w przerwie meczu i dwóch około sześćdziesiątej minuty, to moglibyśmy choćby przegrać z najsłabszym zespołem w lidze. Dopiero po zmianach w składzie odzyskaliśmy jakość piłkarską. Nie chcę nadmiernie krytykować tych młodych chłopaków, jednak w kilku ostatnich meczach było ich w składzie zbyt wielu. Z tego powodu nasza gra nie była taka, jakiej oczekiwaliśmy. Z uzyskanymi wynikami też różnie bywało – tłumaczy trener Paweł Babiarz.W sobotnim meczu w Międzyrzecu Podlaskim spotkały się dwa zespoły przewodzące stawce w klasyfikacji Pro Junior System. jeżeli wierzyć danym przedstawianym przez PZPN w serwisie internetowym „Łączy nas piłka”, to na kolejkę przed zakończeniem sezonu pierwsze miejsce zajmuje Tomasovia, a drugie – Huragan. Trzecia jest Janowianka Janów Lubelski, czwarte Orlęta Łuków, zaś piąta – Łada 1945 Biłgoraj. Nagroda za zwycięstwo w klasyfikacji wynosi 35 tys. zł, za drugie miejsce klub dostanie 25 tys. zł. Spadek do niższej klasy rozgrywkowej oznacza zmniejszenie nagrody finansowej o połowę. – Na razie to Tomasovia ma drugie miejsce, a Huragan – pierwsze. Proszę mi wierzyć: ten system punktowania nie działa sprawnie. Niektóre punkty zaliczane są z opóźnieniem. Po sobotnim meczu system dodał nam punkty, a Huraganowi – jeszcze nie. A gdy nie zna się rzeczywistych punktów i sytuacji w tabeli, to rywalizacja staje się utrudniona. Mam o to pretensję do związku. Sam sobie liczę punkty. Trochę nam brakuje do Huraganu, ale w ostatniej kolejce sezonu będziemy mieli szansę wyprzedzić ten klub, by zgarnąć główną nagrodę – mówi trener Babiarz.PRZECZYTAJ: Wszyscy za Babiarzem. Zostawia Ładę, wraca do Tomasovii Tomaszów LubelskiTrener Babiarz uważa, iż Tomasovia w meczu z Hetmanem uzyskałaby lepszy wynik, gdyby priorytetem nie były punkty w klasyfikacji Pro Junior System. Taktyka gry z tak wymagającym rywalem także powinna być inna. – Mogliśmy stanąć w obronie, wybijać piłkę i czekać na okazję do wyprowadzenia kontrataków. Woleliśmy zagrać przed własnymi kibicami bardziej ofensywnie, w tzw. wysokim pressingu, odważnie do przodu. I szczerze mówiąc, w drugiej połowie meczu zabrakło już nam do tego sił, zwłaszcza iż od 73 minuty musieliśmy sobie radzić w składzie liczącym dziesięciu zawodników, po drugiej żółtej kartce dla Słotwińskiego. Hetman był w takiej dyspozycji, iż obierając odpowiednią strategię, mogliśmy z nim zremisować, a choćby wygrać. Jednak żeby czegoś nauczyć tych naszych młodych chłopaków, poszliśmy na otwartę grę. Dzięki temu nasza młodzież zdobyła sporo doświadczenia. Leszczyński wykonywał rzuty rożne od strony kibiców Hetmana. Odniósł z tego pożytek. A co by zyskał, gdybyśmy się bronili i biegali za piłką? – mówi trener
Babiarz.Tomasovia w meczu z Hetmanem miała dwie wyborne okazje strzeleckie w początkowych sześciu minutach spotkania, ale to goście z Zamościa objęli prowadzenie za sprawą Dominika Skiby – najlepszego strzelca w czwartoligowych rozgrywkach na Lubelszczyźnie. Później wynik na korzyść gości mógł podwyższyć Jarosław Jampol. Ładnie przymierzył z rzutu wolnego, ale trafił piłką w poprzeczkę. Do remisu doprowadził Bartłomiej Pleskacz. Do końca pierwszej połowy meczu gra była wyrównana, ale po przerwie przewagę uzyskali goście. Ponownie piłkę do bramki Tomasovii posłał Skiba. Ofensywę przyjezdnych wyraźnie rozruszał Tobechukwu Daniel Eze, grający od początku drugiej części zawodów. Na koniec „swojaka” zaliczył wspomniany wcześniej Łuczkowski.W Międzyrzecu po pierwszej połowie „pachniało” niespodzianką. Huragan wygrywał z Tomasovią 1:0. Kacper Wojtasiuk przewrócił na polu karnym Mateusza Bartnikowskiego, a „jedenastkę” skutecznie wykonał Anthony Bernardo De Souza Dorneles. – Akurat do Wojtasiuka miałem po meczu najmniej pretensji spośród wszystkich naszych młodych piłkarzy. Ten chłopak mnie nie zawiódł. Fajnie prosperuje – zapewnia trener Babiarz.W przerwie meczu, w szatni Tomasovii było – jak wyjawia trener Babiarz – dosyć nerwowo. Receptą na poprawę gry miały być zmiany w składzie. Starsi i bardziej doświadczeni piłkarze wzięli sprawy w swoje ręce. Po faulu Mateusza Panasiuka na Szymonie Dziurze do remisu z karnego doprowadził Przemysław Orzechowski. CZYTAJ TEŻ: Klasa okręgowa: Victoria awansuje do IV ligi, Graf zagra o miejsce w barażach– Z pełnym szacunkiem do Huraganu twierdzę, iż jeżeli w następnym sezonie będziemy grali tak, jak w pierwszej połowie meczu z tym zespołem, to czeka nas obrona przed spadkiem do „okręgówki” – twierdzi trener
Babiarz.Pod koniec meczu goście rozstrzygnęli rywalizację na swoją korzyść. Bramki zdobyli Żerucha (dobił strzał z dystansu Cristyana) i Łuczkowski (wykończył akcję Dziury). Po trafieniu tego drugiego sędzia Maciej Łasocha zakończył
zawody.Bez względu na to, jakie wyniki padną w najbliższą sobotę, w ostatniej kolejce sezonu, Tomasovia jest już pewna, iż zostanie sklasyfikowana na czwartym miejscu. Trener Babiarz – jak sam zapewnia – ma już wizję przyszłego sezonu, ale nie może zapewnić, iż pozostanie w Tomasovii. – Wstępnie się dogadałem z klubem, jednak pojawiły się inne opcje, z wyższej ligi. Nie ukrywam tego. Poinformowałem o tym zarząd klubu. jeżeli jakaś propozycja z wyższej ligi będzie konkretna, to ja będę nią zainteresowany. A jeżeli zostanę w Tomasovii na kolejny sezon, to będę walczył z tym zespołem o trzy punkty w każdym meczu i pierwsze miejsce na koniec sezonu, niezależnie od tego, jaką kadrą będę dysponował. Walka o awans do III ligi, choćby jeżeli w składzie znajdzie się wielu młodych piłkarzy, będzie dla mnie wyzwaniem, przed którym się nie zamykam – zdradza plany trener Babiarz. Huragan Międzyrzec Podlaski – Tomasovia Tomaszów Lubelski 1:3 (1:0)Gole: 1:0 Anthony 20 (z karnego), 1:1 Orzechowski 60 (z karnego), 1:2 Żerucha 73, 1:3 Łuczkowski 90.Huragan: Ostapiuk – Panasiuk, Koryciński, Sierociuk, H. Łukanowski – Tymoszuk, Anthony, Kasjaniuk, Douglas Samuel, Kiryluk (82 Statkiewicz) – Bartnikowski (89 Paluszkiewicz); trener Świderski.Tomasovia: Agalarow – Pleskacz, Wojtasiuk, Skiba, Orzechowski – Piwko (46 Miszczenko), Karasiuk, Leszczyński (56 Łuczkowski) – Dziura, I. Czuryło (56 Cristyan), Bobko (46 Żerucha); trener Babiarz.Żółte kartki: Panasiuk, Sierociuk (Huragan), Miszczenko, Dziura (Tomasovia). Sędziował: Łasocha (Biała Podlaska).