
Na Sądecczyźnie znów pojawia się niepokojący sygnał, który powinien zapalić czerwoną lampkę u mieszkańców. Do redakcji dotarła informacja od jednego z czytelników, który miał otrzymać „atrakcyjną” ofertę sprzedaży asfaltu – w wyjątkowo niskiej cenie i „od ręki”.
Brzmi znajomo? I właśnie to powinno budzić największą czujność.
„Promocja”, która może drogo kosztować
Według relacji naszego czytelnika, sprzedawcy tłumaczyli niską cenę tym, iż materiał pochodzi z nadwyżek po dużej inwestycji. Oferta była przedstawiona jako okazja, która „zaraz zniknie”.
Tego typu argumenty nie są nowe. Podobny schemat działania pojawiał się już wcześniej – i kończył się dla wielu osób poważnymi stratami.
Nie asfalt, a problem
Z naszych informacji wynika, iż jedna z osób w Nowym Sączu mogła już paść ofiarą takiej „okazji”. Zamiast pełnowartościowego asfaltu sprzedano jej masę bitumiczną o znacznie gorszej jakości.
Efekt? Nawierzchnia, która miała służyć latami, gwałtownie zaczyna się niszczyć – pęknie, skruszy się i straci adekwatności.
Scenariusz, który wraca
Kilka lat temu podobny proceder był już obecny w regionie. Schemat wyglądał niemal identycznie – szybka oferta, atrakcyjna cena, presja czasu i obietnica „resztek z budowy”.
Dziś wszystko wskazuje na to, iż historia może się powtarzać.
Na co uważać?
Mieszkańcy powinni zachować szczególną ostrożność wobec:
- ofert składanych bez wcześniejszego kontaktu,
- wyjątkowo niskich cen, które „nie mają konkurencji”,
- tłumaczeń o nadwyżkach materiału z inwestycji,
- braku dokumentów lub szczegółów dotyczących firmy.
W takich sytuacjach warto zachować dystans i dokładnie sprawdzić, z kim ma się do czynienia.
To kolejny sygnał, iż na Sądecczyźnie mogą znów pojawić się osoby próbujące wykorzystać zaufanie mieszkańców. A jedna pochopna decyzja może kosztować znacznie więcej, niż „okazyjna cena”.
Fot.: Polsat News

2 godzin temu














