Volkswagen właśnie pokazał samochód, który ma odegrać istotną rolę w jego elektrycznej ofercie. ID. Tiguan zastąpi modele ID.4 i ID.5, a przy okazji wprowadzi do gamy nowy design, przeprojektowane wnętrze i rozwiązania, na które kierowcy czekali od dawna. Do tego dochodzi zasięg do 600 km, moc sięgająca 299 KM i możliwość holowania przyczepy o masie choćby dwóch ton. Niemcy wyraźnie chcą, żeby ich nowy elektryczny SUV był czymś więcej niż tylko kolejnym modelem z rodziny ID.
Koniec ID.4 i ID.5. Teraz Volkswagen stawia na Tiguana
Volkswagen zmienia podejście do nazewnictwa swoich elektrycznych samochodów. Zamiast kolejnego oznaczenia, które trzeba zapamiętać, pojawia się dobrze znana nazwa Tiguan. I trudno się dziwić temu wyborowi. To jeden z najważniejszych modeli marki, a na całym świecie wyprodukowano już ponad 8,3 mln egzemplarzy Tiguana.
Teraz ta nazwa wchodzi również do świata elektromobilności. Nowy Volkswagen ID. Tiguan przejmie rolę ID.4 i ID.5, czyli dwóch elektrycznych SUV-ów, których łączna liczba dostarczonych egzemplarzy przekroczyła 950 tys. sztuk. To spora zmiana w ofercie, choć nie oznacza końca klasycznego Tiguana. Wersja spalinowa i hybrydowa przez cały czas będzie sprzedawana równolegle z elektrycznym odpowiednikiem.
Nowy model ma trafić na rynek na początku 2027 roku. Volkswagen zapowiada, iż samochód będzie przestronny, wygodny i wykończony tak, by sprawiał wrażenie auta z wyższego segmentu. Czy rzeczywiście tak będzie? Na papierze wygląda to obiecująco, ale sporo zależy od cen i tego, jak ID. Tiguan poradzi sobie w codziennym użytkowaniu.

Zasięg do 600 km i choćby 299 KM
Volkswagen przygotował trzy wersje napędowe. Podstawowa otrzyma silnik o mocy 190 KM, napęd na tylną oś i akumulator o pojemności 58 kWh. Wyżej znajdzie się odmiana rozwijająca 286 KM, również z napędem na tył, ale z większą baterią 77 kWh.
Na szczycie gamy stanie wersja 4MOTION o mocy 299 KM, wyposażona w akumulator 77 kWh i napęd na cztery koła.
W zależności od konfiguracji zasięg ma wynosić do 600 km według cyklu WLTP. To deklaracja producenta, więc na rzeczywisty wynik wpłyną między innymi temperatura, prędkość i styl jazdy. Mimo to taki rezultat stawia ID. Tiguana w gronie elektrycznych SUV-ów, które mogą sprawdzić się nie tylko w mieście, ale również podczas dłuższych podróży.
Volkswagen zadbał też o kwestie praktyczne. Wersja z akumulatorem 58 kWh może holować przyczepę o masie do 1800 kg, a warianty z większą baterią — choćby do 2000 kg. Bagażnik pomieści do 534 litrów, a z przodu znalazł się dodatkowy schowek o pojemności 32 litrów. Ten ostatni, nazywany frunkiem, przyda się na przykład do przechowywania przewodów do ładowania.

Wnętrze jak z wyższej klasy. I wreszcie fizyczne przyciski
Największe zmiany widać w kabinie. Volkswagen przeprojektował kokpit, poprawił materiały i zmienił sposób obsługi wielu funkcji. Co ważne, nie próbuje już za wszelką cenę zamykać wszystkiego w ekranie dotykowym.
Przed kierowcą znajduje się 10-calowy wyświetlacz cyfrowych zegarów, centralny ekran multimediów ma 15 cali, a pasażer z przodu może dostać własny, 12-calowy wyświetlacz. Ten ostatni ma specjalny tryb prywatności, za pomocą którego treści nie powinny rozpraszać kierowcy. Pasażer może też słuchać dźwięku przez słuchawki Bluetooth.
Jest również coś dla osób, które pamiętają starsze Volkswageny. Nowe widoki „Retro” pozwalają wyświetlić cyfrowe zegary stylizowane na te z Golfa IV. Na centralnym ekranie można z kolei obejrzeć wirtualny garaż z sześcioma modelami marki, między innymi Golfem pierwszej i czwartej generacji, Tiguanem I oraz Beetle’em.
Najważniejsza zmiana jest jednak bardziej przyziemna. Volkswagen przywraca fizyczne przyciski na kierownicy, a podstawowe funkcje klimatyzacji obsłużymy dzięki przycisków w centralnej części kokpitu. Do regulacji głośności i zmiany utworu lub stacji przewidziano wygodny kontroler na konsoli środkowej.
To dobry kierunek. W samochodzie nie każda czynność powinna wymagać przeklikiwania się przez kilka ekranów, zwłaszcza gdy chcemy gwałtownie zmienić temperaturę albo ściszyć muzykę.

Masaż foteli, Harman Kardon i jazda jednym pedałem
Volkswagen chce też przekonać klientów wyposażeniem. Na liście opcji znajdą się elektrycznie regulowane przednie fotele z masażem, pamięcią ustawień i wentylacją. Do tego dojdzie panoramiczny dach oraz system audio Harman Kardon o mocy 480 W.
Nowy ID. Tiguan ma otrzymać również rozbudowane systemy wspomagające kierowcę. W standardzie przewidziano jazdę z użyciem jednego pedału, która pozwala mocniej wytracać prędkość po odjęciu przyspieszenia. Z kolei Connected Travel Assist ma wspierać kierowcę podczas jazdy i zmiany pasa na autostradzie, a także rozpoznawać sygnalizację świetlną i wspomagać zatrzymanie samochodu na czerwonym świetle.
Przydatnym dodatkiem będzie cyfrowy kluczyk. Dzięki niemu kompatybilnym telefonem będzie można otworzyć i zamknąć samochód, a także go uruchomić. Volkswagen przewidział ponadto funkcję Vehicle-to-Load, która pozwoli zasilać zewnętrzne urządzenia elektryczne dzięki odpowiedniego adaptera podłączanego do gniazda ładowania.

Ile kosztuje nowy Volkswagen ID. Tiguan?
Przedsprzedaż w Niemczech i wielu innych europejskich krajach ma ruszyć 13 października 2026 roku. Cena początkowa na rynku niemieckim wynosi 42 695 euro. Na razie nie ma potwierdzonej polskiej ceny, dlatego nie warto traktować prostego przeliczenia tej kwoty na złotówki jako przewidywanego cennika w Polsce.
Samochód będzie oferowany w czterech wersjach wyposażenia: Trend, Life, Style i R-Line. Pierwsze egzemplarze mają trafić na rynek na początku 2027 roku.
Volkswagen wyraźnie próbuje połączyć rozpoznawalność Tiguana z elektrycznym napędem i bardziej dopracowanym wnętrzem. Zasięg do 600 km, możliwość holowania dwóch ton i powrót fizycznych przycisków to mocne argumenty na papierze. Teraz pozostaje sprawdzić, jak ID. Tiguan wypadnie w praktyce i czy jego cena pozwoli mu skutecznie zastąpić dwa dotychczasowe modele elektryczne.















