Tysiące kilometrów od Nowego Sącza powstaje niezwykłe sanktuarium. Sądecka pomoc materializuje się na Madagaskarze

1 godzina temu

Jeszcze kilka miesięcy temu pokazywaliśmy pierwsze mury. Dziś budowa Sanktuarium bł. Jana Beyzyma na Madagaskarze jest już na zupełnie innym etapie. Najnowsze zdjęcia przesłane z Marany robią ogromne wrażenie: mury pną się w górę, trwa wykonywanie konstrukcji, a kilkunastu pracowników działa jednocześnie na prowizorycznych rusztowaniach wykonanych z drewnianych żerdzi. Nie ma tu dźwigów ani rozbudowanego zaplecza, jakie znamy z europejskich placów budowy. choćby potężne kloce drewna, które mają zostać przetarte na deski potrzebne do wykonania dachu, ładowane są na samochód siłą ludzkich rąk. W październiku minie rok od wmurowania kamienia węgielnego. W tej niezwykłej historii cały czas mocno obecna jest Sądecczyzna, a szczególnie Paszyn w gminie Chełmiec.

Kiedy w kwietniu na miastoNS.pl pokazywaliśmy postępy prac w Maranie na Madagaskarze, sanktuarium bł. o. Jana Beyzyma dopiero nabierało kształtów. Dziś z Madagaskaru dotarła kolejna seria fotografii. I widać na nich jedno – tempo prac nie zwalnia.

Za realizację tego dzieła odpowiada o. Józef Pawłowski SJ, jezuita pochodzący z Paszyna. To właśnie dzięki niemu odległy o tysiące kilometrów Madagaskar ma dziś bardzo mocne połączenie z Sądecczyzną.

o. Józef Pawłowski SJ, jezuita pochodzący z Paszyna.

Świątynia rośnie. Najnowsze zdjęcia mówią więcej niż słowa

Na nowych fotografiach widać już rozbudowaną bryłę powstającego obiektu. Gotowe są kolejne partie ceglanych murów, widoczne są otwory okienne i drzwiowe, żelbetowe elementy konstrukcyjne oraz prace prowadzone na wysokości.

Szczególne wrażenie robi jednak sposób prowadzenia robót.

Całą budowlę oplata gęsta konstrukcja rusztowań wykonanych z drewnianych żerdzi. To właśnie po nich pracownicy przemieszczają się pomiędzy kolejnymi poziomami powstającej świątyni. Na zdjęciach widać również drewniane drabiny i szalunki. W jednym miejscu przy pracy na górnej części murów zgromadzonych jest jednocześnie kilkunastu ludzi.

Nie jest to plac budowy przypominający te, które znamy z Polski. Warunki, dostępność sprzętu i materiałów są zupełnie inne. Mimo tego kolejne fragmenty sanktuarium systematycznie powstają.

Siedmiu ludzi, jedna potężna belka. Tak wygląda budowa na Madagaskarze

Jeszcze bardziej wymowne jest inne ze zdjęć.

W lesie stoi niewielki samochód ciężarowy. Obok niego grupa mężczyzn wspólnie próbuje załadować ogromny kloc drewna. Przy jednej belce pracuje siedem osób, a przy całej operacji pomaga jeszcze kilka kolejnych.

Nie ma hydraulicznego żurawia czy ciężkiego sprzętu. Są ludzie, ich ręce i – jak widać na fotografii – gałęzie wykorzystywane do pomocy przy załadunku.

Drewno nie trafia na budowę przypadkowo. Potężne kloce mają zostać przetarte na deski, które będą potrzebne przy wykonywaniu dachu sanktuarium.

To właśnie takie kadry najlepiej pokazują skalę wysiłku stojącego za przedsięwzięciem. Za każdym kolejnym metrem muru i każdym etapem inwestycji kryje się ogrom pracy wykonywanej w warunkach zdecydowanie innych od tych, do których przywykliśmy w Europie.

Za miesiąc ważna rocznica. „Dane mi było w tym uczestniczyć”

Najnowsze fotografie z Madagaskaru przekazał Wojciech Skrzypiec z Paszyna – społecznik, radny, sołtys i prezes miejscowej OSP, od początku zaangażowany we wspieranie misyjnego przedsięwzięcia.

Przypomina, iż już za kilka tygodni przypadnie szczególna rocznica.

– W październiku minie rok od uroczystości wmurowania kamienia węgielnego, w której dane mi było uczestniczyć – mówi Wojciech Skrzypiec.

Porównanie fotografii z kolejnych miesięcy pokazuje, jak wiele wydarzyło się w tym czasie. Projekt, który jeszcze niedawno można było oglądać przede wszystkim na planach i wizualizacjach, stał się dużym placem budowy, a przyszłe sanktuarium coraz wyraźniej nabiera docelowego kształtu.

Paszyn i Madagaskar. Więź, która nie jest tylko hasłem

Sądecki wątek tej historii nie sprowadza się wyłącznie do miejsca urodzenia o. Józefa Pawłowskiego SJ. W przedsięwzięcie od dłuższego czasu angażują się mieszkańcy Paszyna i gminy Chełmiec.

Organizowane jest wsparcie dla misji, a informacje o kolejnych etapach budowy docierają do mieszkańców regionu. W Paszynie podkreślają, iż dzieło rozwija się bardzo gwałtownie – wręcz „rośnie jak na drożdżach”.

To niezwykła więź dwóch miejsc oddalonych od siebie o tysiące kilometrów. Z jednej strony niewielki Paszyn pod Nowym Sączem, z drugiej – Marana na Madagaskarze. Łączy je osoba jezuity z Sądecczyzny oraz pamięć o bł. Janie Beyzymie.

Dlaczego właśnie Marana?

Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. To właśnie z Maraną związane jest dzieło bł. o. Jana Beyzyma, polskiego jezuity, który poświęcił się pracy wśród osób chorych na trąd.

Powstające sanktuarium ma nie tylko być miejscem kultu i modlitwy, ale również przypominać kolejnym pokoleniom o jego działalności i misyjnym dziedzictwie.

Dlatego obecna budowa jest czymś więcej niż wznoszeniem kolejnego obiektu sakralnego. To kontynuacja historii rozpoczętej ponad sto lat temu – tyle iż pisanej już przez następne pokolenia.

Od kamienia węgielnego do murów przyszłego sanktuarium

Gdy patrzy się na najnowsze zdjęcia, trudno nie zwrócić uwagi na kontrast. Z jednej strony powstaje duża świątynia, z drugiej – znaczna część pracy wykonywana jest prostymi metodami.

Drewniane rusztowania, manualne przygotowywanie materiałów, wspólne przenoszenie ciężkich elementów i kilkunastu ludzi pracujących jednocześnie przy murach. Każdy kolejny etap wymaga tam ogromnego wysiłku.

A jednak sanktuarium rośnie.

Jeszcze niedawno były fundamenty i pierwsze ściany. Dziś mury są znacznie wyższe, prowadzone są prace konstrukcyjne, przygotowywane jest drewno potrzebne przy kolejnych etapach, w tym przy dachu.

I jest w tym wszystkim bardzo konkretny sądecki ślad.

Wizualizacja.

Sądecczyzna może przez cały czas dołożyć swoją cegiełkę

Budowa jest daleka od zakończenia, dlatego cały czas potrzebne jest wsparcie. Osoby, które chcą pomóc w realizacji sanktuarium bł. Jana Beyzyma w Maranie, mogą przekazywać środki na konto misyjne:

50 1240 2294 1111 0010 2222 3570

z dopiskiem: MARANA.

Za kilka tygodni minie rok od wmurowania kamienia węgielnego. Patrząc na najnowsze fotografie, widać najlepiej, ile udało się zrobić w ciągu kilkunastu miesięcy. Na drugim końcu świata powstaje sanktuarium, przy którym pracują mieszkańcy Madagaskaru, ale część tej historii pisana jest również tutaj – w Paszynie i na Sądecczyźnie.

Fot. Wojciech Skrzypiec / materiały z Madagaskaru

Idź do oryginalnego materiału