O śmierci Lucyny Maziarz poinformował klub BodyMors, publikując poruszające oświadczenie. „Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszej koleżanki Lucyny (Lucy) Maziarz. Była z nami w klubie BodyMors od niedawna, ale zdążyła już na stałe zapisać się w naszej pamięci jako osoba niezwykle ciepła, życzliwa i zawsze uśmiechnięta. Nigdy nie odmawiała pomocy — można było na nią liczyć w każdej sytuacji” – napisano w komunikacie. Członkowie klubu przywołali też jedno z jej ostatnich wspomnień znad jeziora:
„Jeszcze w niedzielę, po zakończeniu sezonu, siedząc na Białej Ławce w Jacht Klubie Kotwica, powiedziała słowa, które dziś brzmią wyjątkowo poruszająco: ‘Jak tu jest pięknie’. To proste zdanie najlepiej oddaje jej wrażliwość i umiejętność dostrzegania piękna w codzienności. Lucy pozostanie na zawsze w naszych sercach. Będzie nam jej bardzo brakowało” – podkreślili.
Dramat pod wodą. Akcja ratunkowa trwała minuty
Do zdarzenia doszło we wtorek 15 kwietnia, około południa, na terenie jednego z klubów nurkowych nad Jeziorem Tarnobrzeskim. 60-letnia kobieta nurkowała wraz z innym mężczyzną. Na głębokości około trzech metrów straciła przytomność.
Zgłoszenie o wypadku trafiło do straży pożarnej przed południem. Na miejsce skierowano pięć zastępów Państwowej Straży Pożarnej, a także specjalistyczne grupy ratownictwa wodno‑nurkowego i sonarowego. Strażacy niezwłocznie rozpoczęli działania podwodne. Po około pięciu minutach kobietę zlokalizowano pod powierzchnią wody i wydobyto na brzeg. Natychmiast podjęto resuscytację krążeniowo‑oddechową. Udało się przywrócić czynności życiowe, a poszkodowaną przetransportowano do szpitala. W zdarzeniu ucierpiał również mężczyzna, który nurkował razem z Lucyną i poczuł się słabo – on także trafił pod opiekę ratowników medycznych.
Czytaj również:
Zmarła w szpitalu. Prokuratura wszczyna postępowanie
Mimo wysiłku ratowników i lekarzy, życia 60‑latki nie udało się uratować. Jak poinformował prezes klubu BodyMors w Tarnobrzegu Andrzej Wartoń, Lucyna Maziarz zmarła w szpitalu następnego dnia rano, 16 kwietnia.
„Koleżanka nasza, wspaniała Lucyna, była członkiem naszego klubu sportowego, była też członkiem klubu nurkowego w Tarnobrzegu. Doszło do nieszczęśliwego zdarzenia, które sprawiło, iż nie mogła samodzielnie wypłynąć. Przy pomocy służb została wydobyta na powierzchnię i udzielono jej pomocy” – relacjonował.
Sprawą zajmie się prokuratura. Jak przekazał zastępca komendanta policji w Tarnobrzegu, do prokuratury trafią materiały z wnioskiem o wszczęcie śledztwa w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. W chwili zdarzenia kobieta nurkowała z innym mężczyzną – śledczy będą wyjaśniać wszystkie okoliczności zdarzenia, w tym przebieg nurkowania i zasady bezpieczeństwa obowiązujące na miejscu.
Kondolencje i wsparcie dla bliskich
Po informacji o śmierci Lucyny Maziarz do jej bliskich oraz środowiska BodyMors i klubów nurkowych zaczęły napływać kondolencje. Wyrazy współczucia składają zarówno osoby związane z aktywnościami wodnymi, jak i mieszkańcy regionu, którzy znali ją z jeziora, wspólnych treningów czy lokalnych wydarzeń.
Dramatyczna akcja nad Jeziorem Tarnobrzeskim i śmierć 60‑latki stały się bolesnym przypomnieniem, iż choćby dobrze znane i lubiane miejsca mogą kryć w sobie śmiertelne niebezpieczeństwo. Dla jej przyjaciół i znajomych Lucyna „Lucy” Maziarz pozostanie jednak przede wszystkim tą, która „zawsze była uśmiechnięta”, a nad jeziorem potrafiła po prostu powiedzieć: „Jak tu jest pięknie”.

2 godzin temu