Urzędniczy absurd na osiedlu Gorzów w Nowym Sączu. Przystanku nie będzie, bo wydziały się nie dogadały

2 dni temu

Mieszkańcom ulicy Żulińskiego na osiedlu Gorzów odebrano coś, co realnie ułatwiało im codzienne funkcjonowanie. Tymczasowy przystanek autobusowy, który sprawdził się podczas objazdów i był szeroko wykorzystywany, nie zostanie przekształcony w stały. Powód? Wydaje się dość groteskowy. Otóż zdecydowały nie względy bezpieczeństwa, czy brak miejsca, ale… wewnętrzna korespondencja w Urzędzie Miasta.

Radny stanął po stronie mieszkańców

Sprawą zajął się miejski rajca Kamil Olesiak, który w imieniu mieszkańców zwrócił się do władz miasta z pytaniem o możliwość wyznaczenia stałego przystanku w miejscu, gdzie autobus już wcześniej regularnie się zatrzymywał. Chodziło przede wszystkim o potrzeby osób starszych i mniej mobilnych, dla których dodatkowy dystans do najbliższego przystanku oznacza uciążliwości w codziennym życiu.

Radny dopytywał o konkretne przeszkody techniczne i formalne, licząc na rozwiązanie problemu, który – jak pokazała praktyka – dało się wcześniej obejść.

Odpowiedź Ratusza zaskoczyła choćby radnych

W odpowiedzi wiceprezydent miasta podtrzymał odmowę. Najbardziej uderzające okazało się jednak uzasadnienie decyzji. Jak wynika z oficjalnego pisma, jednym z kluczowych powodów jest fakt, iż Wydział Komunikacji i Transportu nie poinformował Miejskiego Zarządu Dróg o konieczności utworzenia stałego przystanku w tej lokalizacji.

Innymi słowy – przystanku nie będzie, ponieważ jeden miejski wydział nie przekazał informacji drugiemu miejskiemu wydziałowi.

Tymczasowo się dało, na stałe już nie

Dla mieszkańców taka argumentacja brzmi jak ponury żart. Skoro przystanek funkcjonował tymczasowo i autobusy bez problemu się tam zatrzymywały, trudno zrozumieć, dlaczego nagle okazuje się to niemożliwe. Zamiast szukania rozwiązania i wyciągania wniosków z praktyki, urzędnicza machina zatrzymała się na etapie procedur i brakujących pism.

Sprawa z osiedla Gorzów staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której proste potrzeby mieszkańców przegrywają z biurokracją, a zdrowy rozsądek ustępuje miejsca urzędowym schematom. Dla mieszkańców, a przede wszystkim dla seniorów z ulicy Żulińskiego to jednak nie teoria, ale codzienny problem, z którym będą musieli radzić sobie sami.

Idź do oryginalnego materiału