Dwie bramki zdobył Artur Balicki, a po jednej – Szymon Świerszcz, Sebastian Tryk i Jakub Leżański. – To nie było interesujące spotkanie, z racji tego, iż kontrolowaliśmy boiskowe wydarzenia od pierwszej do ostatniej minuty, a działo się tylko pod jedną bramką. Graliśmy na tyle dobrze, iż przeciwnik nie był w stanie wypracować sobie ani jednej groźnej sytuacji strzeleckiej pod naszą bramką. Narzuciliśmy rywalowi wysokie tempo rozgrywania akcji, ale nie musieliśmy zbytnio forsować swoimi siłami, żeby tak wysoko wygrać. A mogliśmy jeszcze ze dwie, czy choćby trzy bramki spokojnie dołożyć – komentuje trener Victorii Jarosław Stępień.Na pierwszą bramkę dla zespołu z Łukowej trzeba było czekać aż do 33 minuty zawodów. Wtedy po dośrodkowaniu Tomasza Marzędy z rzutu rożnego skutecznym strzałem popisał się Świerszcz. Był to jedyny gol strzelony przez gospodarzy ze „stałego fragmentu gry”. Pozostałe bramki padły po ładnych i ciekawych akcjach. Bliski podwyższenia wyniku był Leżański, jednak po jego strzale piłka obiła bramkę gości. – Kilku sytuacji nie wykorzystaliśmy, ale nie ma powodów, by narzekać na nieskuteczność. Bylibyśmy nieomylni, gdybyśmy wszystkie okazje strzeleckie zamienili na gole. A nikt nie jest nieomylny – podkreśla trener Stępień.Warto odnotować powrót na boisko Macieja Welmana po przeszło miesięcznej przerwie, spowodowanej kontuzją. – Maciek dostał piętnaście ostatnich minut w tym meczu na adaptację. Miał kilka udanych zagrań. Jego groźny strzał z dystansu został obroniony przez bramkarza. Cieszymy się, iż już wrócił na boisko. Widać było u niego głód piłki, ogromną chęć gry. Myślę, iż w końcówce sezonu będzie solidnym wzmocnieniem składu naszego zespołu – mówi trener Stępień.