Trójkolorowa publicystyka. Adam Stanach: Z OIOM-u na zwykły oddział

roosevelta81.pl 2 dni temu

Niedawna publikacja Sprawozdania Finansowego Górnika za poprzedni rok obrotowy ujawniła dwie rzeczy: po pierwsze trafność powiedzenia, iż sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą, a po drugie przykrą prawdę, iż rachunkowość i finanse mają w Polsce tylu pasjonatów, ile pływanie synchroniczne czy rodeo.

Zaczniemy od końca z uwagi na liczne głosy, jakież to miliony dukatów naruchał nam Zarząd do szkatuły. Otóż Szanowni Państwo, to iż poprzedni rok obrotowy Klub zamknął zyskiem ~3 mln złotych nie oznacza, iż klub ma tyle na koncie w banku. Powiem więcej, na tym koncie w banku, to klub ma pewnie aktualnie więcej pieniędzy niż rok temu, gdy zysk był o ~1 mln złotych wyższy.

Sytuacja finansowa Górnika nie jest zatem tak dobra, iż w biurach zarządu leje się szampan, a służba przynosi kawior na srebrnej tacy. Wręcz przeciwnie - sytuacja ta jest napięta jak bycze jaja, a cała misternie tkana konstrukcja może runąć niczym domek z kart, jeżeli zakłócony zostanie przepływ pieniędzy. Pieniążek w organizmie Górnika musi krążyć niczym krew, aby pacjent przeżył.

Czy zatem sytuacja finansowa jest zła? Otóż nie! To co obserwujemy w drugim sprawozdaniu finansowym pod rząd to bardzo pozytywne i szybkie oznaki powrotu do zdrowia pacjenta, który jedną nogą był już na tamtym świecie. Nad pacjentem stoi zespół specjalistów pod wodzą doktora Bartłomieja J. Gabrysia, mierzy mu ciśnienie i z niedowierzaniem, oraz lekką dumą z uwagi na świetnie wykonaną robotę powiada: "Chyba niedługo przeniesiemy Pana z OIOM-u na zwykły oddział". Zespół specjalistów zafundował pacjentowi intensywną terapię i choć pacjent nie został wypisany do domu, to z całą pewnością możemy przekazać radosną nowinę - będzie żył.

Nie jest to sukces jednoosobowy, tylko wynik pracy całego zespołu, ale warto i należy podkreślić, iż mamy Szanowni Państwo wreszcie na czele naszej organizacji CFO z prawdziwego zdarzenia, czyli Pana Doktora Bartłomieja J. Gabrysia, który finansami nie zajmuje się tylko teoretycznie - jako wykładowca akademicki- ale również w praktyce.

Przez lata słyszeliśmy, iż Górnik jest skazany na łaskę miejskiej kroplówki, a wystarczyło, jak się okazuje całkiem niewiele:

  1. Do rachowania zatrudnić chopa, który umie rachować.
  2. Do sprzedaży zatrudnić chopa, który sprzedaży nie uczył się sprzedając bilety do muzeum miejskiego.
  3. Do marketingu i reklamy zatrudnić Uśmiechniętą Panią, która opchnie lód Eskimosom i piasek Beduinom.
  4. Dać tym ludziom w spokoju pracować.

Nie ważne Szanowni Państwo ile bajek napisze Najbardziej Znany Zabrzański Literat - obecny "sukces" ma określony i wąski krąg ojców (i matek), a My kibice to dostrzegamy i doceniamy, podczas gdy zatrudniani latami przez Pana Literata et consortes "fachowcy" spełniają się zawodowo przy zapewnianiu harmonijnego życia naszym futrzanym towarzyszom lub zarządzaniu przychodnią lekarską.

Idź do oryginalnego materiału