Trener Górnika Zabrze żałuje straconej szansy swojego piłkarza. "To była prawdopodobnie bramka miesiąca"

roosevelta81.pl 1 godzina temu

Górnik Zabrze w efektownym stylu pokonał w Wielką Sobotę Cracovię 3:0. Wynik mógł być jeszcze bardziej okazały, bo po godzinie gry przepięknym strzałem po słupku piłkę do bramki krakowskiej drużyny posłał Maksym Chłań, ale sędzia dopatrzył się ofsajdu zgrywającego w tej sytuacji futbolówkę do Ukraińca Sondre Lisetha.

Skrzydłowy z Żytomierza jest w tym sezonie prawdziwym motorem napędowym ofensywy Górnika. Charakter, ambicja i serce pozostawiane na boisku, a przy tym duża jakość piłkarska Chłania sprawia, iż pomocnik jest niezwykle groźnym żądłem w talii drużyny z Roosevelta.

Piłkarz, który trafił do Górnika przed sezonem, tej wiosny zaliczył już kilka słupków i poprzeczek. W meczu z Pasami zabrał się z piłką przed linią pola karnego i uderzył soczyście na bramkę, a piłka trafiła w... słupek i tym razem wpadła do siatki. Po weryfikacji VAR sędzia jednak bramki nie uznał.

Ukraiński zawodnik nie rozrywał z tego powodu szat. - Znowu nie wpadło, mam trochę pecha. Słupek, poprzeczka, znowu słupek, teraz spalony. Ale nie patrzę na to jak na jakieś fatum. Uważam, iż to dobrze, iż stworzę te momenty. Bramka nieuznana, nic się nie stało, życie nie skończyło - uśmiecha się 23-latek.

Straconej szansy swojego zawodnika żałował jednak trener Trójkolorowych. - Szkoda, bo to była prawdopodobnie bramka miesiąca. Maks podobne bramki strzela też w treningach, także to nie był przypadek. Wie, iż jako skrzydłowy może nam pomóc swoimi bramkami i asystami, a ma dużą jakość w grze ofensywnej - przekonuje Michal Gasparik, szkoleniowiec drużyny z Roosevelta.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału