Tysiące miejsc parkingowych mogą zniknąć z Warszawy. Kierowcy będą mieli coraz większy problem

52 minut temu

Znalezienie wolnego miejsca parkingowego pod domem może w przyszłości stać się jeszcze trudniejsze. Najnowsze analizy wskazują, iż do 2040 roku Warszawa może stracić pojemność parkingową odpowiadającą choćby 17,5 tys. samochodów. Podobne problemy mogą pojawić się w innych polskich miastach. Powód jest zaskakujący: samochody stają się coraz większe, podczas gdy przestrzeń na ulicach pozostaje praktycznie niezmieniona.

Fot. Pixabay

Problem rosnących rozmiarów samochodów opisano w raporcie „Ever-bigger? Car size at a crossroads”, przygotowanym przez Transport & Environment (T&E) oraz Clean Cities Campaign.

Analiza opublikowana 24 czerwca 2026 roku pokazuje, iż europejskie miasta mogą w kolejnych latach zmierzyć się ze znacznym ograniczeniem liczby samochodów mieszczących się na przyulicznych parkingach.

Nie chodzi jednak o zaplanowaną likwidację tysięcy stanowisk. To prognoza zmniejszenia pojemności parkingowej wynikającego z coraz większych wymiarów aut.

Warszawa może stracić miejsce dla 17,5 tys. samochodów

Według analizy T&E do 2040 roku Warszawa może utracić pojemność przyulicznych parkingów odpowiadającą od 10 tys. do 17,5 tys. pojazdów.

W praktyce oznacza to, iż na tych samych odcinkach ulic będzie mogło zmieścić się mniej samochodów niż obecnie.

Największy problem może dotyczyć starszych dzielnic, gdzie miejsca postojowe znajdują się bezpośrednio przy jezdniach, a możliwości ich rozbudowy są ograniczone.

Dotyczy to potencjalnie takich części Warszawy jak Śródmieście, Mokotów, Ochota, Wola czy Praga, gdzie zabudowa jest gęsta, a parkowanie już dziś bywa problematyczne.

Szacunek 17,5 tys. samochodów nie oznacza, iż warszawski ratusz zdecydował o usunięciu takiej liczby miejsc parkingowych.

Jest to jeden ze scenariuszy rozwoju sytuacji, uzależniony przede wszystkim od tego, jak gwałtownie będą rosły wymiary pojazdów.

Samochody są coraz większe. Liczby pokazują skalę zmian

Jeszcze w 2000 roku przeciętny nowy samochód sprzedawany w Europie miał około 4,09 m długości i 1,69 m szerokości.

W 2025 roku średnie wymiary wynosiły już odpowiednio 4,38 m i 1,82 m.

Oznacza to, iż w ciągu 25 lat samochody wydłużyły się przeciętnie o 29 cm i poszerzyły o 13 cm.

Jeżeli obecny trend się utrzyma, w 2040 roku średnie nowe auto może mieć już 4,56 m długości i 1,90 m szerokości.

Rok Średnia długość nowego auta Średnia szerokość
2000 4,09 m 1,69 m
2025 4,38 m 1,82 m
2040 – prognoza 4,56 m 1,90 m

Eksperci zwracają uwagę, iż nie chodzi wyłącznie o wymiary samego pojazdu.

Większe samochody potrzebują również więcej przestrzeni do bezpiecznego parkowania i manewrowania.

Tam, gdzie parkuje siedem aut, może zmieścić się tylko sześć

Najlepiej widać to na przykładzie parkowania równoległego wzdłuż ulic.

Według analizy w tej chwili przeciętny samochód we flocie europejskiej ma około 4,24 m długości. Do jego zaparkowania potrzeba średnio 5,20 m przestrzeni.

W 2040 roku długość przeciętnego pojazdu może wzrosnąć do 4,42 m, a potrzebna przestrzeń parkingowa do 5,43 m.

To różnica wynosząca 23 cm na jedno stanowisko.

Choć wydaje się niewielka, na dłuższych odcinkach ulic ma ogromne znaczenie.

Tam, gdzie w tej chwili mieści się siedem samochodów, w przyszłości może wystarczyć miejsca tylko dla sześciu.

Według autorów raportu europejskie miasta mogą w ten sposób stracić od 8,5 do 14 proc. pojemności przyulicznego parkowania równoległego.

Problem nie dotyczy tylko Warszawy. Kraków, Poznań i Gdańsk również zagrożone

Podobne trudności mogą wystąpić w innych dużych miastach.

Szczególnie narażone są obszary z gęstą zabudową, dużą liczbą samochodów i ograniczonymi możliwościami tworzenia nowych parkingów.

W Poznaniu problem jest już widoczny. Według danych Zarządu Dróg Miejskich przytaczanych przez Forsal.pl zajętość miejsc parkingowych w ścisłym centrum sięgała w listopadzie 2025 roku choćby 88 proc.

Oznacza to, iż w okresach największego obciążenia na każde 100 stanowisk przypadało zaledwie 12 wolnych.

Jeżeli pojemność takiego parkingu dodatkowo się zmniejszy, znalezienie miejsca może stać się znacznie trudniejsze.

Nie przedstawiono jednak dokładnych prognoz utraty miejsc parkingowych dla Krakowa, Poznania czy Gdańska.

Ich sytuacja zależy od lokalnej organizacji parkowania, struktury zabudowy i liczby samochodów.

Parkowanie pod domem coraz trudniejsze. Kierowcy mogą zapłacić więcej

Mniejsza liczba samochodów mieszczących się na osiedlowych ulicach może prowadzić do kilku konsekwencji.

Kierowcy mogą być zmuszeni do pozostawiania pojazdów dalej od miejsca zamieszkania lub korzystania z parkingów płatnych.

W zatłoczonych dzielnicach może również wydłużać się czas potrzebny na znalezienie wolnego stanowiska.

Problem dotknie nie tylko właścicieli dużych SUV-ów.

Gdy większe samochody zajmują coraz więcej przestrzeni, dostępność miejsc parkingowych zmniejsza się również dla posiadaczy małych aut miejskich.

Nie oznacza to jednak, iż wzrost opłat parkingowych jest przesądzony.

Autorzy raportu przedstawiają takie rozwiązania jako możliwe kierunki polityki transportowej, a nie decyzje podjęte przez polskie samorządy.

Większe opłaty za SUV-y? Eksperci proponują nowe rozwiązania

Organizacje Transport & Environment oraz Clean Cities Campaign przekonują, iż europejskie miasta powinny reagować na zwiększające się rozmiary pojazdów.

Wśród propozycji znalazło się uzależnienie wysokości opłat parkingowych od wielkości lub masy samochodu.

Autorzy raportu postulują również wprowadzenie ograniczeń dotyczących wymiarów nowych pojazdów.

Proponowane limity obejmują maksymalną szerokość 192 cm oraz wysokość przedniej części nadwozia do 85 cm.

Według przedstawionych rekomendacji nowe wymagania mogłyby dotyczyć homologacji od 2033 roku, a wszystkich nowo sprzedawanych pojazdów od 2036 roku.

Nie są to jednak obowiązujące przepisy. Ich wprowadzenie wymagałoby odpowiednich decyzji legislacyjnych.

Co to oznacza dla mieszkańców Warszawy?

Najważniejszy wniosek z raportu jest prosty: liczba dostępnych miejsc parkingowych może zmniejszać się choćby wtedy, gdy miasto nie likwiduje fizycznie istniejących parkingów.

Jeżeli pojazdy będą coraz większe, na tej samej długości ulicy zmieści się ich mniej.

W Warszawie może to pogłębić problemy mieszkańców osiedli, na których już w tej chwili trudno znaleźć wolne miejsce.

Jednocześnie autorzy raportu zaznaczają, iż rzeczywisty rozwój sytuacji zależy od przyszłych wyborów kierowców, zmian w ofercie producentów samochodów i działań samorządów.

Prognozowane 17,5 tys. miejsc to potencjalna utrata pojemności parkingowej do 2040 roku, a nie zatwierdzony plan usunięcia parkingów ze stołecznych ulic.

Idź do oryginalnego materiału