W dni kiedy In post Chks Chełm gra hala zaczyna pulsować jeszcze na długo przed pierwszym gwizdkiem. Najpierw słychać pojedyncze uderzenia w bęben, potem przeciągłe „Hej, ChKS!”, aż w końcu cały sektor zamienia się w jeden, zsynchronizowany organizm. Dla kibiców ChKS Chełm mecz to nie wydarzenie ale rytuał.
Pasja, która nie zna pauzy. „My nie przychodzimy tylko oglądać. My przychodzimy grać razem z nimi” – mówi jeden z najstarszych stażem kibiców, który pamięta jeszcze czasy, gdy o wielkich halach i pełnych trybunach można było tylko marzyć. Spotkałem się z kibicami , by poznać od środka to środowisko.
Szale w barwach biało-zielonych są tu jak rodzinne pamiątki. Jedne sprane od lat wyjazdów, inne świeże , kupione przez najmłodszych. Najświeższe są czapki z herbem klubu.W sektorze stoją obok siebie ojcowie z synami, uczniowie, pracownicy lokalnych firm, emeryci. Łączy ich jedno: bezwarunkowa lojalność wobec drużyny z Chełma. Nie ma znaczenia, czy to mecz o awans, czy spotkanie środka tabeli. Doping jest ten sam ,donośny, konsekwentny, nieustępliwy. Gdy drużyna przegrywa seta, trybuny nie milkną. Wtedy właśnie zaczyna się robić najgłośniej.
Klub Kibica to serce trybun. Za tą energią stoi zorganizowana siła ,Klub Kibica ChKS Chełm. To oni koordynują wyjazdy, przygotowują oprawy i czuwają nad tym, by sektor zawsze tętnił życiem. Spotykają się przed sezonem, ustalają plan działania, projektują nowe flagi i transparenty. To w ich rękach powstają hasła, które potem niosą się echem po hali. To oni pilnują, by nikt w sektorze nie stał obojętnie ,tu każdy ma swój głos i swoje miejsce.
Klub Kibica to nieformalna rodzina. Gdy ktoś potrzebuje wsparcia , reszta staje obok. Gdy trzeba zorganizować dodatkowy autobus na istotny mecz mobilizacja trwa kilka godzin. Wspólne grille po sezonie, integracyjne spotkania, rozmowy o taktyce i składach , to wszystko buduje więź, której nie widać w tabeli, ale czuć ją na trybunach. Wyjazd? Zawsze! Prawdziwy sprawdzian kibicowskiej wspólnoty zaczyna się jednak poza Chełmem. Wyjazdy. Czasem kilkadziesiąt kilometrów, czasem pół Polski. Czasem ,tak jak teraz wyjazd na cztery dni i dwa mecze.Nocne powroty, szybka kawa na stacji benzynowej, śmiech w autobusie i analiza każdego seta. Autokar rusza zwykle kilka godzin przed meczem. Na siedzeniach torby z kanapkami, flagi, bębny i megafon. Ktoś sprawdza listę obecności, ktoś inny rozdaje nowe przyśpiewki wydrukowane na kartkach. Atmosfera bardziej przypomina szkolną wycieczkę niż sportowy wyjazd.
W halach rywali od razu wiadomo, iż przyjechali kibice z Chełma. Są widoczni i przede wszystkim słyszalni. Niezależnie od wyniku zostają do końca. Po ostatniej piłce podchodzą pod sektor, biją brawo, dziękują zawodnikom. Zawodnicy odpowiadają tym samym gestem. To moment, w którym granica między boiskiem a trybuną przestaje istnieć. Na dobre i złe z drużyną Hasło „Na dobre i złe” nie jest tu pustym sloganem. Gdy przychodzą zwycięstwa świętują razem. Gdy zdarzają się porażki nie szukają winnych. Jeszcze głośniej śpiewają, jeszcze mocniej wierzą. Dla wielu z nich kibicowanie to coś więcej niż sport. To sposób na budowanie relacji, na odreagowanie codzienności, na poczucie przynależności. W mediach społecznościowych relacjonują każdą podróż, dzielą się zdjęciami i wspomnieniami. Każdy mecz to kolejny rozdział wspólnej historii. Bo choć na parkiecie gra sześciu zawodników, w rzeczywistości za ChKS Chełm stoi kilkuset ludzi, którzy wierzą, iż ich głos ma znaczenie. Wierzą, iż doping niesie drużynę przez najtrudniejsze momenty. Gdy gasną światła w hali, a ostatni kibice wychodzą w chłodny wieczór, w powietrzu wciąż unosi się echo przyśpiewek. Następny mecz już w planach. Następny wyjazd już zapisany w kalendarzu.
Tym bardziej , iż zarząd klubu nie krytykuje , nie narzuca , wręcz przeciwnie , pomaga i wręcz wznieca płomień entuzjamu.
Pomagać mogą wszyscy , na stronie Klubu Kibica jest utworzona zbiórka za pieniądze z której kupują flagi gadżety i dzięki której nie muszą płacic za wszystko z własnej kieszeni.
Bo dla nich to nie jest sezon. To styl życia. Na dobre i na złe zawsze z drużyną.
















