Umarł Andrzej Wielowieyski – umarła epoka. Człowiek niezwykle mądry i szlachetny, świadek i współtwó…

migranciwpolsce.pl 4 godzin temu


Umarł Andrzej Wielowieyski – umarła epoka. Człowiek niezwykle mądry i szlachetny, świadek i współtwórca historii Polski XX wieku. Gdyby do III Rzeczypospolitej przysługiwały prawa autorskie, w istotnej części powinny należeć one do Niego.

Urodził się w 1927 roku – rok później niż królowa Elżbieta II, która odeszła cztery lata temu. Podobnie jak ona, towarzyszył kolejnym pokoleniom, uosabiając charakterystyczne, manifestujące się obok siebie godność i skromność.

Był jednocześnie surowy i serdeczny, autentycznie interesujący świata i zatroskany jego losami. Aktywny do samego końca, radosny w obliczu spotkań z przyjaciółmi, pamiętający o relacjach sprzed wielu lat. Był skarbnicą wiedzy o bardzo szerokich zainteresowaniach i horyzontach, od historii wojskowości i ruchu ludowego, po demografię i problematykę małżeństwa i życia rodzinnego.

Był intelektualistą o wielkiej erudycji, ale i praktykiem na każdym polu – żołnierzem Armii Krajowej, urzędnikiem państwowym, ekspertem Solidarności i współorganizatorem Okrągłego Stołu, politykiem, mężem i ojcem siedmiorga dzieci. Zawodowym nieomal dyskutantem i doradcą. A do tego aktywnym publicystą i pisarzem.

Katolik otwarty i liberalny, a to połączenie – jako herezja w ich mniemaniu – mroziło wielu po coraz bardziej sekciarskiej, prawej stronie polskiej sceny politycznej. W przeciwieństwie do wielu jej przedstawicieli, był głęboko, integralnie moralny i na wskroś uczciwy – czego świadectwo dawał całym swoim życiem.

Traktował wiarę serio – nie tylko deklaratywnie, ale nigdy nie wykorzystywał jej jako oręża przeciwko nieprawomyślnym. Przenikliwie opisywał hipokryzję i faryzejskość: “Dla nacjonalistów i konserwatystów Kościół może być bardzo przydatny, bo spaja społecznie, ale już Chrystus jest zbędny, bo przeszkadza, bo jest „słaby”, bo idzie do prostytutek i grzeszników i jest otwarty na wszystkich, również na naszych politycznych i narodowych przeciwników.”

“- Cześć panie Bartku!” witał się zawsze. “Ludmiła!” – uśmiechał się szeroko na widok założycielki naszej fundacji Lyudmyla Kozlovska, także gdy – nie mogąc przyjechać do Polski – zestawialiśmy połączenia w formie wideokonferencji. Uwielbiał Ludmiłę za jej energię, pasję i konsekwencję w działaniu. Był wielkim przyjacielem Ukrainy i kibicem jej przemian w drodze do Europy.

Miał przenikliwy umysł, opierający się upływającym latom. Gdy w 2019 roku umarł Bogusław Stanisławski, działacz na rzecz praw człowieka, zadzwoniłem do Niego z informacją i pytaniem o udział w pogrzebie. Pan Andrzej miał wtedy 91 lat. Odebrał momentalnie: “ – Chodzi o Bogusia?”. Obydwaj zasiadali w Radzie Fundacji Open Dialogue Foundation / Fundacja Otwarty Dialog. Bogusław – jak chyba wszyscy, którzy Go bliżej znali – darzył Andrzeja wielką admiracją. To razem z Nimi, a często też wspólnie z Jackiem Szymanderskim i Marcin Święcicki dyskutowaliśmy o strategiach obrony praw człowieka, a od końca 2015 roku także o rządach prawa w Polsce.

Mogliśmy zawsze na Nim polegać. Był z nami we wszystkich kryzysach, w pełni identyfikując się z naszą organizacją i jej działalnością – od praw człowieka w krajach wschodnich, przez nadużywanie Interpolu przez reżimy autorytarne, wsparcie dysydentów i uchodźców politycznych, pomoc humanitarną dla Ukrainy, po zmagania w obronie konstytucji i wartości europejskich w Polsce.

Na tym ostatnim froncie byliśmy ostro skonfliktowani z ówczesnym rządem Prawa i Sprawiedliwości i jego czołowymi postaciami. Wspierał nas radą, kibicował, z własnej inicjatywy pisał artykuły i prowadził rozmowy w naszej obronie. Gdy staliśmy się stroną szeregu postępowań (karnych, cywilnych i administracyjnych) – będąc atakowani przez PiS i kontratakując sądowo – frywolnie komentował, iż “Wygrywać z gamoniami to żadna satysfakcja”.

Był pełnym życia osiemdziesięcio- i dziewięćdziesięciolatkiem. Odwiedzaliśmy Go w maleńkim, zawalonym książkami i dokumentami domku w Falenicy. Upierał się wtedy długo, żeby odwozić nas na stację kolejową swoim czerwonym fiatem punto, którym uparcie rozbijał się po okolicy ku przerażeniu rodziny. Jako dziewięćdziesięciolatek!

Dopóki starczyło mu sił, uczestniczył we wszelkich spotkaniach, naradach i wydarzeniach w Warszawie. Co roku pojawiał się na prawoczłowieczych, międzynarodowych konferencjach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Odszedł niekwestionowany autorytet i przyjaciel, do którego po radę i swego rodzaju błogosławieństwo zgłaszali się działacze i opozycjoniści z państw byłego ZSRR – od Ukrainy, przez Kaukaz, po Azję Centralną. Był dla nich uosobieniem tradycyjnego mędrca, tak zwanym “aksakałem” (od “aq saqal”, co w językach turkijskich oznacza „białą brodę”). Jako mózg i depozytariusz ideałów “Solidarności” inspirował między innymi strajkujących robotników naftowych z Żanaozen w trakcie ich wielkiego i tragicznego protestu w 2011 roku w Kazachstanie. W rozmowach z nimi podkreślał, iż solidarność w akcji to samoorganizacja i współodpowiedzialność za innych.

Andrzej Wielowieyski roztaczał wokół siebie nimb człowieka-legendy, pozostając jednocześnie na wskroś ludzki. Był autorytetem, który był jak najdalszy od przysłowiowej wieży z kości słoniowej. Wzbudzał respekt, ale i ogromną sympatię. jeżeli onieśmielał, to tylko przez chwilę. U siebie w domu częstował herbatą i słodkościami, do których sam miewał słabość. Wielokrotnie zapisywał te same numery telefonów w podręcznym notesie i potrafił detalicznie wypytywać o osoby, o których rozmawialiśmy w przeszłości. Sumiennie notował nazwiska i fakty w trakcie rozmowy.

W grudniu 2022 roku zmarła Jego żona, Zofia Wielowieyska. Na jej pogrzebie wygłosił najbardziej pamiętne przemówienie. Mówił o “Zuli” jako wychowawczyni młodzieży i niestrudzonym towarzyszu życia, a Jego potężny, donośny głos nic sobie nie robił z metrykalnego wieku.

Odejście Andrzeja Wielowieyskiego to niepowetowana strata.
Wyrazy najgłębszego współczucia dla najbliższych.

Cześć Jego Pamięci!








Żródło materiału: Fundacja Otwarty Dialog

Idź do oryginalnego materiału