To był mecz, który trzymał w napięciu od pierwszej do ostatniej sekundy. AZS prowadził do przerwy 25:20, ale to dopiero początek całej historii. Gorzów przez większość meczu musiał zmagać się z presją, zmęczeniem, mocnym pressingiem Ślęzy i własnymi błędami, ale nie pękł.
Decydująca była dogrywka, do której doprowadziła Mielnicka, trafiając trójkę na 15 sekund przed końcem czwartej kwarty. W samej dogrywce prowadzenie zmieniało się aż czterokrotnie, ale to AZS zachował więcej spokoju i skuteczności w kluczowych fragmentach.
Gorzów: siła liderów, zimna krew i pełna kontrola w dogrywce
AZS AJP Gorzów zdobył 78 punktów, trafiając 41% rzutów z gry (26/62) i imponując na linii rzutów wolnych – 18/23 (78%).
Drużyna z Gorzowa przeważała fizycznie i mentalnie w decydujących momentach, a trio Tsineke–Walker–Gertchen rozegrało pełne 45 minut, pokazując nie tylko formę, ale też ogromną odporność.
Elena Tsineke – 24 punkty (9/18 z gry, 3/4 za 3), 7 asyst, 7 wymuszonych fauli, 4 zbiórki
Shatori Walker – 21 punktów, 13 zbiórek, 4 asysty, 5 trafień z dystansu
Klaudia Gertchen – 16 punktów, 9 zbiórek, 4/13 za 3, 2 przechwyty
Gabriela Lebiecka – 12 punktów (6/6 z wolnych), 7 zbiórek
Ewelina Śmiałek – 5 punktów, 8 zbiórek, 2 asysty
Zespół zebrał aż 48 piłek (w tym 9 ofensywnych), miał 16 asyst i 19 fauli wymuszonych, co pomogło kontrolować tempo gry i doprowadzić rywalki do błędów (23 straty Ślęzy). Co ważne, Gorzów praktycznie nie korzystał z ławki – punkty zdobywały wyłącznie zawodniczki pierwszej piątki.
Ślęza zostawiła serce, ale przegrała walkę
Wrocławianki zagrały znakomity mecz. Przez moment prowadziły już 7 punktami, a w czwartej kwarcie miały piłkę na zwycięstwo. Zabrakło jednak precyzji, spokoju i... Strautmane, która spadła za 5 fauli już na początku dogrywki.
S. Nunn – 21 punktów (7/14 z gry, 7/7 z wolnych), 18 zbiórek, eval 35
A. Mielnicka – 19 punktów (7/16 z gry, 3/9 za 3), 5 zbiórek, 3 asysty
Robbi Ryan – 15 punktów, 4 zbiórki, 6 asyst, 7/19 z gry, 4 straty
D. Strautmane – 6 punktów, 6 zbiórek, 5 fauli
W. Gajda – 6 punktów, 7 asyst, aktywna w końcówce
Ślęza zdobyła łącznie 75 punktów (w tym 9 w dogrywce), trafiła 28/79 z gry (35%), 6/32 za 3 (18%) i 13/20 z linii (65%). Zespół miał aż 44 zbiórki (16 ofensywnych), 24 asysty i 10 przechwytów, ale też aż 23 straty.
Ślęza Wrocław - PolskaStrefaInwestycji Enea AJP Gorzów Wlkp. 75:78 po dogrywce (9:11, 11:14, 26:18, 20:23, 9:12)
Analiza serii: co dało awans Gorzowowi?
zimna krew w meczach numer 1 i 5
Tsineke i Walker – liderki, które nie zeszły z parkietu przez 45 minut
więcej skuteczności w kluczowych momentach
bardzo dobra egzekucja w końcówkach
fizyczność i cierpliwość
Ślęza miała więcej zbiórek, więcej asyst, szeroką rotację. Ale to Gorzów lepiej czytał grę w końcówkach i unikał prostych błędów. Gospodynie miały piłkę na wygranie meczu w czwartej kwarcie (strata Kurach), i dwie czyste okazje w dogrywce (pudła Ryan i Mielnickiej). Nic z tego nie wykorzystały.
Zawiodła Robbi Ryan. Miała momenty, ale skończyła z 7/19 z gry, 1/7 za trzy i 4 stratami. To nie był występ liderki na wagę finału. Z kolei Nunn i Mielnicka ciągnęły zespół do końca – obie zagrały ponad swoje średnie, ale zabrakło im wsparcia.
Bolesna była też postawa Kurach: 1/9 z gry, -23 w eval, 2 straty, w tym ta najgorsza – podanie w aut na 10 sekund przed końcem dogrywki.
Gorzów? Kluczowa różnica to trójki i wolne. 8/25 za 3 (Ślęza 6/32), 18/23 z linii (Ślęza 13/20). W meczu, gdzie oba zespoły miały po 78–79 rzutów z gry, ta skuteczność robi różnicę.
Trójka Tsineke, wejścia Walker, rzut Gertchen z półdystansu w końcówce dogrywki – wszystkie najważniejsze momenty należały do Gorzowa. I choćby jeżeli rotacja była wąska, to liderki dowiozły. 45 minut na parkiecie – nie pękły ani fizycznie, ani mentalnie.
Ślęza miała swoje szanse. Ale zamiast rozegrać mądrze końcówki, przegrywała je. Gorzów po prostu to wykorzystał. I za to jest w finale.