Zachodni sąsiedzi Polski mają przed sobą kolejną, tym razem wyjątkowo dotkliwą falę gorąca. Amerykański model GFS wskazuje, iż na początku sierpnia w Niemczech słupki rtęci mogą dojść do 42 stopni Celsjusza – i to właśnie ta prognoza budzi dziś niepokój tamtejszych ekspertów.
Fot. Pixabay42 stopnie – z zastrzeżeniami
Zgodnie z wyliczeniami GFS, 5 sierpnia w części Niemiec temperatura może sięgnąć aż 42 stopni. Specjaliści cytowani przez dziennik „Bild” od razu zaznaczają, iż to wciąż prognoza – wiatr i zachmurzenie mogą jeszcze skorygować te wartości w dół. Sam fakt, iż tak ekstremalna liczba w ogóle pojawiła się w modelu, wystarczył jednak, by wywołać falę komentarzy ze strony niemieckich klimatologów, meteorologów i by postawić służby medyczne w stan gotowości.
„Czegoś takiego jeszcze nie widziałem”
Klimatolog Karsten Brandt przyznał w rozmowie z „Bildem”, iż kilka niezależnych modeli pogodowych zgodnie wskazuje na nadejście kolejnej fali upałów już pod koniec lipca, a jeden z nich zakłada w Europie Środkowej temperatury, jakich – jego słowami – nie widział wcześniej w swojej karierze. Sama fala ciepła latem nie jest niczym niezwykłym, jego zdaniem uwagę zwraca dopiero skala prognozowanych wartości.
Dyplomowany meteorolog Dominik Jung idzie w swojej ocenie o krok dalej, wiążąc to zjawisko wprost ze zmianą klimatu. Zwraca uwagę, iż nigdy wcześniej nie widział tylu map pogodowych z temperaturami sięgającymi 40 stopni co w tym roku – jego zdaniem to już nie pojedyncze przypadki, tylko widoczny na bieżąco skutek zmian klimatycznych w Niemczech. Jung apeluje przy tym o tworzenie kolejnych publicznych stref chłodzenia w miastach oraz regularne zraszanie terenów zielonych, co realnie obniża temperaturę otoczenia.
Brakuje klimatyzacji tam, gdzie jest najbardziej potrzebna
Brandt podkreśla też coś, co jego zdaniem powinno zaniepokoić bardziej niż same prognozy – infrastrukturę, która wciąż nie nadąża za zmieniającym się klimatem. Meteorolodzy spodziewali się fal upałów o takiej skali, ale zakładali, iż nastąpi to za około dekadę, nie już teraz. Tymczasem niemieckie szpitale, domy opieki i szkoły w dużej części wciąż nie mają klimatyzacji – a to właśnie w takich miejscach przebywają osoby najbardziej narażone na skutki ekstremalnego upału.
A co z Polską? IMGW na razie widzi to spokojniej
Zgodnie z zapowiedziami niemieckich ekspertów, u naszych zachodnich sąsiadów temperatura przekroczy 30 stopni już od najbliższego wtorku, a w kolejnych dniach ma być coraz goręcej. W Polsce, jak wynika z prognoz IMGW, upalna fala dotrze najpewniej dopiero w okolicach czwartku, 30 lipca – i na razie nic nie wskazuje, żeby miała osiągnąć aż tak ekstremalne wartości, jakich obawiają się Niemcy. Warto jednak pamiętać, o czym pisaliśmy już przy okazji krążącej w polskich mediach prognozy sięgającej 44 stopni na początek sierpnia – pojedynczy, odległy w czasie przebieg modelu to sygnał do obserwacji, a nie gotowa zapowiedź, i dotyczy to zarówno prognoz dla Niemiec, jak i dla Polski.
Śledź prognozy z rezerwą, ale nie lekceważ ostrzeżeń
Osoby planujące w najbliższych tygodniach wyjazd do Niemiec powinny liczyć się z realnym ryzykiem upału przekraczającego 35-40 stopni, zwłaszcza we wschodniej części kraju, i zawczasu zaplanować podróż tak, by unikać wielogodzinnej jazdy czy zwiedzania w najgorętszych godzinach dnia. W Polsce sytuacja na razie wygląda spokojniej, ale warto na bieżąco sprawdzać aktualizacje IMGW zamiast opierać plany na pojedynczych, sensacyjnych mapach z odległych modeli – to właśnie różnica między rzetelną prognozą krótkoterminową a jednym z wielu możliwych scenariuszy sprzed dwóch tygodni.

1 godzina temu












