Wyobraźcie sobie panią Marię. Ma 62 lata, z których ostatnie 34 spędziła na nieustannym, cichym dyżurze. Jej syn, Paweł, urodził się z czterokończynowym porażeniem mózgowym i wymaga wsparcia w każdej, choćby najdrobniejszej czynności życiowej. Pani Maria nie zna pojęcia wolny weekend. Nie wie, jak to jest wyjść do kina i nie patrzeć co pięć minut na telefon z lękiem, iż stało się coś złego. Jej sen to czuwanie – płytki, przerywany nasłuchiwaniem oddechu syna za ścianą.
Gdybyście zapytali ją o wakacje, uśmiechnęłaby się smutno, może choćby z odrobiną ironii. Wakacje? Proszę pana, wakacje to ja mam wtedy, jak Paweł trafi do szpitala na badania, pielęgniarki zajmą się nim przez godzinę, a ja mogę wypić letnią kawę w bufecie i popatrzeć przez okno na parking – powiedziała kiedyś jedna z matek w podobnej sytuacji. To zdanie tkwi w głowie jak zadra. Obnaża ono bezwzględną prawdę o systemie, który przez dekady skazywał opiekunów na heroizm, traktując ich jak niewyczerpalne zasoby, maszyny do opieki, którym nie przysługuje prawo do zmęczenia.
Dlatego z taką uwagą, nadzieją, ale i poczuciem pilności przyglądam się nowemu programowi PFRON – Urlop od opieki. Model turystyki wytchnieniowej. To nie jest kolejny miękki projekt szkoleniowy, który kończy się rozdaniem dyplomów. To potencjalna rewolucja w myśleniu o godności, prawie do odpoczynku i zdrowiu psychicznym tysięcy polskich rodzin. To szansa na zmianę paradygmatu.
Turystyka wytchnieniowa to nie turnus rehabilitacyjny – edukacyjne rozróżnienie
Terminologia ma tutaj fundamentalne znaczenie dla zrozumienia istoty zmiany. Do tej pory w świadomości społecznej i systemie prawnym funkcjonowały głównie turnusy rehabilitacyjne. Są one niezwykle ważne, ale ich cel jest stricte medyczny i terapeutyczny: zabiegi, fizjoterapia, usprawnianie osoby z niepełnosprawnością.
A co z opiekunem na takim turnusie? jeżeli w ogóle tam jedzie, to najczęściej pełni rolę darmowej siły pielęgnacyjnej. To on dźwiga podopiecznego na zabiegi, karmi, myje, ubiera i czuwa w nocy w obcym miejscu, często w warunkach gorszych niż domowe. Wraca z takiego urlopu jeszcze bardziej zmęczony fizycznie i przebodźcowany.
Turystyka wytchnieniowa, finansowana teraz ze środków unijnych (FERS), to zupełnie nowa jakość. Jej definicja jest prosta, ale dla wielu brzmi rewolucyjnie: to wyjazd, którego głównym celem jest regeneracja sił witalnych i psychicznych opiekuna.
Mechanizm jest następujący: w wyjeździe uczestniczą obie osoby (podopieczny i opiekun faktyczny), ale na miejscu czeka na nich sztab profesjonalistów. Asystenci osobisty, pielęgniarki i terapeuci zajęciowi przejmują faktyczną opiekę nad osobą z niepełnosprawnością, zapewniając jej atrakcyjny czas, bezpieczeństwo i rozwój.
A opiekun? Opiekun otrzymuje w tym czasie najcenniejszy, deficytowy zasób: czas dla siebie. Czas na spacer po lesie bez telefonu w ręku, na przeczytanie książki, na długi sen, na rozmowę z psychologiem, albo po prostu na gapienie się w sufit bez paraliżującego poczucia winy. To moment, w którym przestaje być tylko opiekunem, a na nowo staje się człowiekiem.
Przełamać szklaną ścianę i barierę wstydu
Musimy jednak spojrzeć głębiej. Nowy program to nie tylko logistyka i finanse. To wyzwanie psychologiczne. Wielu opiekunów, takich jak pani Maria, żyje za swoistą szklaną ścianą. Przez lata wmawiano im – a często sami to zinternalizowali – iż są niezastąpieni. Że nikt nie nakarmi syna tak dobrze jak matka. Że nikt nie zrozumie niewyraźnej mowy córki tak jak ojciec.
Towarzyszy im paraliżujący lęk przed oddaniem bliskiego w obce ręce, choćby na kilka godzin, oraz potężne poczucie winy: Jak to? Ja mam leżeć na leżaku, kiedy on/ona jest tam z obcymi ludźmi?. To syndrom męczennika, który nasz system niestety latami pielęgnował.
Program Urlop od opieki… ma za zadanie skruszyć ten mur, cegła po cegle. Pozwala on opiekunowi zobaczyć w bezpiecznych warunkach, iż profesjonalny asystent też sobie radzi. Że świat się nie zawali, jeżeli mama pójdzie na masaż czy dwugodzinny spacer. Że jej dziecko może być szczęśliwe i bezpieczne pod opieką kogoś innego. To nauka odpuszczania kontroli, nauka zaufania do systemu. Bez tego doświadczenia, choćby najlepiej dofinansowany projekt nie zadziała, bo opiekunowie zwyczajnie z niego nie skorzystają, zamknięci w pułapce własnej odpowiedzialności.
Konkrety – pieniądze leżą na stole (dane dla NGO)
Program jest skonstruowany w sposób, który wymaga pośrednika – Organizacji Pozarządowych (NGO). Osoba fizyczna nie złoży wniosku sama. To kluczowa informacja dla liderów lokalnych fundacji i stowarzyszeń. Oto szczegółowe parametry konkursu, które musicie znać:
- Wysokie granty na start: organizacja może otrzymać od 400 tys. do 800 tys. złotych na realizację projektu. Co niezwykle istotne – PFRON pokrywa 100 .proc. kosztów kwalifikowalnych. Nie jest wymagany wkład własny, co często bywa barierą dla mniejszych organizacji;
- Kompleksowość finansowania: budżet pokrywa wszystko – transport specjalistyczny, zakwaterowanie w dostępnych obiektach, pełne wyżywienie, ubezpieczenie. Ale najważniejsze jest to, iż grant pokrywa godne wynagrodzenie dla wykwalifikowanej kadry (asystentów, pielęgniarek, terapeutów). To nie jest praca dla wolontariuszy – to ciężka praca, która musi być opłacona;
- Skala oddziaływania: każdy projekt musi objąć wsparciem minimum 50 par (osoba z niepełnosprawnością + opiekun faktyczny). To oznacza realną pomoc dla dużej grupy mieszkańców;
- Krótki termin: nabór wniosków trwa tylko do 6 lutego 2026 roku. Zegar tyka.
Prawo człowieka, a nie kaprys czy nagroda
Często w moich tekstach odwołuję się do Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. Nie robię tego, by popisać się wiedzą prawniczą. Robię to, by zmienić Waszą perspektywę. Odpoczynek to nie jest nagroda za dobre sprawowanie. To nie jest luksus dla wybranych. To fundamentalne prawo pracownicze i prawo człowieka (Artykuł 24 i 30 Konwencji).
Opiekun osoby niesamodzielnej w Polsce wykonuje tytaniczną pracę na rzecz państwa. Wyręcza system opieki zdrowotnej i społecznej, pracując 24 godziny na dobę. Bez prawa do płatnego urlopu, bez płatnego zwolnienia lekarskiego (L4), często bez prawa do emerytury (problem tzw. pułapki świadczeniowej).
System, który nie zapewnia takiemu pracownikowi (bo tak należy go traktować) wytchnienia, po cichu przyzwala na przemoc ekonomiczną i fizyczną eksploatację obywatela. Turystyka wytchnieniowa to krok w stronę podmiotowości. To sygnał od państwa: Widzimy Twój trud. Uznajemy Twoją pracę. Masz prawo być zmęczony. Masz prawo naładować baterie. Musimy wreszcie zastosować zasadę maski tlenowej w samolocie – najpierw musisz założyć ją sobie, by móc skutecznie pomóc osobie obok. Wypalony opiekun nie jest w stanie zapewnić dobrej opieki.
Szansa dla regionu i Srebrnej Gospodarki
Spójrzmy teraz na ten temat lokalnie, przez pryzmat potencjału naszego otoczenia. Warmia i Mazury to naturalne zaplecze dla turystyki dostępnej i uzdrowiskowej. Nie musimy szukać lokalizacji na drugim końcu Polski czy za granicą. Mamy zasoby, o których inni mogą tylko marzyć.
W tym miejscu kieruję gorący apel do organizacji pozarządowych działających aktywnie w Powiecie Iławskim. Macie wieloletnie doświadczenie, znacie z imienia i nazwiska potrzeby mieszkańców, znacie lokalną bazę noclegową. Sięgnijcie po te środki!
Wyobraźcie sobie taki turnus: podopieczni korzystają z rejsów po naszym Jezioraku na bezpiecznych jednostkach, biorą udział w warsztatach sensorycznych w lesie pod okiem asystentów, a ich rodzice w tym samym czasie odpoczywają w ciszy, korzystając z uroków natury, która jest tuż za rogiem.
To także wielka szansa dla lokalnego rynku. Turystyka wytchnieniowa to element tzw. Srebrnej Gospodarki. Nie jest to turystyka sezonowa – potrzeba odpoczynku i wsparcia nie znika wraz z końcem sierpnia. Dostosowanie ośrodków wypoczynkowych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami (podjazdy, windy, odpowiednie łazienki) to inwestycja, która pozwoli wydłużyć sezon turystyczny na cały rok i stworzyć nowe, stałe miejsca pracy dla opiekunów medycznych, fizjoterapeutów i asystentów w naszym regionie. To sytuacja typu win-win: zyskują rodziny, zyskują organizacje, zyskuje lokalna gospodarka.
Koszty zaniechania – rachunek sumienia państwa
Musimy też spojrzeć na ten temat chłodnym okiem ekonomisty. Koszty zaniechania będą ogromne. Opiekunowie, tacy jak pani Maria, w końcu opadną z sił. Ich kręgosłupy odmówią posłuszeństwa, ich serca nie wytrzymają stresu, dopadnie ich głęboka depresja. Wtedy dwie osoby – i opiekun, i podopieczny – trafią pod wyłączną opiekę państwa, do DPS-ów lub szpitali. Koszt takiej instytucjonalnej opieki jest wielokrotnie wyższy niż koszt sfinansowania tygodniowego turnusu wytchnieniowego. Profilaktyka wypalenia opiekuńczego to nie tylko kwestia etyki, to kwestia racjonalności ekonomicznej państwa.
Zostawiam Was z konkretnymi zadaniami. Niech ten tekst nie będzie tylko publicystyką, ale iskrą do działania:
- Jeśli jesteś liderem NGO, wejdź na stronę PFRON, pobierz dokumentację. Nie bój się biurokracji – cel jest zbyt ważny, a środki są realne. Szukajcie partnerstw, łączcie siły z innymi podmiotami, z samorządem. Macie czas do 6 lutego;
- Jeśli jesteś opiekunem, nie czekaj biernie. Pytaj w znanych Ci stowarzyszeniach i fundacjach, czy planują ubiegać się o te granty. Twój głos ma znaczenie – to Ty jesteś beneficjentem. Mów głośno i wyraźnie: Potrzebuję odpoczynku, słyszałem/słyszałam o takim programie, zróbmy to razem;
- Jeśli jesteś sąsiadem, znajomym, przekaż tę informację dalej. Często osoby najbardziej potrzebujące są wykluczone cyfrowo, zamknięte w domach, nie śledzą komunikatów urzędowych. Bądź ich oknem na świat.
Pani Maria zasługuje na to, by nad jeziorem być po prostu Marią, a nie tylko całodobową opiekunką. Zróbmy wszystko, by ten luksus stał się wreszcie standardem. Bo miarą naszego człowieczeństwa jest to, jak dbamy o tych, którzy całe swoje życie poświęcili innym.
A Wy co sądzicie o nowym programie, jaki oferuje PFRON? Czy chcieliście skorzystać z tego typu wsparcia?
Jak zawsze, czekam na Wasze maile – w tej i każdej innej sprawie. 😊

5 godzin temu












