Trenerski nos Michala Gasparika znowu się nie mylił. Nieoczywisty bohater finału na PGE Narodowym. "Po bramce poczułem się jak w transie"

roosevelta81.pl 18 godzin temu
Zdjęcie: Finał PP-3


Roberto Massimo był asem w rękawie trenera Michala Gasparika na finał STS Pucharu Polski. Słowacki szkoleniowiec postawił od początku na niemieckiego skrzydłowego, który wcześniej totalnie zawodził i gwałtownie udowodnił niedowiarkom, iż posiada niezwykły zmysł taktyczny.

Powiedzieć, iż pierwszych dziewięć miesięcy Massimo przy Roosevelta było słabych, to jak nic nie powiedzieć. Niemiec grał niewiele, łapał kontuzje, a jak już wrócił do pełni sił i dostał szansę na boisku, totalnie zawodził. Przełom nastąpił w kwietniu. Przebojowy skrzydłowy Trójkolorowych imponował formą na treningach, dzięki czemu otrzymał szansę występu od pierwszej minuty z Jagiellonią. W Białymstoku furory nie zrobił, ale starcie to było preludium do świetnego meczu 25-latka na PGE Narodowym.

O tym, iż zagra w finale STS Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, Massimo dowiedział się dwa dni przed meczem. - Myślę, iż już w czwartek wiedziałem, iż wybiegnę w wyjściowej jedenastce. Graliśmy gierkę 11 na 11 i zwykle wtedy widać, kto zacznie mecz, a kto usiądzie na ławce - mówi w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl skrzydłowy Górnika.

​Massimo nie ukrywa, iż mecz na stołecznym gigancie niósł za sobą potężny zastrzyk emocji. - Na początku byłem trochę zdenerwowany. Oczywiście to wielki mecz, finał. Myślę, iż każdy odrobinę to odczuwał. Ale po pierwszych minutach poczułem się już całkiem dobrze, złapałem w rytm meczowy. Początek był jednak stresujący - przyznaje piłkarz zabrzańskiej drużyny.

​Kiedy emocje już opadły, skrzydłowy z doświadczeniem w 1. i 2. Bundeslidze wziął na swoje barki ciężar otwarcia wyniku finału STS Pucharu Polski. Po nieco ponad pół godziny gry trafił do bramki głową, po centrze z rzutu rożnego. Co zresztą zaskoczyło samego zawodnika. - Po bramce poczułem się jak w transie, miałem wrażenie, iż wychodzi mi niemal wszystko. Szczerze mówiąc, nie sądziłem, iż strzelę gola głową - to chyba moja pierwsza taka bramka w karierze. Ale najważniejsze, iż pomogłem drużynie objąć prowadzenie, co ostatecznie doprowadziło nas do zwycięstwa - cieszy się Massimo.

Zadowolony z występu swojego zawodnika był także trener Górnika. - Zagrał bardzo dobre zawody. Pomogły mu te pierwsze dwie, trzy piłki. I ja, co co powiedziałem przed meczem, iż jest tylko jeden finał. Jest tylko jedna okazja, iż nie będzie takiej drugiej szansy, iż potrzebujemy, żeby zagrał teraz jak najlepiej potrafi. Zagrał i strzelił bardzo ważną, decydującą bramkę - kiwa głową z uznaniem Michal Gasparik.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału