„Uwierzcie mi – jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem”

1 godzina temu

14 czerwca br. Pięćdziesięciolecie Święceń Kapłańskich obchodził Ksiądz Prałat Florian Cieniuch. Uroczysta Msza Święta odbyła się w Kościele Parafialnym p/w Św. Doroty w Strzałkowie. Zapytałam księdza Floriana jak ocenia 50 lat swojej kapłańskiej posługi i oto, co usłyszałam.

– Moje dzieciństwo i młodość oceniam bardzo pozytywnie. Rodzice – Józef i Józefa, bardzo mnie kochali. W młodości polubiłem książki. Szczególnie te podróżnicze np. Arkadego Fiedlera. Najbardziej zapadły mi w serce przygody Tomka Wilmowskiego – bohatera serii książek Alfreda Szklarskiego. Razem z nim, w wyobraźni oczywiście, podróżowałem po całym świecie. Wtedy zapragnąłem być marynarzem. Zamiłowanie do podróży zbiegło się z powołaniem kapłańskim. To Bóg sprawił, iż wybrałem tę formę poznawania świata i ludzi, która łączy głoszenie Chwały Bożej z zamiłowaniem do podróży.

Bezcenne w pracy misyjnej jest to, nikogo do niczego się nie zmusza. Misjonarz pokazuje jedynie jak piękne jest Królestwo Boże. Jak dobrze jest żyć i pracować, gdy zawsze jest przy tobie TEN, który podsuwa ci mądre rady. TEN, który podczas burzy czuwa i podaje pomocną dłoń, gdy wie, iż za chwilę ocean może cię pochłonąć.

40 lat w Wenezueli, wśród latynosów, to czas, gdy otworzył się przede mną nowy, wspaniały świat. Nie znałem tych ludzi, ich mentalności, pracy i sposobu życia. Dzisiaj mogę powiedzieć: Jakże ich nie kochać?

Doznałem tam tyle dobra, serdeczności i przywiązania, iż sam nie wiem jak mam Bogu za to dziękować.

Podsumowując ten czas – to były dobre lata. Pełne radości, ale też poszukiwań i rozterek. Zawsze kierowałem się zasadą: aby dawać i nie oczekiwać darów. Dzisiaj chcę wszystkim podziękować, i powiedzieć – warto być „za pan brat” z dobrocią.

Równocześnie ciągle czuję się Polakiem i jestem dumny z mojego polskiego pochodzenia. W Ojczyźnie spotyka mnie tak wiele serdeczności i przyjaźni, iż znowu kieruję pytanie do Dobrego Boga: jak mam Ci dziękować Panie? Jak wynagrodzić tym wszystkim ludziom: mieszkańcom Strzałkowa, Wrześni, Gniezna i innych miejscowości, gdzie przyjmowano mnie tak pięknie i radośnie?

W tym miejscu wyrażam wdzięczność wszystkim „Strzałkowiakom”, którzy w dniu 14 czerwca br. przybyli na Mszę Świętą Jubileuszową, z okazji Pięćdziesięciolecia Moich Święceń Kapłańskich. Wszystkim ludziom, którzy wspólnie ze mną dziękowali Bogu za ten Wspaniały Dar.

Uwierzcie mi – jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem!

Na myśl nasuwają mi się słowa pieśni Jana Kochanowskiego:

„/…/Czego chcesz od nas Panie za Twe hojne dary?

Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary./…/”

Za moim przewodnikiem duchowym – Błogosławionym Kardynałem Stefanem Wyszyńskim, chce powtórzyć:

Przyszedłem aby służyć, a nie żeby mnie służono.

Ewa Jałoszyńska
Idź do oryginalnego materiału