Nietypowa instalacja ustawiona w pobliżu Cmentarz Rakowicki w Krakowie w ostatnich dniach wywołała duże poruszenie wśród mieszkańców i internautów. W przeszklonej, podświetlanej gablocie umieszczono obracające się trumny i urny. Konstrukcja gwałtownie zyskała potoczną nazwę „trumnomat” i stała się jednym z najczęściej komentowanych tematów w lokalnych mediach społecznościowych. – Trochę już przesadzili – to jeden z wielu podobnych głosów mieszkańców Krakowa.
Instalacja przypomina z wyglądu automat sprzedażowy, jednak nie pełni funkcji urządzenia do bezpośredniego zakupu. To forma ekspozycji oferty zakładu pogrzebowego, umożliwiająca zapoznanie się z różnymi modelami trumien i urn bez wchodzenia do wnętrza lokalu. Całość została umieszczona w przestrzeni publicznej, w bezpośrednim sąsiedztwie nekropolii.
Nagrania i zdjęcia „trumnomatu” gwałtownie zaczęły krążyć w internecie. Dla części odbiorców widok obracających się trumien w podświetlonej gablocie okazał się szokujący i trudny do zaakceptowania, zwłaszcza ze względu na kontekst miejsca kojarzonego z ciszą, powagą i zadumą. Inni podchodzili do sprawy z dystansem, traktując instalację jako nietypową, choć kontrowersyjną formę reklamy.
Mieszkańcy Krakowa zwracają uwagę, iż obecność takiej ekspozycji w pobliżu cmentarza może naruszać społeczne poczucie taktu i estetyki przestrzeni publicznej. Pojawiają się też głosy, iż forma prezentacji produktów pogrzebowych w tak bezpośredni sposób wywołuje niepotrzebne emocje i może być trudna dla osób przeżywających żałobę.
Sprawa „trumnomatu” uruchomiła szerszą dyskusję o granicach komercjalizacji przestrzeni miejskiej oraz o tym, gdzie przebiega granica między nowoczesną formą reklamy a naruszaniem wrażliwości społecznej. Niezależnie od ocen, instalacja stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i komentowanych elementów okolicy w ostatnim czasie, przyciągając uwagę zarówno przechodniów, jak i internautów.

19 godzin temu













