W Polsce najpierw upały, potem nawałnice

1 godzina temu

Gwałtowne burze, które przeszły nad częścią Polski po rekordowych upałach, spowodowały dziesiątki interwencji straży pożarnej. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło powalonych drzew, uszkodzonych dachów i zablokowanych dróg. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

W województwie lubuskim strażacy odebrali około 60 zgłoszeń, a w Wielkopolsce interweniowali 65 razy. Nocne burze dały się również we znaki mieszkańcom województw warmińsko-mazurskiego i kujawsko-pomorskiego. W tym drugim regionie straż pożarna wyjeżdżała do akcji 83 razy.

Najpoważniejsze szkody odnotowano w województwie warmińsko-mazurskim. We wsi Kuligi wiatr zerwał dach z domu mieszkalnego, a w Gierzwałdzie uszkodził dachy dwóch budynków. W Linowcu drzewo przewróciło się na zaparkowany samochód, jednak w chwili zdarzenia nikogo w nim nie było. Strażacy usuwali także dziesiątki powalonych drzew i konarów, z których jeden zablokował linię kolejową.

W województwie kujawsko-pomorskim najwięcej interwencji odnotowano w powiatach świeckim i chełmińskim. W Świeciu drzewa spadły na trzy zaparkowane samochody, a silny wiatr uszkodził dach jednego z budynków.

Synoptycy podkreślają, iż gwałtowne burze są naturalnym następstwem ekstremalnych upałów. IMGW ostrzega, iż intensywne opady mogą prowadzić do lokalnych podtopień, ponieważ przesuszona ziemia nie jest w stanie gwałtownie wchłonąć dużych ilości wody. W wielu regionach kraju przez cały czas obowiązują ostrzeżenia przed upałami, gdzie temperatura może sięgać choćby 39 stopni Celsjusza.

Idź do oryginalnego materiału