Wisła AP Kraków – Podlasie AP Biała Podlaska 2:0 (1:0)Podlasie: Czmielewski – Wołosowicz, Urbaniak-Jakubiec, Hasiuk (88' Treszczotko), Sosnowski, Śnitko (80' Szulc), Wyrzykowski (88' Zaniewicz), Romaniuk (70' Śledź), Kondraszuk (46' Ogrodziński), Kozłowski (46' Lewczuk), Gorzkiewicz (62' Ostrowski).Niełatwe zadanie stało przed młodymi piłkarzami Podlasia Biała Podlaska, którzy udali się do Krakowa, by tam w sobotnie przedpołudnie zmierzyć się z Wisłą.Pierwsza połowa zaczęła się obiecująco. Podlasie trzymało się planu taktycznego i do 30. minuty skutecznie wybijało gospodarzy z gry. Niestety ostatni kwadrans pierwszej połowy w wykonaniu bialczan nie był najlepszy, co zaowocowało bramką dla gospodarzy w 38.
minucie.Po przerwie ofensywa Podlasia się ożywiła, dzięki zmianom, jakich dokonał trener Miłosz Storto w przerwie meczu. Zagrożenie pod bramką gospodarzy było głównie po stałych fragmentach gry. Piłkarze z Białej dożyli do wyrównania. Niestety, mimo dobrej gry i wiary, iż można coś ugrać, Wisła strzeliła bramkę po ładnej, zespołowej akcji. Tym samym gospodarze wygrali 2:0, dzięki czemu awansowali na trzecie miejsce w tabeli i zepchnęli Podlasie na ostatnie. Do końca zmagań pozostały trzy mecze. Podlasie, jeżeli marzy o utrzymaniu, musi wygrać wszystkie trzy. Co nie jest niewykonalne, gdyż rywalami naszej drużyny są sąsiedzi z tabeli: czternasta Resovia, piętnasty Hutnik i dwunasty Stomil. Najbliższy mecz w sobotę w Białej Podlaskiej o godzinie 14:15 z rzeszowską Resovią.Miłosz Storto, trener AP Podlasie Biała Podlaska:– Zagraliśmy dzisiaj bardzo słabą pierwszą połowę, która miała ogromny wpływ na wynik końcowy. Wisła pokazała nam naprawdę jakość i intensywność w grze. Myśmy sobie totalnie nie radzili w pressingu, mimo iż dużo poświęcamy na to czasu. Wychodzi na to, iż nie dojechaliśmy mentalnie i trochę fizycznie w pierwszej połowie. Zmiany wprowadziły większą jakość biegania. Spowodowały, iż ten mecz wyglądał zupełnie inaczej. Niestety, w dobrym momencie naszego grania straciliśmy bramkę na 2:0 i w zasadzie zamknął się ten mecz. Trzeba przyznać, iż dzisiaj stwarzaliśmy zagrożenie tylko po stałych fragmentach gry. Graliśmy naprawdę z bardzo dobrym zespołem. Mimo to mieliśmy też swoje szanse, szczególnie w końcówce. Przed nami trzy ostatnie mecze. jeżeli marzymy o utrzymaniu, musimy wszystkie wygrać i jeszcze liczyć na potknięcia rywali. Dopóki piłka w grze, będziemy walczyć. Osobiście wierzę, iż się uda.