W dniach 22-26 lipca br. odbyła się 42. Tyska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. 130 pątników w ciągu 4 dni pokonało ponad 100 kilometrów. Czym jest pielgrzymka? Wyzwaniem dla kondycji fizycznej? Oderwaniem od codzienności? Zmierzeniem się ze swoimi myślami i troskami? To też… Przede wszystkim jednak to radosny czas pogłębiania wiary, zawierzania siebie i innych Bogu, za pośrednictwem Maryi. To również okazja do budowania wspólnoty poprzez modlitwę, śpiew, rozmowy i dzielenie trudów wędrówki. To wydarzenie elitarne – w pozytywnym sensie znaczenia tego słowa. W tym roku do częstochowskiego sanktuarium wybrało się więcej pielgrzymów niż w ostatnich latach. Wielu z nich to młodzi ludzie.
Środa, 22 lipca – dzień pierwszy
Pierwsi pielgrzymi pojawili się przed bazyliką św. Marii Magdaleny ok. godz. 7.00. Po przywitaniu się ze znajomymi, z którymi wyruszali na pątniczy szlak już w poprzednich latach, udawali się do polowego biura zapisów na tegoroczną wędrówkę na Jasną Górę. Tam otrzymywali m.in. chusty z wizerunkiem Matki Bożej i hasłem: „Jak uczniowie – misjonarze idziemy do Maryi”, pielgrzymkowe znaczki i śpiewniki.
Wśród zapisujących się nie brakowało doświadczonych pielgrzymów, chodzących do Częstochowy od dekad, jak Hiacynta Duka (33. raz), zwykle niosąca krzyż na czole pątniczej kolumny czy 80-letni pan Waldemar, który jest również najstarszym uczestnikiem pielgrzymki. Nie brakowało też debiutantów, jak najmłodsza, dwuletnia Gabrysia Namyślak, której towarzyszył tata Krzysztof oraz dziadkowie: Katarzyna i Jacek, a w samej Częstochowie również mama Jadwiga.
Najstarszy pan Waldemar i najmłodsza Gabrysia w jednym kadrze, trzeci dzień wędrówki; fot. Krzysztof NamyślakPo raz pierwszy z tyską pielgrzymką szedł również Bernard Sobota, Tyszanin z Hamburga. Pan Bernard zaczął pielgrzymować na emeryturze. – Najpierw samotnie wybrałem się z Porto, wzdłuż Oceanu Atlantyckiego, do Santiago de Compostela, do grobu św. Jakuba. To około 300 km. Potem szedłem z Sieny do Watykanu. Trzecią moją pielgrzymką jest ta na Jasną Górę z Tychów, z których wyjechałem prawie 50 lat temu – mówi Bernard Sobota.
Organizatorzy pielgrzymki odnotowali nieznaczny wzrost liczby uczestników. W tym roku szło ok. 130 osób z niemal wszystkich tyskich parafii, ale i z okolicznych miejscowości. Zanim jednak wyruszyli, w bazylice odprawiona została msza święta. Koncelebrowali ją: ks. kanonik Janusz Lasok, proboszcz parafii św. Marii Magdaleny oraz wikarzy tej parafii: ks. Paweł Kaczmarczyk (duchowy opiekun pielgrzymki) i ks. Krzysztof Stala. Obaj wikarzy towarzyszyli pątnikom na całej trasie. Błogosławieństwa na drogę (kropiąc święconą wodą) wszystkim udzielił ks. Janusz Lasok.
W środę pielgrzymi pokonali ok. 26 km. Trasa wiodła przez Stare Tychy, Mąkołowiec, katowickie dzielnice: Podlesie i Zarzecze, a następnie przez Starganiec na pograniczu Katowic i Mikołowa. Tradycyjnie na Stargańcu zaplanowano pierwszy odpoczynek. Pan Piotr z restauracji Rapsodia serwował regeneracyjną zupę z chlebem (każdego dnia wędrówki inną: krupnik, pomidorowa, grochówka). Można było również skorzystać z przenośnej toalety.
Wspominamy o tych prozaicznych kwestiach, bo pielgrzymka wymaga wielomiesięcznych przygotowań. W organizację i logistykę zaangażowanych jest wiele osób. Wprawdzie w tym roku, z powodu awarii, zabrakło legendy tyskiej pielgrzymki – zabytkowej, radzieckiej ciężarówki marki ZiŁ-130, przewożącej bagaże pątników, ale nie zabrakło kierowcy – pana Zygmunta i Piotra Kawy, którzy ładowali walizki i torby na „paki” dwóch dostawczaków. W trasę bowiem ludzie zabierają ze sobą jedynie podręczne plecaki z wodą i jedzeniem.
W środę dalsza droga prowadziła do Chorzowa Batorego, do parafii św. Jadwigi Śląskiej, miejsca pierwszego noclegu. Tyską pielgrzymkę serdecznie przywitał wieloletni proboszcz – ks. Emanuel Pietryga, także autor książek religijnych i twórca przykościelnego Ogrodu Biblijnego, w którym rosną tylko rośliny, wymieniane na kartach Pisma Świętego. Proboszcz otworzył kościelne budynki na potrzeby pielgrzymów. Część pątników nocowała w domach parafian. Ci przyjmowali ich bezinteresownie z wielką gościnnością (nie tylko w Chorzowie). Warto zaznaczyć, iż w zamian Tyszanie modlili się za swoich gospodarzy. Ofiarowali też w ich intencji msze święte. Na przykład w kościele w Żyglinie z okazji 50. rocznicy ślubu jednych z gospodarzy; a o północy na Jasnej Górze w intencji zmarłych rodziców jednej z gospodyń (przyjechała ona na tę mszę św. z mężem i szwagierką z Mediolanu).
Przed wieczornym nabożeństwem w Chorzowie wspomniany już Piotr Kawa zaprezentował pielgrzymom złoty medal w tenisie stołowym, który zdobył na Ogólnopolskich Letnich Igrzyskach Olimpiad Specjalnych w Zielonej Górze.
Z kolei ks. Krzysztof Stala wyjaśnił pielgrzymom sytuację kapłanów Bractwa Piusa X i jego zwolenników. 2 lipca br. w tym środowisku wyświęcono biskupów wbrew woli papieża, co Watykan ocenił jako czyn schizmatycki. Tym samym Kościół katolicki uznaje, iż msze św. odprawiane są przez księży bractwa w sposób niegodny, a sakramenty spowiedzi i małżeństwa przez nich udzielane za nieważne. Wspieranie bractwa i uczestnictwo w ich nabożeństwach zaciąga na wiernych karę ekskomuniki. Warto podkreślić, iż tym przypadku nie ma żadnych różnic dogmatycznych. Problemem nie jest też msza św. trydencka (odprawiana po łacinie). W Kościele katolickim można ją bowiem celebrować za zgodą biskupa miejsca i w jedności z papieżem. Bractwo Piusa X nie akceptuje niektórych postanowień Soboru Watykańskiego II, dotyczącego m.in. ekumenizmu, uznając je za zbyt daleko idące i sprzeczne z nauczaniem Kościoła katolickiego.
Czwartek, 23 lipca – dzień drugi
W czwartek pielgrzymom dała się we znaki kapryśna pogoda. Po raz pierwszy rzęsisty deszcz spadł po porannej mszy św. w Chorzowie, kiedy pątnicy wyruszali w dalszą drogę. Błogosławił im ks. Emanuel Pietryga. Żartował, iż choć wody z nieba jest teraz pod dostatkiem, to nie jest ona święcona i energicznie używał kropidła. Pielgrzymi ubrani byli w kolorowe płaszcze i peleryny przeciwdeszczowe. Małgorzata Dyduch z diakonii muzycznej zaśpiewała zwrotkę góralskiej pieśni „Idzie dysc”: „Nie lyj dyscu, nie lyj, bo cie tu nie trzeba. Obyndź góry, lasy, zawróć się do nieba”… Chyba pomogło, bo po kwadransie od wymarszu deszcz ustał.
Jak już wspomnieliśmy pielgrzymka jest przede wszystkim wydarzeniem religijnym i wspólnotowym. Dlatego też pielgrzymami duchowo opiekują się kapłani, a najważniejszym wydarzeniem każdego dnia jest poranna msza święta.
Podczas wędrówki pątnicy odmawiali Godzinki, Różaniec Święty, Anioł Pański i Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Wieczorem zaś Apel Jasnogórski. Dużo również wspólnie śpiewali. Diakonię muzyczną w tym roku tworzyli: Krzysztof Namyślak, Małgorzata Dyduch, Paulina Draczyńska, Marek Feldek i kleryk Szymon Sojka. W repertuarze były pieśni liturgiczne, eucharystyczne, psalmy, pieśni maryjne, ale i lżejsze piosenki pielgrzymkowe i oazowe. Śpiewany był również chorał gregoriański.
Przed południem Tyszanie dotarli przez Bytom do Piekar Śląskich. Po modlitwie w sanktuarium, przed obrazem Matki Boskiej Piekarskiej i odpoczynku, znów pogoda dała się im we znaki. Zerwał się wiatr i nastąpiło kolejne oberwanie chmury. Znów wyciągano płaszcze przeciwdeszczowe… Znów jednak nie były potrzebne długo.
Kolejny odpoczynek w czwartkowej wędrówce nastąpił w Świerklańcu, w parku będącym częścią dawnej rezydencji Donnersmarcków, rodziny przemysłowców. Pielgrzymi zbierali siły w pobliżu neogotyckiego kościółka Dobrego Pasterza połączonego z mauzoleum rodu. Tu i na innych postojach do pątników podchodziła 6-letnia Melania. W koszyczku miała zwinięte karteczki z cytatami z Pisma Świętego. Każdy mógł wylosować wers na dany dzień. Przemyśleć go, zainspirować się nim… – W tym roku Melania i jej brat Maksymilian są siewcami Słowa Bożego – mówiła nam ich mama Marta.
Po przejściu prawie 28 kilometrów Tyszanie dotarli do Żyglina (gmina Miasteczko Śląskie) – celu drugiego dnia pielgrzymowania. Przywitały ich dzwony kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. W tej świątyni wieczorem miało miejsce wyjątkowe nabożeństwo, zakończone indywidualnym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem (zwanym lourdzkim). Każdy uczestnik klękał, a ks. Krzysztof Stala czynił nad nimi monstrancją znak krzyża. Praktyka ta wywodzi się bezpośrednio z sanktuarium w Lourdes, gdzie w ten sposób błogosławi się chorych.
Indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem; fot. J. JędrysikZ czwartku na piątek większość ludzi nocowało w miejscowej szkole. Niektórzy gościli w domach mieszkańców Żyglina. Można było też rozbić namiot w ogrodzie parafialnym.
Piątek, 24 lipca – dzień trzeci
W piątek 42. Tyska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę przebyła ok. 25,5 km. Droga wiodła przez Miotek (gmina Kalety), Piasek (gmina Woźniki), Psary, Kamienicę Polską do Kamieńskich Młynów (gmina Woźniki) i Rudnika Małego (gmina Starcza). Pielgrzymi nocowali w tych dwóch ostatnich miejscowościach. Dziesięcioro z nich gospodarz zawiózł do swojego domu furmanką zaprzęgniętą do traktora.
Jeśli chodzi o trasę, to piątek jest widokowo najatrakcyjniejszy i najmniej uciążliwy. Pielgrzymkową kolumnę przestają bowiem wyprzedzać hałaśliwe ciężarówki. Pątnicy opuszczają ruchliwe ulice miast konurbacji katowickiej, a po obu stronach drogi pojawiają się lekko pagórkowate pola obsiane zbożem i wiatraki.
Przy okazji warto rozprawić się z powszechnym mitem rozpowszechnianym przez internetowych hejterów, iż pątnicy – chodząc drogami – w znaczący sposób utrudniają życie kierowcom i tworzą się korki. Tyska pielgrzymka porusza się w zorganizowany sposób. istotną rolę pełnią osoby kierujące ruchem (przeszkolone przez policjantów). Kolumna porusza się prawym pasem dróg publicznych. Stanisław Błachnio, jego dzieci Mateusz Błachnio i Marta Liszka komunikując się dzięki krótkofalówek, przepuszczają samochody wahadłowo. Na przemian – te jadące z naprzeciwka kolumny pielgrzymkowej, i te poruszające się za pątnikami. Kierowcy czekają na ominięcie pielgrzymów maksymalnie około minuty. Oczywiście nie brakuje z ich strony agresji, ale większość reaguje neutralnie lub przyjaźnie, machając do pielgrzymów lub trąbiąc klaksonami.
O bezpieczeństwo tyskich pątników dba ponadto pan Zbyszek, który rozciąga biało-czerwoną taśmę z lewej strony przemieszczającej się kolumny. Dzięki niej ludzie nie wychodzą na sąsiedni pas jezdni.
Sobota, 25 lipca – dzień czwarty
Sobota jest ostatnim dniem wędrówki. Z Rudnika Małego przez gminę Starcza i Poczesna do Częstochowy jest ok. 24 km. Aby dotrzeć na Jasną Górę na czas (o konkretnej godzinie wyznaczona jest msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu) trzeba wstać tuż po godz. 4.00 rano. Tych, którzy narzekają na tak wczesną porę można pocieszać, iż przynajmniej mają okazję zobaczyć wschód Słońca.
Ostatni postój Tyszanie mają w częstochowskiej dzielnicy Stradom. Tam do pielgrzymów dołączył ks. Michał Psiuk, proboszcz parafii pw. św. Benedykta opata w Tychach, dziekan dekanatu Tychy Nowe. Ksiądz częstował kołoczem śląskim. Przywiózł ze sobą trzy duże blachy! Przede wszystkim jednak ks. Michał modlił się w sobotę z pielgrzymami na Jasnej Górze.
Tego dnia do tyskiej pielgrzymki dołączył na rowerze Krzysztof Giczel, brat Grzegorza, który na Jasną Górę szedł na nogach. Krzysztof w niespełna cztery godziny pokonał trasę z Tychów do granicy Częstochowy. Obaj bracia mieli szczególny powód, aby być na Jasnej Górze. W Kaplicy Cudownego Obrazu odprawiona została msza św. w intencji 70. urodzin ich mamy Teresy.
Bracia Grzegorz i Krzysztof Giczelowie. Grzegorz (z lewej) na Jasną Górę szedł, a Krzysztof przyjechał na rowerze; fot. J. JędrysikNa Stradomiu część pielgrzymów tradycyjnie przebrało się w kobiecy strój śląski i w mundury górnicze. Pojawił się też baner z napisem „42. Tyska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę” oraz flagi narodowe, maryjne, papieskie i górnicze. Tak pielgrzymi weszli na Aleję Najświętszej Maryi Panny, ostatnią prostą… Przed nimi już tylko jasnogórskie błonia, klasztorna wieża i mury. Wtedy wiele osób odczuwa nieopisaną euforia i wzrusza się. Trud wędrówki zostaje wynagrodzony.
Po godz. 13.00 ks. Paweł Kaczmarczyk, opiekun duchowy tyskiej pielgrzymki, odprawił mszę św. w Kaplicy Cudownego Obrazu. Pątnicy zgromadzeni wokół obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej modlili się nie tylko w swoich intencjach, ale również za wszystkich Tyszan i miasto Tychy. Kazanie wygłosił ks. Krzysztof Stala.
Warto podkreślić, iż na tegorocznej pielgrzymce było sporo dzieci i ludzi młodych. Ci kilkuletni, zabrani przez rodziców, dostają przykład chrześcijańskiego życia. Owocem tego są ci drudzy – kilkunastoletni. Do mszy świętych i nabożeństw w trakcie pielgrzymki i na Jasnej Górze służyło aż 10 ministrantów: Igor Pawlas Jakub Jędrysik, Krystian Kula i Michał Dyduch z parafii św. Jadwigi Śląskiej; bracia Bartek i Wojtek Sewerynowie, Bartek Worach i Maks Kolec z parafii pw. św. Marii Magdaleny oraz bracia Michał i Kuba z parafii pw. Ducha Świętego. W diakonii muzycznej udzielały się trzy dziewczyny z Dzieci Maryi: Dorota Seweryn i Agata Wójcik z parafii pw. św. Marii Magdaleny i Paulina Draczyńska z parafii pw. św. Jana Chrzciciela.
W sobotę o godz. 17.00 rozpoczęła się Droga Krzyżowa na wałach jasnogórskich. Do pielgrzymów dołączyli najbliżsi i przyjaciele, którzy przyjechali tego dnia na Jasną Górę.
W czasie Drogi Krzyżowej na każdej stacji wybrzmiewały intencje pielgrzymów. Najczęściej za pośrednictwem Matki Bożej proszono Boga w sprawach uzależnień w rodzinach, odchodzenia od wiary najbliższych, niemożności posiadania dzieci, kryzysów w małżeństwach. Pojawiły się prośby rodziców o to, aby ich dorosłe córki i synowie, wiążąc się z płcią przeciwną, żyły po Bożemu, zwierając ślub sakramentalny. Pielgrzymi dziękowali też za powrót do zdrowia, powodzenie w nauce lub biznesie, za pomoc w pokonywaniu życiowych trudności.
W trakcie sobotniego Apelu Jasnogórskiego Tyszanie modlili się nie tylko z całą Polską (za pośrednictwem radia i telewizji), ale i z sąsiadami zza miedzy. W tym samym bowiem czasie do Częstochowy dotarła pielgrzymka z Bierunia Starego. Ks. Łukasz Płaczek, który ją prowadził, podczas Apelu wspomniał beatyfikowanych niedawno salezjanów – ks. Franciszka Miśkę ze Świerczyńca (ochrzczonego w Bieruniu Starym) i ks. Karola Goldę z Tychów. Obaj zostali zamordowani w niemieckich obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej.
Tradycyjne, pamiątkowe zdjęcie Tyskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną GóręTyszanie i Bierunianie czuwali do północy w Kaplicy Cudownego Obrazu (byli wtedy jedynymi pielgrzymami w klasztorze), modląc, się, śpiewając, słuchając Słowa Bożego i rozważań ks. Pawła Kaczmarczyka. To była wyjątkowa okazja do skupionej modlitwy. Nocą, w pustej kaplicy… Sobota zakończyła się pielgrzymkową pasterką. Odprawił ją ks. Janusz Lasok, proboszcz bazyliki św. Marii Magdaleny (przyjechał na Jasną Górę w sobotę), a kazanie wygłosił ks. Paweł.
Niedziela, 26 lipca – dzień piąty
W niedzielę 26 lipca, po noclegu w Domu Pielgrzyma, Tyszanie uczestniczyli w pożegnalnej mszy św. w Kaplicy Jasnogórskiej. Razem z tyskimi pielgrzymami brali w niej pątnicy z Bierunia Starego. Eucharystię jako główny celebrans odprawił ks. Janusz Lasok, a kazanie wygłosił ks. Łukasz Płaczek.
Do Tychów uczestnicy pielgrzymki wrócili autokarami i prywatnymi samochodami z rodzinami. W bazylice św. Marii Magdaleny duchowy przewodnik pielgrzymki, ks. Paweł Kaczmarczyk, szczególnie dziękował jej głównym organizatorom – Małgorzacie Jaworek i Stanisławowi Błachnio oraz wszystkim ich współpracownikom.
Wiadomo już, iż 43. Tyska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę odbędzie się w dniach 21-25 lipca 2027 roku.
Jarosław Jędrysik

1 godzina temu










![Pogrom na inaugurację. Polak nie przestaje strzelać [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000N5H3FT7I0GB6Y-C461.jpg)




