Niski poziom wody w Jeziorze Dużym w Turawie odsłonił wypłycenie nazywane przez mieszkańców „Kajtkiem”. Dla plażowiczów stało się atrakcją, do której próbują dopływać także rodziny z dziećmi. Problem w tym, iż po drodze trzeba przeciąć trasę, którą poruszają się łodzie i skutery wodne. Przy niskim stanie jeziora właśnie tamtędy prowadzi jeden z najważniejszych korytarzy wyjściowych z zatoki Relax.
Upał, słońce i woda – trudno się dziwić, iż Jeziora Turawskie przeżywają w ciepłe dni oblężenie. Na wodzie spotykają się jednak ludzie korzystający z jeziora na bardzo różne sposoby. Jedni pływają wpław, inni wybierają kajaki, SUP-y czy rowerki wodne, a obok nich poruszają się łodzie motorowe i skutery.
Na Jeziorze Dużym dochodzi do tego jeszcze jeden problem. Nie ma tam wyznaczonego kąpieliska. Oznacza to, iż osoby wchodzące do wody kąpią się w miejscu niestrzeżonym, bez stałej obecności ratowników i bez wydzielonych stref dla pływających i nieumiejących pływać. w okresie 2026 strzeżone kąpielisko działa natomiast nad Jeziorem Średnim.
Szczególnej ostrożności wymaga w tej chwili właśnie „Kajtek”. Niski poziom wody sprawił, iż wypłycenie stało się dobrze widoczne i zaczęło przyciągać plażowiczów z północnego brzegu Jeziora Dużego. Ludzie dopływają tam, zatrzymują się w wodzie, bawią się i nurkują. Robią to również dzieci.
Tyle iż między plażą przy ośrodku Borowik a „Kajtkiem” znajduje się głębszy pas wody, którym łodzie i skutery wydostają się z zatoki Relax. Przy obecnym poziomie jeziora dla niektórych jednostek może to być praktycznie jedyna bezpieczna droga wyjścia na otwartą wodę.
I tu zaczyna się prawdziwe niebezpieczeństwo. Człowiek znajdujący się w wodzie jest z pokładu łodzi, a szczególnie skutera, znacznie gorzej widoczny, niż może się wydawać samemu pływakowi. Wystarczy fala, słońce odbijające się od powierzchni jeziora czy większy ruch na wodzie. Nie można zakładać: „przecież sternik mnie widzi”. Może nie widzieć.
Dlatego osoby kąpiące się powinny pozostawać blisko brzegu i przede wszystkim nie traktować „Kajtka” jako celu wodnej wycieczki, zwłaszcza z dziećmi. Szczególnie ryzykowne jest zatrzymywanie się lub nurkowanie na trasie łodzi i skuterów. Przy niskim stanie wody niebezpieczne mogą być również skoki do jeziora – miejsce, które wcześniej było dostatecznie głębokie, dziś wcale nie musi takie być.
Ostrożność obowiązuje oczywiście obie strony. Motorowodniacy od 1 maja do 30 września nie mogą pływać jednostkami o napędzie mechanicznym w odległości mniejszej niż 100 metrów od plaż, kąpielisk, przystani, portów, wypożyczalni sprzętu oraz ośrodków rekreacyjno-wypoczynkowych. Wyjątkiem jest rozpoczynanie lub kończenie pływania.
Wtedy nie ma jednak miejsca na efektowne przyspieszanie czy robienie fali. Łódź lub skuter powinny poruszać się z minimalną prędkością, a prowadzący musi uważnie obserwować wodę. Widząc pływaków, dzieci, kajakarzy, SUP-y czy rowerki wodne, powinien zwolnić jeszcze bardziej.
Za sterami, podobnie jak za kierownicą samochodu, nie ma też miejsca na alkohol.
Najprostsza zasada na Jeziorze Dużym jest więc dzisiaj bardzo zwyczajna: pływacy nie powinni wchodzić na drogę łodzi, a sternicy muszą zakładać, iż w wodzie może znajdować się ktoś, kogo jeszcze nie widzą. Jezioro jest wspólne, ale pierwszeństwa przed rozpędzoną jednostką nie warto sprawdzać na własnej skórze.
JEZIORO DUŻE – O TYM WARTO PAMIĘTAĆ
Na Jeziorze Dużym w Turawie nie ma wyznaczonego kąpieliska. Kąpiemy się więc w miejscu niestrzeżonym na własną odpowiedzialność.
Nie warto wypływać w stronę wypłycenia „Kajtek”, zwłaszcza z dziećmi. Pomiędzy nim a brzegiem przebiega trasa wykorzystywana przez łodzie i skutery wypływające z zatoki Relax.
Przy niskim poziomie wody nie należy skakać do jeziora – jego głębokość może być dziś zupełnie inna niż jeszcze kilka tygodni temu.
Dzieci nad wodą powinny pozostawać cały czas w zasięgu wzroku i ręki opiekuna. Do wody nie wchodzimy po alkoholu.
W razie zagrożenia:
112 – numer alarmowy
601 100 100 – numer ratunkowy nad wodą













