Jak zrobić najlepszą kampanię reklamową za darmo?
„Dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do wszechświata nie mam pewności”, miał powiedzieć Albert Einstein.
Patrząc na ostatnią burzę wokół darmowych lodów dla uczniów z czerwonym paskiem na świadectwie, trudno nie przypomnieć sobie tych słów.
Głos w sprawie zabrała Rzecznik Praw Dziecka, krytykując akcję promocyjną jednej z małych lodziarni. Przypomnijmy jednak fakty. Czerwony pasek otrzymuje uczeń lub uczennica, którzy spełnią określone wymagania: osiągną odpowiednią średnią ocen, mają adekwatne zachowanie i odpowiednią frekwencję.
I właśnie tutaj pojawia się słowo klucz: uczeń.
Tymczasem w apelu pani rzecznik pojawia się określenie „osoba uczniowska”.
Naprawdę?
To jeszcze troska o poprawność językową czy już językowy absurd? Nie wiem. Jestem konserwatystą, zwracam uwagę na kulturę i poprawność języka. Dlatego takie konstrukcje bardziej mnie bawią niż przekonują.
Nie wiem, czym na co dzień zajmuje się pani rzecznik. Ale wiem jedno.
Rzeczniczko. Osobo rzeczniczkująca. Rzeczniku.
Nie idź tą drogą.
Darmowe lody dla dzieci z czerwonym paskiem nie są formą dyskryminacji. Są nagrodą. Symbolem docenienia wysiłku, systematyczności i pracy przez cały rok szkolny.
Jeżeli ktoś chce protestować przeciwko czerwonym paskom, niech kieruje swoje apele do polityków i twórców systemu edukacji. Niech domaga się likwidacji wyróżnień, ocen, świadectw z paskiem czy rankingów.
Bo problemem nie jest lodziarnia rozdająca dzieciom lody.
Problemem jest coraz powszechniejsze przekonanie, iż nie wolno nikogo wyróżnić, pochwalić ani nagrodzić, bo ktoś może poczuć się gorzej.
To właśnie taka filozofia prowadzi do bylejakości i ciągłego równania w dół.
Jedno jest pewne. Darmowe lody dla najlepszych uczniów nie zniszczą polskiej szkoły.
Znacznie większe szkody może wyrządzić przekonanie, iż za wysiłek, pracę i osiągnięcia nie należy się żadna nagroda.
A co do ludzkiej głupoty…
Coraz częściej mam wrażenie, iż jednak Einstein miał rację.













