Upał wystawił powożących i konie na ciężką próbę. Na szczęście na parkurze zwyciężyła technika i emocje

2 godzin temu

Mająca już swoją wieloletnią tradycję rywalizacja w Pępowie, a tegoroczna edycja tylko to potwierdziła - cały team: powożący, luzak i koń musieli wykazać się ogromną precyzją, a o ostatecznym wyniku decydowały ułamki sekund oraz bezbłędne pokonanie przeszkód.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby ZOBACZYĆ GALERIĘ

https://gostynska.pl/kultura/zawody-konne-w-powozeniu-w-pepowie-2025-konie-w-pepowie-byly-sa-i-beda/6vFHfQVKSVGqBHAXDS8N

Co decydowało o zwycięstwie?

Na co zwracali uwagę sędziowie i gdzie kryły się największe pułapki techniczne?

- Liczą się czas, "zrzutki", za które są punkty karne i dwie przeszkody na parkurze: górka i rów z wodą. W pierwszym przypadku sprawa jest raczej prosta z wariantem najazdu natomiast tutaj, w części zręcznościowej koń, luzak i powożący muszą się wykazać zgraniem i umiejętnościami - tłumaczył sędzia przeszkodowy, Józef Śląski.

Czasami choćby luzak musiał zejść z zaprzęgu

Podczas niedzielnych zawodów okazało się, jednak, iż niemniej problemów sprawiała zaprzęgom "prosta" wydawałoby się do pokonania przeszkoda wodna.

- Rów jest w tym momencie najbardziej zwodniczy. Konie wyłamują się, nie chcą przejść swobodnie. Stare, doświadczone sobie radzą, ale młodsze się boją, często wpadają w panikę - zdradzał Józef Śląski.

W niektórych przypadkach, aby pokonać przeszkodę konieczne było przeprowadzenie konia przez luzaka.

- A to już wiązało się z dodatkowymi punktami karnymi, gdyż luzak ma prawo być na bryczce, manewrować nią, balansować, ale nie może z niej zejść - podsumował sędzia przeszkodowy.

Sukces mimo afrykańskiego skwaru

W takich warunkach jako pierwszej parkour bezbłędnie i w wyznaczonym czasie udało się przejechać Magdalenie Fórmanowskiej z Chumiętek z luzakiem i trenerem Damianem Jakuboszczakiem.

Reprezentantka Weterynarii Pawlak, potwierdziła to, co myślało tego dnia wielu: największym przeciwnikiem na zawodach nie były przeszkody, ale panującą aura.

- Upał jest niesamowity, na szczęście konie dają radę, więc o ile jedzie się z głową, to jedzie się bardzo dobrze - mówiła na gorąco po przejeździe powożąca.

Choć dla zawodniczki, która przed dwoma tygodniami wygrała nagrodę za nabardziej zręczne pokonanie dużo bardziej wymagającej przeszkody wodnej na Rokosowo Horse Show pępowski rów nie powinen stanowić problemu - i tak też był, t zawodniczka podeszła do tematu z pokorą godną mistrza:

- Woda zawsze stanowi problem, gdyż wystarczy inne odbicie światła w lustrze wody i koń może się spłoszyć. Ale dzisiaj nie było problemu, do tego fajny techniczny parkur dlatego super się jechało - mówiła M. Fórmanowska.

KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ

https://gostynska.pl/kultura/konie-historia-i-wielkie-emocje-w-rokosowie-co-sie-dzialo-podczas-iii-rokosowo-horse-show/8W00aesOV9kIYIpPwvHW
Idź do oryginalnego materiału