Tysiącom przychodni grożą kary

2 godzin temu
Zdjęcie: Tysiącom przychodni grożą kary


Konsekwencje za wyciek danych milionów Polaków może ponieść nie tylko firma MyDr, z której je wykradziono, ale też tysiące przychodni – informuje piątkowa „Rzeczpospolita”.

To przychodnie były administratorami danych pacjentów i to one powierzyły platformie MyDr ich przetwarzanie. Jak pokazują kary nakładane przez Urząd Ochrony Danych Osobowych, to na administratorze spoczywa odpowiedzialność za bezpieczeństwo – wskazuje gazeta.

„Powierzenie przetwarzania nie przenosi odpowiedzialności na dostawcę. Przychodnia pozostaje administratorem i sama odpowiada za wybór podmiotu przetwarzającego oraz nadzór nad nim” – mówi „Rz” prof. UŁ Dominik Lubasz.

Według gazety oznacza to, iż z ewentualną odpowiedzialnością musi liczyć się 12 tys. przychodni, które korzystały z usług MyDr. To dane ich pacjentów zostały wykradzione z platformy. Chodzi przy tym nie tylko o zwykłe informacje, jak imię i nazwisko czy numer PESEL, ale też o te wrażliwe dotyczące recept, leków czy wizyt lekarskich. Poszkodowanych może być blisko 19 mln osób.

Podstawowym problemem systemowym, jak mówi „Rzeczpospolitej” prof. Grzegorz Sibiga z Instytutu Nauk Prawnych PAN, jest koncentracja przetwarzania ogromnej ilości wrażliwych danych w systemie jednego prywatnego usługodawcy.

Idź do oryginalnego materiału