Trener Śląska Wrocław nie szukał wymówek po porażce w Zabrzu. "Dzisiaj zrozumieliśmy czym jest Ekstraklasa"

roosevelta81.pl 1 miesiąc temu
Zdjęcie: Simundza


Śląsk Wrocław w pierwszej połowie meczu z Górnikiem Zabrze był zespołem lepszym i zasłużenie schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Po zmianie stron przewaga wicemistrza Polski nie podlegała już dyskusji, a beniaminek nie tylko wypuścił prowadzenie z rąk, ale ostatecznie wraca z Górnego Śląska bez punktów.

- Dzisiaj zrozumieliśmy czym jest Ekstraklasa. Intensywność, jakość, po prostu trzeba też być klinicznie wręcz skutecznym w momencie gdy masz sytuację na strzelanie gola. Do 65 minuty w mojej ocenie wyglądaliśmy dobrze, potem gdzieś się cofnęliśmy. Na przyszłość z pewnością musimy gdzieś przedłużyć ten okres gry w której wyglądamy jak chcemy wyglądać. Z pewnością musimy być skuteczniejsi, bo przy wyniku 1:0 dla nas mieliśmy dwie, trzy sytuacje w których mogliśmy strzelić bramkę, ale zabrakło tej kropki nad "i". To jest to, co pokazało nam, czego nam może na ten moment brakuje gdzieś jeszcze na poziomie Ekstraklasy. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni z wyniku. Z tego jak wyglądaliśmy, myślę, iż zasłużyliśmy na więcej. Niemniej chcę pogratulować Górnikowi zwycięstwa - mówi Ante Simundza, trener Śląska.

Słoweniec nie ukrywał, iż dzisiejsza PKO BP Ekstraklasa jest zdecydowanie inna niż ta, z której drużyna z Wrocławia spadła przed rokiem. - Na pewno ta liga różni się od tej, którą pamiętamy z naszej wcześniejszej gry w Ekstraklasie. Po dzisiejszym spotkaniu zawodnicy - zwłaszcza ci, którzy wcześniej nie mieli styczności z tymi rozgrywkami - będą musieli jeszcze szybciej zaadaptować się do panującej tu jakości, atmosfery i intensywności. Przez pierwsze 20-25 minut wyglądaliśmy na tyle dobrze, iż Górnik nie potrafił znaleźć na nas sensownego rozwiązania. Z pewnością musimy popracować nad tym, by w przyszłości potrafić ten okres dobrej gry po prostu wydłużyć - dodaje szkoleniowiec wrocławskiej drużyny.

Zdaniem Simundzy języczkiem u wagi, który pomógł Górnikowi w odniesieniu zwycięstwa była postawa zawodników wchodzących z ławki. - Nie mam cienia wątpliwości, iż rezerwowi Górnika wnieśli na boisko więcej jakości niż nasi zmiennicy. Z drugiej strony, zarówno przy prowadzeniu 1:0, jak i przy remisie, wykreowaliśmy sobie dwie lub trzy naprawdę dogodne sytuacje. Górnik wyrównał po trafieniu samobójczym, które w zasadzie nie było choćby strzałem, a jedynie dośrodkowaniem - analizuje opiekun Wojskowych.

Pewność siebie Wrocławian spadła po stracie pierwszej, samobójczej bramki. - Być może tak właśnie było. Warto jednak zaznaczyć, iż celowo dokonaliśmy pewnych zmian, aby podtrzymać energię w zespole. Chcieliśmy dalej naciskać i grać w taki sam sposób, jak w pierwszej połowie. Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo, a nie po to, żeby bronić remisu czy murować dostęp do własnej bramki. Niemniej, strata takiego pierwszego gola potrafi negatywnie wpłynąć na poczynania całego zespołu oraz poszczególnych zawodników i w tym wypadku tak było - puentuje trener beniaminka PKO BP Ekstraklasy.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału